– Oglądałam zdjęcia Twojej rodziny. Tylko Ty jesteś chora ze swojego rodzeństwa?

– Tak. Nikt w rodzinie nie miał tej choroby, to jest mutacja. Świeża mutacja, czyli ja jestem pierwszym ogniwem w naszej rodzinie.

– Dobrze, to powiedz mi, jak wygląda właśnie intymność i seksualność kobiety z Twoim ciałem? Czyli metr wzrostu.

– Takie pytania nie tyle mnie krępują, co nie wiem, co odpowiedzieć, bo wydaje mi się, że ta seksualność jest taka sama jak Twoja. Jak każdej kobiety.

fot. Archiwum prywatne

– Co by nam ułatwiło tę rozmowę?

– Ona nie jest trudna. Ja nie mam problemu mówić o seksualności, ale wydaje mi się, że ludzie szufladkują często: jeśli kobieta jest niepełnosprawna – jej seksualność jest diametralnie inna.

– No właśnie. Pamiętam, jak mi powiedziałaś, że się z tym spotykasz.

– Spotykam się z tym, a tak nie jest! Powiem tak. Ja cieszę się, że spotkałam Bartka, bo to jest człowiek, który nie tylko się mną opiekuje, bo tak ludzie generalnie myślą, że nas związek opiera się na opiece…

– Jest erotyka.

– Jest. I myślę, że nawet jak nas tu widzisz, to możesz zauważyć, że my lubimy się przytulać, mieć kontakt ze sobą. Często obserwuję pary, które są razem tyle lat co my i oni są obok siebie, a nie ze sobą.

– A ile jesteście razem?

– Ponad 8 lat.

– Zdradziłabyś męża?

– Nie! Oczywiście, że nie! My mamy dość ostre opinie na temat zdrady.

– Bo Ty jesteś osobą wierzącą, tak?

– Tak.

– Czyli zdrada jest wykluczona?

– Powiem tak: wolałabym rozstać się z partnerem niż dopuścić się zdrady.

– A co takiego jest w zdradzie, że wolałabyś opuścić partnera?

– Oszustwo. To jest też kwestia tego, co sobie obiecujemy przed Bogiem. Obiecywałam: miłość, wierność, uczciwość małżeńską… Że go nie opuszczę, aż do śmierci. Nie wyobrażam sobie, żebym mogła zdradzić.

– A gdyby mąż powiedział: zdradziłem?

– Rozstalibyśmy się. I wiem, że on by powiedział tak samo, gdybym ja go zdradziła. I dobrze trafiłam, bo mamy taki sam system wartości – choć diametralnie różne charaktery.

– Wróćmy jeszcze do seksualności.

– Wiesz co… To nie chodzi nawet o sam seks, ale żeby być uczciwym wobec drugiej osoby. Nie mówię tylko o zdradzie.

– No tak, ale nasza ludzka natura, która jest słaba i skłonna do grzechu… Czasem ktoś zdradzi i bardzo tego żałuje. Nie ma u Ciebie wtedy miejsca na dialog z drugim człowiekiem?

– Unikam sytuacji, w których mogłabym dopuścić nawet do myśli, że ktoś mógłby mi się w taki sposób spodobać. Uważam, że jak jest taka iskierka, to lepiej ją zgasić niż podsycać. Jesteśmy dorosłymi ludźmi i nikt nam na siłę raczej do łóżka nie wejdzie… Nie mówię o gwałcie oczywiście.

– No tak, ale wyobrażam sobie taką sytuację, że przychodzi mężczyzna, którego kocham i mówi, że stało się i naprawdę żałuje…

– Wiem, jak mój mąż by na to odpowiedział, bo on jest wielkim przeciwnikiem zdrady. Jest też wielkim zazdrośnikiem, mimo że ja mu w ogóle nie daję nawet cienia powodów. Wiem, że jest zazdrosny i mi to schlebia. Ale wiem też, że zdrady by nie wybaczył. A ja jako kobieta, mimo że jestem bardziej wyrozumiała pod kątem emocji, to uważam, że mimo wszystko zdrada jest zdradą. I to nie tylko cieleśnie, ale też w momencie, kiedy ludzie myślą o tym.

– Przy kimś innym są te myśli…

– Dokładnie. Oczywiście, że czasem widzę na ulicy przystojnego faceta i myślę: „ale ciacho”, ale nie idę za tym ciachem i leżąc z Bartkiem w łóżku, nie myślę o tym „ciachu”. W dzisiejszych czasach, gdzie wszędzie jest pełno seksualności, ludzie godzą się na różne rzeczy w łóżku i poza nim.

– Co masz na myśli?

– Jak słyszałam o swingersach… Dla mnie niezbyt wiele to ma z bliskością i czułością. Myślę, że ludzie zbyt frywolnie podchodzą dziś do tematu seksualności. Kiedyś jak facet oglądał świerszczyki, to było tyle, a teraz otwierasz Internet i atakuje Ciebie to wszystko. Z jednej strony walczymy o to, że każda kobieta miała prawo do zadowolenia seksualnego, z drugiej otaczają nas obrazy, które wpychają kobietę w takie uczucie beznadziejności – bo ja nie mam tych wymiarów itd… Ilu facetów ogląda porno i myśli, że będzie tak miało w domu?

– Bogusiu… Gdy pisałaś książkę byłaś wtedy młodziutką dziewczyną, miałaś 18 lat?

– 15 lat jak pisałam. Ukazała się w Stanach, potem w Polsce.

– Tam było zdanie, po którym trochę mi się zrobiło smutno, trochę Cię podziwiałam: „Oczywiście wiem, że nie mam szans, przy moich zdrowych koleżankach” – chodziło o relację z chłopcami.

– Teraz piszę drugą część z całkowicie innej perspektywy – kobiety, już nie dziecka. Jako nastolatka nie wierzyłam w siebie tak jak powinnam i zawsze zazdrościłam koleżankom, że mają szansę na szczęśliwe życie.

1 2 3 4 5 6 7

O Autorze

REDAKTOR STREFY ROZWOJU

Kobieta. Coach i mówca motywacyjny. Felietonistka, autorka książki „ Ta, która idzie”. Rozważa relacje międzyludzkie i ich wpływ na osiąganie celów. Kobieta. Uśmiechnięta i kochająca, której pasją jest wspieranie kobiet, poprzez pracę z nimi na drodze rozwoju osobistego. Nade wszystko kobieta.

8 komentarzy

  1. paula

    płakałam jak czytałam ten artykuł mam takie samo podbne zycie jak bogusia, tylko ze ja mam MPD i też jezdze na wózku oraz mam męża tomasza.

    Odpowiedz
  2. Joszcz

    Weszlam tylko po to by napisac, ze jestem zazenowana poziomem osoby, ktora przeprowadzala wywiad. Pytania pozbawione taktu, z paskudnie wyzierajaca zadza sensacji. Podziwiam rozmowczynie za cierpliwosci, pani „dziennikarka” powinna sie wstydzic.

    Odpowiedz
    • Anja

      To jest prawdziwe dziennikarstwo. Żądzę sensacji znajdziesz w Fakcie.
      Jesli się nie mylę wywiady są autoryzowane. Więc rozmówczyni widocznie była zadowolona.

      Odpowiedz
  3. Emilia

    To takie oczywiste i takie normalne że ludzie niepełnosprawni mają prawo być szczęśliwi i żyć wg własnego pomysłu jak kazdy inny człowiek. To w końcu NORMALNI ludzie! A jednak tak często my pełnosprawni odbieramy im tę możliwość. Dajemy sobie prawo osądu ich poczynań, komentowania ich wyborów życiowych i dyrygowania nimi. Pani Bogusi gratuluje z całego serca wiary i odwagi w siebie ( choć zdaje sobie sprawę że to cieżko wypracowane). I życzę dalszej odwagi w spełnianiu marzeń, także tych rodzinnych.
    Pełnosprawna czytelniczka.

    Odpowiedz
    • Cassandra

      Bardzo merytoryczny komentarz… Zarzucając komuś kłamstwo miałbyś/miałabyś chociaż odwagę podpisać się nazwiskiem. Ale jak można oczekiwać chociaż odrobiny przyzwoitości od takiego internetowego trolla ? Idź się udław swoją pogardą, złośliwością i jak przypuszczam zazdrością.
      Nie pozdrawiam
      P.S. Zastanawiam się po co w ogóle takie nic nie wnoszące (oprócz bezpodstawnego hejtu) komentarze są publikowane ? Czy nie ma tu żadnego moderatora ?

      Odpowiedz
  4. fekw

    Bardzo szczera rozmowa…. Super. Wzruszyłam się. Wreszcie ktoś pokazał, że niepełnosprawni to NORMALNI LUDZIE. Niektórym ciężko to pojąć. Oby więcej takich rozmów ! Dzięki!

    Odpowiedz
  5. Ola

    Mam MPD i nie wstydzę się tego. Wiem, że sprawność fizyczną,(chodzę jeżdżę konno, żyje samodzielnie) którą na dzień dzisiejszy mam nie jest tylko zasługą operacji, które przeszłam, ale również mojego uporu. Kiedy na blogu pisałam o jeden z operacji odezwało się do mnie bardzo dużo osób. Pytały o przebieg zabiegu, rekonwalescencję, a koniec końców okazywało się że osoby z podobnym stopniem porażenia i po tej samej operacji nie chodzą. Dlaczego? Nie potrafią przekroczyć bariery bólu, co po tej operacji jest na swój sposób konieczne. Niestety obserwując świat często dostrzegam, że osoby chore nie chcą walczyć, uważają że wszystko im się należy. Nie wnikam w to ile jest prawdy w tym wywiadzie, ponieważ widziałam sporo negatywnych opinii na temat Bogusi. Chciałabym jedynie żeby wszystkie osoby nie pełnosprawne miały w sobie taką siłę i chęć rozwoju, pracy jak ona.

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany