Rozmowa z Bartkiem (31 l.).

fot. Archiwum prywatne Bogusi i Bartka

Spotkałam się z nimi w restauracji na Bielanach.

On: potężny mężczyzna, typ drwala o ciepłym spojrzeniu i szczerym uśmiechu.

Ona: maleńka, z figlarnymi oczami i równie szczerym, co jej mąż uśmiechu.

Bartek przesunął stolik, by żona mogła podjechać wózkiem. Sam usiadł obok. Zanim zostałam z nim sam na sam, chwilę rozmawialiśmy we trójkę. Trzymali się za ręce. Mój wzrok przykuł jego gest, którym poprawił kosmyk włosów opadający na policzek Bogusi. Trwało to zaledwie chwilę, ale poruszyło mnie. Przez głowę przemknęła mi myśl: „Ile w tym czułości. Ja też tak chcę…”. Bogusia, ze słuchawkami w uszach, odjechała do innego stolika.

– Zostawiam Ci na chwilę mojego męża – rzuciła w moją stronę razem ze swoim ciepłym uśmiechem.

***

– Bartek, jak się masz? Cieszę się, że możemy porozmawiać. Powiedz mi, proszę, coś o sobie. Czym zajmujesz się zawodowo?

– Jestem po ogólniaku. Pracuję jako asystent osoby niepełnosprawnej w ośrodku Nowolipie.

– Czy spodziewasz się czegoś w tym wywiadzie? Masz jakieś oczekiwania?

– Nie, żadnych.

– A może boisz się czegoś?

– Ja nie należę do ludzi bojaźliwych, raczej staram się brać wszystko na klatę.

– Kto wychował takiego mężczyznę, który bierze wszystko na klatę?

– Chyba po prostu życie. Mój ojciec zmarł, kiedy miałem 18 lat, więc z marszu zostałem najstarszym facetem w domu.

– Był ktoś, kim musiałeś wtedy zająć się, zaopiekować, gdy tata odszedł?

– Była mama i młodszy brat, więc…

– Ty byłeś najstarszym facetem w domu i pewnie głową rodziny?

– Głową rodziny była mama i w związku z tym, że ona musiała pracować, ja opiekowałem się domem. My zawsze sobie radziliśmy z obowiązkami domowymi.

– My bracia?

– Tak. Już od małego byliśmy tak wychowywani.

– Tata też był mężczyzną, który „brał wszystko na klatę”?

– Tak naprawdę to nie wiem. Ojciec ukrywał swoje strapienia i problemy, ale na pewno był kochający, choć trochę surowy… Taki prawdziwy ojciec. Pamiętam, że był opiekuńczy. Pracował, a mama zajmowała się nami.

-Tak się zastanawiam i czuję, że masz w sobie bardzo dużo pierwiastka opiekuńczego, skoro masz taką pracę.

– Tak. (śmiech)

– I przy swojej żonie też musisz mieć dużo tego pierwiastka.

– Troszeczkę.

fot. Archiwum prywatne Bogusi i Bartka

– Kochasz Bogusię?

– Pewnie.

– Bartek, co dla Ciebie znaczy kochać kobietę?

– Gdybym jej nie kochał, to podejrzewam, że nie byłbym z nią przez tyle czasu.

– Osiem lat. Dzisiaj Bogusia pochwaliła się. 🙂

– Dłużej.

– Dłużej?

– Tak, bo poznaliśmy się w listopadzie. W listopadzie minęło osiem lat, a teraz mamy maj, więc osiem i pół!

– Bartek, powiedz mi, co to znaczy, że mężczyzna  kocha kobietę, swoją żonę?

– Opiekuję się nią, akceptuję wszystkie jej wady i zalety, ufam jej. Moją żonę traktuję też jak przyjaciela, nie tylko jako partnera.

– Bogusia jest Twoim najbliższym przyjacielem?

– Chyba jednym z najlepszych.

– Bo masz oprócz żony przyjaciół?

– Tak, oczywiście.

– Mężczyźni, kobiety?

– Mieszane towarzystwo.

– Bartek, powiedz, co Ci daje relacja z Bogusią? Czego mężczyzna potrzebuje od swojej kobiety, a Ty otrzymujesz to od Bogusi? Co ona Ci daje?

– Hmm… na pewno czułość, miłość. Udziela mi też pewnych rad.

– To znaczy?

– Ja miewam problemy w nawiązywaniu kontaktów z nowymi osobami. Jestem trochę zamknięty w sobie. Bogusia zawsze mi powtarza: ,,Bartek, pamiętaj, zrób to czy tamto, przywitaj się ładnie”. (śmiech)

– Trochę to przypomina instrukcje, jakich matka udziela synowi.

– Troszeczkę.

– Ale Ty tego potrzebujesz?

– Tak. Myślę, że uzupełniamy się wzajemnie.

– Ty jej dajesz silne ramiona i zdrowe nogi…

– Bardzo silne ramiona.

– I bardzo zdrowe nogi też muszą być. Co jeszcze jej dajesz?

– Na pewno poczucie bezpieczeństwa, a poza tym… nie wiem, jak to określić. Nie potrafię tego nazwać, bo dajemy z siebie wszystko to, co możemy.

– Czyli dajesz żonie siebie całego?

– Tak, tak.

– Co to dla Ciebie znaczy, że Bogusia obdarza Cię miłością. Powiedziałeś: ,,Ona daje mi czułość, miłość, jest moim przyjacielem”. Po czym Ty to rozpoznajesz? Co takiego robi, co świadczy o tym, że ta kobieta Cię kocha?

– Jeśli ma jakiekolwiek problemy, to mi o nich mówi.

– Pyta Cię o radę?

– Tak.

Bartku, zwykle zadaję moim rozmówcom to pytanie, więc zadam je i Tobie. Co jest dla Ciebie raniące w zachowaniu kobiet?

– W kobietach?

W ich zachowaniu.

– Może nie raniące, ale zauważyłem, że chyba największą bolączką kobiet, oczywiście nie mówię o wszystkich, żeby nie generalizować, jest to, że trochę nie szanują się moim zdaniem.

– To znaczy…?

– Na przykład zauważyłem, że kobiety dużo przeklinają, nawet więcej niż mężczyźni. To zawsze była domena mężczyzn. Może jestem trochę staroświecki, prawda? Ale tak zostałem wychowany.

– Współczesne kobiety są zbyt męskie?

– Może nie zbyt męskie, ale chcą uchodzić za niezniszczalne i udowodnić, że wszystko potrafią same, a jednak są sytuacje, w których kobieta by się nie odnalazła.

Na przykład?

– Praca górnika. Jeszcze nie widziałem kobiety – górnika.

– Czyli twierdzenie, że kobieta nie potrzebuje mężczyzny, jest silna i niezależna, nie przemawia do Ciebie?

– Nie.

– Bogusia taka nie jest.

– Bogusia jako Bogusia, raczej nie dałaby sobie rady beze mnie, ale jest zaradna.

– Właśnie. Też tak ją postrzegam.

– Kiedy ma jakiś problem, a mnie nie ma w pobliżu, potrafi sobie z nim poradzić. Lubi planować i wszystko ma poukładane jak w szufladkach.

– Cenisz w niej to, że jest z tych co układają?

– Tak, ja raczej działam tak z dolotu.

– Spontanicznie?

– Tak, a ona…

– Jest planistą?

– Tak, planistą! Bardzo, bardzo. Kiedy coś jej się nie udaje, to od razu…

– Wścieka się? Serio?

– Oj, strasznie.

– Co wtedy robi?

– No, tupać nogą nie może, ale… (śmiech)

– Ale rzuca wtedy „mięsem”?

– …

– Wrzeszczy?

– Nie…

– A jak się wścieka?

– No, ja to po prostu rozpoznaję. Jeszcze nie doszło u nas do tego, żebyśmy się na siebie wydzierali, raczej się posprzeczamy, nie odzywamy przez godzinę, a później jest wszystko tak, jak było.

– Zadaję sobie pytanie, czy Bogusia była Twoją pierwszą dziewczyną? Czy wcześniej spotykałeś się z kobietami?

– Zdarzyło mi się.

– A jaka to była miłość?

– Jedna, ale niespełniona.

– Niespełniona czy nieszczęśliwa?

– Z mojej strony było zaangażowanie, ale z drugiej nie.

– A czy wcześniej spotykałeś się z dziewczyną niepełnosprawną?

– Nie.

– Co Cię ujęło w Twojej żonie, że wybrałeś ją na tę jedyną?

– Chyba jej życiowa zaradność. Pierwszy raz spotkałem niepełnosprawną dziewczynę, która porzuciła rodzinny dom i wybrała życie w akademiku, bez żadnego wsparcia. Oczywiście musiała korzystać z pomocy opiekunki, ale została z tym sama, z dala od bliskich.

– Mnie też to zaskoczyło, bo nie każdego stać jest na taki bunt – ,,Nie chcę od was nic i poradzę sobie sama”. Bogusia tego dokonała, w szczególnie trudnej sytuacji fizycznej.

– I finansowej.

– Powiedziałeś, że bardzo kochasz Bogusię. Co byś dla niej zrobił?

– Dużo.

– Co to znaczy „dużo”?

– Dla niej byłem gotów porzucić dom.

– Zrobiłeś to?

– Nie. Całe szczęście moja rodzina doszła do wniosku, że skoro ma stracić syna, to im się nie opłaca.

– Lepiej przyjąć syna z synową?

– Tak.

– A gdyby rodzina nie zgodziła się, byłbyś gotów ją porzucić dla bycia z Bogusią?

– Tak, tak.

– Powiedz mi, odchodząc na chwilę od Bogusi, czym kobieta może najbardziej zranić mężczyznę?

– Zdradą. Ja jestem takim facetem, który nigdy nie wybaczyłby zdrady.

– Zdrady fizycznej?

– Nie tylko.

– Czyli flirt, chodzenie na kawkę?

– Ja mam świadomość tego, że Bogusia spotyka się i z kobietami i z mężczyznami, ale bardziej na stopie przyjacielskiej.

– Jesteś zazdrosny?

– Jestem.

– Jakie sytuacje sprawiają, że mówisz: „Hej! To moja żona i tu już jest za daleko”.

– Bogusia też jest o mnie zazdrosna, ale staramy się unikać takich sytuacji.

– A zdarzały się takie sytuacje?

– Tak… miewaliśmy perypetie w swoim związku, rozstawaliśmy się. Najdłuższą przerwę mieliśmy za trzecim razem.

– Długo nie byliście ze sobą?

– Ponad trzy miesiące. Pamiętam, że wtedy Bogusia poznała kogoś, a mi od razu zaczęła, za przeproszeniem rosnąć gula. Jak to?! – przemknęła mi myśl.

– I co wtedy zrobiłeś?

– Nic, ale to bardzo bolało.

– Skąd wiedziałeś, że kogoś poznała?

– Chyba ona mi napisała, że nie może się spotkać, bo z kimś jest… W trakcie rozmowy wyszło, że kogoś poznała.

fot. Archiwum prywatne Bogusi i Bartka

– Czyli najbardziej raniąca jest zdrada. A jakie zachowania w relacji z kobietą są dla Ciebie trudne?

– Moim zdaniem trzeba akceptować wszystkie swoje wady i zalety. Jakoś nigdy nie byłem w takiej sytuacji, że musiałem zrezygnować z kobiety, bo zachowywała się tak albo inaczej…

– Powiesz, po co Ci kobieta?

– Po to, żeby czuć się komuś potrzebnym, kochanym, żebym wiedział, że mam kogoś, kim mogę się zaopiekować, kogoś, komu w razie czego mogę pomóc w każdej sytuacji.

– W tym się spełniasz? W pomaganiu?

– Chyba tak, chyba tak. Moja praca też tego wymaga.

– Do seksu też potrzebujesz kobiety ?

– Tak. Jestem heteroseksualnym mężczyzną więc… Mamy bardzo udaną bliskość seksualną.

– Bliskość seksualna jest bardzo ważna.

– Właśnie, słyszałem o białych małżeństwach. Podobno są pary, które przez dwadzieścia pięć lat potrafią nie uprawiać seksu…! Szczerze?

– Tylko szczerze!

– Trudno jest mi to sobie wyobrazić, bo seks jest przyjemny! Nie wstydźmy się tego, seks jest bardzo przyjemny.

– I potrzebny.

– Myślę, że to zacieśnia więzi między osobami, które się kochają.

– Chciałbyś mieć dzieci?

– Oczywiście, że tak.

– Zapytam teraz o intymne sprawy, możesz nie odpowiadać albo nie wyrazić zgody na ich publikację.

– Yhym.

– Czy Bogusia byłą Twoją pierwszą partnerką seksualną?

– Nie.

Kochałeś się wcześniej z kobietami?

– Tak.

– Czy to, że Twoja żona jest niepełnosprawna ma znaczący wpływ na sferę seksualną?

– Nie, chyba nie. Szczerze… jakoś nigdy mi to nie przeszkadzało. Ona jest stuprocentową kobietą. Nie ma żadnych przeszkód. Nie wiem, jak to jest z innymi facetami, ale ja zawsze stawiam Bogusię na pierwszym miejscu.

– Żeby ona była zadowolona z tego zbliżenia?

– Nie wiem dlaczego, ale tak mam.

– Wiesz, kiedy rozmawiam z mężczyznami, to oni często mi mówią, że dla nich najważniejsze jest to, aby kobieta była spełniona… I oni są z tego powodu szczęśliwi.

– Tak.

– Powiedz Bartku… Mówiłeś, że chcesz być potrzebny, a relacja z Bogusią Ci to daje, mówiłeś też, że żona obdarza Cię czułością. A co, kiedy ona złości się albo brzydziej wygląda…?

– Ona nie wygląda brzydziej.

– Nigdy nie wygląda brzydziej?

– Nie. Ona jest najpiękniejsza na świecie!

– A co jest w niej najpiękniejsze?

– Wszystko!

– Wszystko? Co najbardziej lubisz w jej urodzie?

– Ma piękne rzęsy, w ogóle oczy.

– Jakie są oczy Bogusi? Co lubisz w kobiecych oczach?

– Oczy Bogusi są wyjątkowe.

– Dlaczego?

– Ponieważ mają bardzo delikatny, błękitny odcień białka.

– Bardzo delikatny, błękitny odcień białka…

– Tak i to jest takie… nie wszyscy to widzą, ale ja tak. Po pierwsze lubię błękitny kolor, a jej białka są delikatnie błękitne.

– A zmarszczki? Wiesz, świat jest przepełniony chociażby kremami przeciwzmarszczkowymi.

– Tak samo jak wszystkie media przesycone są zdjęciami modelek… szczerze?

– No już mówiłam, tylko szczerze.

– Powiem tak, może to zabrzmi trochę ordynarnie, ale „facet nie pies, na kości nie leci”.

fot. Archiwum prywatne Bogusi i Bartka

A co ze zmarszczkami?

– Tak samo jak ja siwieję.  🙂 To naturalne!

– Ale ładnie… Dokończ proszę zdanie: Lubię kiedy kobieta…

– … uśmiecha się. Moim zdaniem uśmiech daje mnóstwo w ogólnym obrazie kobiety. Jeśli spotykam na swojej drodze kobietę, która jest naburmuszona, to jest nawet odpychająca. Gdy się uśmiechnie, od razu jest piękniejsza.

– A smutna kobieta?

– Kobiety nie powinny być smutne.

– ?

– Smutne kobiety są chyba po prostu opuszczone przez rodzinę, przyjaciół… Tak jak mówię, kobiety nie powinny być smutne.

– A czyim zadaniem jest, by kobieta nie była smutna?

– Pierwszym i najważniejszym faceta.

-To dla mężczyzny ważne, by jego kobieta była szczęśliwa?

– Tak. Jeśli mam w domu smutną kobietę, to sam też jestem smutny. Gdy moja żona śmieje się, ja też się uśmiecham.

– Wrócę na chwilę… Powiedziałeś, że chcesz mieć dziecko – dziewczynkę czy chłopca?

– Tak, wiem. Słyszałem, że facet chce chłopca. Może ja też bym chciał, ale jeśli urodzi się dziewczynka, to będzie ona moją małą księżniczką.

– W Waszym przypadku, kiedy Bogusia cierpi na chorobę genetyczną, istnieje większe ryzyko, że Wasze dziecko może odziedziczyć po niej chorobę. Liczysz się z tym?

-Tak

– Co jest dla Ciebie najważniejsze w chęci posiadania dziecka? Co takiego jest w byciu tatą?

– To, by móc patrzeć jak dziecko cieszy się, biega, skacze, dorasta.

– I duma z tego, że jest Twoje? Że to cząstka Ciebie i żony? Czy może być adoptowane?

– Wolałbym mieć swoje dziecko, ale jeśli nie będziemy mogli, to czemu nie zaadoptować?

– Mówimy dziś przede wszystkim o relacji mężczyzna – kobieta. Czy masz ulubiony typ kobiecej urody ?

– Nie wiem…

– Czy to Bogusia jest Twoim typem, przysłoniła Ci świat?

– Wszystko zależy od usposobienia kobiety. Kolor włosów czy wzrost nie mają znaczenia… Urzeka mnie radość.

– Dokończ zdanie: Mężczyzna ucieka od kobieta, kiedy…

– Ja chyba nie uciekam. Jeszcze nie musiałem uciekać od kobiety, szczególnie od Bogusi.

– Mówi się, że my kobiety, jesteśmy tymi piękniejszymi połowami. Uważasz, że to prawda?

– O, raczej tak. Nie ma co ukrywać.

– Co tak pięknego mają w sobie kobiety, czego Wam natura nie dała?

– Taką… wrodzoną lekkość.

– Jeszcze po głowie błądzą mi pytania do Ciebie… Czy kobiecie wypada pierwszej zaprosić mężczyznę na randkę? Czy to uchodzi, żeby kobieta „podbijała do faceta”?

– Nie wiem, jak statystyki, ale słyszałem, że rodzi się więcej kobiet niż mężczyzn… więc czemu nie?

– A kto pierwszy zaproponował „bycie” – Ty Bogusi, czy Bogusia Tobie?

– Nie było takiej propozycji, po prostu był pocałunek. Pamiętam tę chwilę, jakby to było wczoraj. Bogusia była chora, a miała wówczas ważny egzamin na studia. Nie miał jej kto pomóc, więc zadzwoniła po mnie. Pojechaliśmy na uczelnię. Zdała egzamin. Zaczęła mi dziękować, że jej pomogłem i wtedy to się stało…

– Od tego pocałunku jesteście parą?

– Tak. Nie było żadnego ustalania.

– Zaczęło się od znajomości, pomagania…

– Tak.

– I pocałunek sprawił, że zostaliście razem, a potem wspólnie zamieszkaliście.

– Zaczęliśmy mieszkać razem, kiedy Bogusia była jeszcze na studiach. W akademiku, o matko!…

– Co?

– To była mordęga. We dwójkę spaliśmy na 90 centymetrowym łóżku. Tak ciasno! Ale co noc się przytulaliśmy :).

– Tak śpicie? Przytuleni?

– Nie. Teraz już mamy wielkie łóżko!

– Już nie ma takiej potrzeby przytulania?

– Przytulamy się! Ale nawet jeśli zasypiamy przytuleni, to w trakcie snu każde rozpycha się na swojej połowie.

– Dopytam. Co dla Ciebie znaczy stały związek z kobietą?

– W randkowaniu nie ma poczucia bezpieczeństwa, zaufania… Chyba brakuje wówczas swego rodzaju czułości i bliskości.

– Są osoby, które wolą być singlami.

– Ale to nie ja.

– Czy straciłeś coś przez to, że związałeś się z Bogusią? Z dziewczyną niepełnosprawną.

– Zyskałem.

– Co zyskałeś?

– Nowych znajomych. Bogusia pokazuje mi, jakie możemy mieć razem możliwości. Ja bardzo się przy niej zmieniłem.

– Zatem, jaki byłeś kiedyś, a jaki jesteś teraz?

– Kiedyś rzadziej się uśmiechałem, ubierałem się na czarno i preferowałem ponure kolory. Teraz mój styl jest zupełnie inny, a moja szafa przypomina bardziej tęczę! Jestem otwarty.

– To jej zasługa?

– Tak.

– Bogusia powiedziała mi, że obawia się, iż z wieloma rzeczami nie zdąży, że chce się tym życiem nasycić… Mówi, że z jej chorobą ludzie nie żyją długo. Najstarsza osoba, która cierpi na takie samo schorzenie, ma pięćdziesiąt parę lat. Bogusia wspominała, że boi się, abyś za wcześnie nie został sam. Czy Ty też czasem o tym myślisz?

– Może ja nie dopuszczam do siebie tej myśli… Staram się wszystko robić tak, żeby ona była zdrowa i pobiła rekord Guinnessa w jak najdłuższym życiu z tą chorobą.

– Właśnie powiedziała: ,,Bartek powtarza, że nie pozwoli mi umrzeć”.

– Nie pozwolę.

– To ile Bogusia ma żyć?

– Jak najdłużej.

– Jeden dzień dłużej od Ciebie? Jakbyś to widział?

– Marzę, byśmy odeszli razem, tego samego dnia.

– Rozmawiacie o tym?

– Nie bardzo ale ja czuję, że ona boi się tego, że kiedyś zostanę sam, ale dopóki będę mógł, będę się nią opiekował i czuwał nad nią.

– Miewasz czasem myśli, co stałoby się z Twoja żoną, gdyby Ciebie zabrakło?

– Mam takie myśli i chyba to, że nie wiem, co będzie z Bogusią, jest największym moim niepokojem.

– Zobacz, Ty martwisz się o nią, a ona o Ciebie.

– Tak…

– Nie wkurza Cię to, że ja jestem taka zaciekawiona Waszą relacją? Pewnie ludzie też są, bo ona jest naprawdę niezwykła-zdrowy chłopak i niepełnosprawna dziewczyna. Nie wkurza Cię to?

– Kiedyś mnie to denerwowało, ale teraz mniej. To też zależy od intencji człowieka.

– Na mój wywiad zgodziłeś się szybko i to przez telefon! Co sprawiło, że wyraziłeś zgodę?

– Chyba to, że Bogusia też się zgodziła.

– Pierwszy raz bierzesz udział rozmowie na temat miłości i relacji kobieta-mężczyzna?

– Tak, chociaż na filmikach Bogusi można wiele się o nas dowiedzieć.

– Tak, widziałam! Masz jakieś marzenia?

– Oooo, mam, zarówno małe i duże.

Proszę, powiedz jakie?

– Większe marzenie wiąże się z tym, że w naszym mieszkaniu trochę brakuje nam miejsca.

– To duże marzenie?

– Tak.

– A z tych małych?

– Jedno się niedawno spełniło.

– Pochwal się.

– Nasza podróż.

– Ach, no tak. Trzy lata staraliście się o nią.

– Przewoźnicy nie zgadzali się na przewóz wózka Bogusi. Żeby w XXI wieku ograniczać w ten sposób wolność osoby niepełnosprawnej…

– Ale to o wózek się martwili, nie o nią? Chodziło o to, że się zniszczy?

– Waży 150 kilo, a zwykły wózek waży 10-15 kg.

– 150 kilo? To co, on ze stali jest?!

– Ma bardzo ciężkie akumulatory.

– I samolot nie dałby rady?

– Myślę, że to przez oszczędność.

– A wiesz, o czym marzy Twoja żona?

– Wiem, że też marzy o mieszkaniu, bo często planujemy jak je urządzimy, co byśmy w nim zrobili a co nie, co by gdzie stało… I często dochodzimy do wniosku, że nam to przydałaby się willa! 🙂

– A wiesz, o czym jeszcze marzy?

– Wiem, że marzyła o podróży. Rozmawialiśmy też na temat ponownej wyprawy do Orlando. Bogusia była tam jako 14-latka, a teraz chcielibyśmy odwiedzić to miejsce tylko we dwójkę. Marzy też o dziecku.

– Nie boisz się o Bogusię, że ciąża i poród mogą jej zaszkodzić?

– Ciąża może mieć skutki uboczne, ale u Bogusi odbyłoby się cesarskie cięcie, w 7 miesiącu bodajże. Wszystko może się zdarzyć.

– Jesteś na to przygotowany.

– Myślę, że tak.

– Nawet na to, że może zdarzyć się coś, czego byś nie pragnął?

– Na pewno byłoby to trudne, ale trzeba dążyć do swoich marzeń.

– Ty dążysz i Bogusia też, bo nauczyła Cię, że razem zdziałacie więcej.

– Ja siłą, ona rozumem :).

– Optymizmem…

– Też.

– Bardzo Ci dziękuję, że dałeś się zaprosić do tej rozmowy. Chciałabym Ci życzyć tego, czego sam byś chciał. Teraz jest taki moment w moich rozmowach z mężczyznami, w którym mają czas otwarty na zadawanie mi pytań. Możesz, jeśli chcesz.

– Ooo. Lubisz swoją pracę?

– Bardzo!

– A co w niej lubisz?

– Kiedy rozmawiam z ludźmi?

– Tak.

– W rozmowach z mężczyznami, najbardziej pociąga mnie to, że oni pokazują mi świat z innej perspektywy. Ciekawi mnie to dlatego, że ja nie miałam taty ani brata. Długo żyłam w przekonaniu, że świat jest taki, jakim widzę go ja. Mężczyźni pokazują mi go zupełnie odmiennym i to lubię. To mnie cieszy. Poza tym jestem wielką fanką miłości! Bez niej życie nie miałoby większego sensu.

– Super!

– I po takich rozmowach jak nasza widzę, że mężczyźni potrafią kochać.

– Mężczyźni są chyba bardziej introwertykami, ale są zdolni do miłości!

– Tylko inaczej ją okazują.

– Kobiety uzewnętrzniają miłość, a my mamy ją w sobie. Może nie okazujemy jej tak bardzo, choć ja staram się to robić w stosunku do Bogusi.

– To powiedz, co robisz, jak jej okazujesz miłość?

– Różnie. Potrafię bez niczego podejść do niej, dać jej buziaka w czoło lub w policzek, przytulić się.

– Dziś widziałam jak poprawiłeś jej włosy. To było piękne, subtelne.

– O, ja już chyba robię to machinalnie.

– W tym była bliskość i troska.

– Nie uważałem tego za dowód miłości, ale fajnie.

fot. Archiwum prywatne Bogusi i Bartka

– Takie małe gesty, my kobiety bardzo lubimy. Mężczyzna potrzebuje czułości?

– Tak.

– Mężczyzna lubi się przytulać?

– Ja? Tak! Bardzo!

– Wolisz przytulać czy być przytulanym?

– W obie strony, nawzajem. Na przykład Bogusia, gdy kładziemy się spać, bardzo nie lubi, kiedy przytulam się do pleców. Zawsze woli odwrócić się twarzą do mnie.

– Lubi się wtulać.

– Tak!

– Kawałek faceta jest!

– Do najmniejszych nie należę.

– To czego Ci życzyć?

– Wytrwałości.

– To życzę Ci wytrwałości, a od siebie: życzliwych ludzi wokół oraz takiego dobrego i czystego spojrzenia, jakie masz. Jestem pełna podziwu. Nie dlatego, że jesteś mężem niepełnosprawnej kobiety, ale dlatego, że widzę, że jesteś szczery i prawdziwy w tym, jaki jesteś.

– Staram się jak mogę.

– I to mnie właśnie ujmuje. Dzięki Ci bardzo.

– Było mi miło.

– I jeszcze życzę Wam dzieci, zdrowia i cudownej podróży! Wyślijcie mi kartkę!

– Pewnie :). Dziękuję, Kasiu.

 

I spojrzał w kierunku żony. Ich wzrok spotkał się. Ona obdarzyła go radosną energią mieszkającą pod jej ślicznymi rzęsami w błękitnej bieli białek jej oczu. Potem podjechała do nas:

– To już mogę swojego męża?

– Tak, jest cały Twój – odpowiedziałam.

Kobieta i mężczyzna wzięli się za ręce. Odeszli? Odjechali? Zresztą, jakie to ma znaczenie? Trzymając się za ręce, podążyli w tym samym kierunku.

Jeszcze przez chwilę patrzyłam za nimi. Wzruszona, może trochę zazdrosna o ten gest, którym Bartek odgarnął kosmyk włosów z policzka swojej żony. Boże – pomyślałam. – Oto miłość. Miłość na przekór, miłość mimo wszystko. Miłość bez granic.

Dziękuję.

 


Serdecznie zapraszamy Was na kanał Bogusi na yt: Anioł na resorach.

 

Przeczytaj wywiad z Aniołem na Resorach:

Moja dusza jest bardzo stara… Rozmowa z Bogumiłą Siedlecką – Goślicką.

O Autorze

ROZWÓJ OSOBISTY

Kobieta. Coach i mówca motywacyjny. Felietonistka, autorka książki „ Ta, która idzie”. Rozważa relacje międzyludzkie i ich wpływ na osiąganie celów. Kobieta. Uśmiechnięta i kochająca, której pasją jest wspieranie kobiet, poprzez pracę z nimi na drodze rozwoju osobistego. Nade wszystko kobieta.

13 komentarzy

  1. Neta

    wiem jak to jest u mnie tez tak było z chłopaka rodziny ze nie da rady ze jest obowiązek ,itd

    Odpowiedz
  2. Iz83

    Miło, że się wspierają i kochają ale ten wywiad to jakiś dziwny wytwór.
    Cyt. „– Czy Bogusia byłą Twoją pierwszą partnerką seksualną?

    – Nie.

    – Kochałeś się wcześniej z kobietami?

    – Tak.”
    czy tylko mi wydaje się to podobne do testu na inteligencję albo sprawdzenia, czy nie wypełniasz ankiety na tzw. pałę?

    Ale może mam za duże wymagania;)

    Odpowiedz
    • Mariola

      Uważam że te pytania były niepotrzebne.Lubię Bogusię,i jej filmiki na youtube więc życzę im jak najlepiej.

      Odpowiedz
  3. Ola

    To nie wywiad. To rozmowa 🙂 Jest w tytule 🙂 I to jest w tym najfajniejsze. Normalni ludzie, w normalnej rozmowie.

    Odpowiedz
  4. Anna Karwowska

    Tak sie ciesze, ze tych dwoje spotkalo sie na swoich drogach zycia.
    Mam wrazenie, ze Bartek jest wspanialym facetem DLA Bogusi,bardzo duzo milosci w jego wypowiedziach.Trzymam kciuki za Wasze plany i Wasze szczescie kochani))))).

    Odpowiedz
  5. Em

    A ja nie do końca rozumiem ten twór. Ni to wywiad, ni to rozmowa. Mam wrażenie, zer to najbardziej przypomina ankietę. No i trochę mi się wydaje, że ten mezczyzna ma jakiś problem ze sobą. Wiecznie niezadowolony, tak jakby na siłę mówił. Nie bije od niego optymizm. Ba, nawet nie czucr realizmu.

    Odpowiedz
  6. Łukasz

    Bardzo wiele aspektów tego wywiadu pasuje do związku z moją perełką . Bartek Bogusia dziękuje za waszą moc, za prawdę i szczerość.

    Odpowiedz
  7. Gabi

    Tylko związek oparty na miłości i przyjaźni przetrwa wszystkie przeciwności losu.Myślę że Bartek i Bogusia to przykład prawdziwie kochających się ludzi.

    Odpowiedz
  8. Lalka

    Bogusia to naprawdę wyjątkowa kobieta.Jestem pełna podziwu jej osobowości,inteligencji i uroku osobistego.

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany