Babciu,

Tak Cię czasem mam dość…

Bywasz oschła. Trzęsą Ci się ręce gdy solisz zupę, krzyczysz i jesteś hałaśliwa.

Nie podobają Ci się moje nowe włosy.

Nie pozwalasz oglądać filmów wojennych, gdy siedzisz obok.

Karcisz lenistwo, brak chęci i zwichrowane ideały.

Wciąż mówisz, choć głównie do siebie. Niewygodne pytania zbywasz milczeniem.

Biżuterię chowasz w suknię porcelanowej lali.

Histerycznie podchodzisz do życia. Wciąż mówisz jak bardzo Cię wszystko boli.

 

***

Babciu,

Tak się boję, że to już niedługo…

Głaszczesz mnie, gdy kładę głowę na Twoje kolana. I nucisz piosenkę, której słów nie pamiętasz.

Gotujesz najlepiej na Świecie.

Kupujesz mi podkoszulki, żeby „nerek nie przewiało”.

Oglądasz brazylijskie seriale. Zawsze z kawą, którą nauczyłaś mnie pić.

Dziś pochylam się przed Tobą i całuję Twoje dłonie pełne plam. Spracowane, zmęczone, pamiętające Niemca.

Dobrze, że jeszcze jesteś Babciu…

A wielki zegar w Twym pokoju wybija kolejne godziny.

 

O Autorze

REDAKTOR NACZELNA

O sobie mogę powiedzieć tyle, że piszę. Piszę, gdy siedzę sama w domu. Piszę, gdy mi się nudzi. Piszę, gdy czekam na tramwaj i gdy uda mi się w nim usiąść. Więc tyle o mnie. Piszę. To jedynie mi wychodzi, więc tego się trzymam. 24 lata, panna, bezdzietna. Zainteresowania: podróże, których nie odbyłam z braku odwagi; sztuka, której coraz mniej; fałszywe antyki na Kole.

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany