Co Was pchnęłoby do zdrady? I dlaczego ona zdradziła męża?


Droga Redakcjo,

Z upodobaniem czytam historie innych czytelniczek! Też chciałam napisać, ale szczerze mówiąc nie miałam się czym z Wami podzielić.

Dlatego piszę o czym mogę i o czym chcę. O zdradzie.

Chciałabym wiedzieć, czy któraś z Was też jej doświadczyła. Na pewno. To może inaczej… Czy któraś z Was, też się do tego przyzna?

Chciałabym, by choć parę osób przyznało, że było w podobnej sytuacji.

Zdradziłam swojego męża.

To dobry człowiek. Uczciwy, spokojny i pracowity. Ale może właśnie za spokojny? Za uczciwy?

Nigdy nie było między nami chemii. Wyszłam za niego z rozsądku, ale i on chyba też. Jesteśmy udanym, zgodnym małżeństwem. Rok temu poznałam innego mężczyznę. Zakochałam się. Nie. To za duże słowo. Po prostu gdy tylko go zobaczyłam… w tej kawiarni… poczułam do niego taką chemię, że nie mogłam przejść obojętnie. Oczywiście to on wykonał pierwszy krok, ale nie musiał mnie długo namawiać…

Nie żałuję tego. Żałowałabym, że odpuściłam, bo pewnie już nigdy czegoś takiego nie przeżyję.

Po wszystkim wróciłam do domu. Przywitałam się z moim mężem, wiedząc, że nam nigdy nie będzie dane przeżyć wspólnie takiego uniesienia. Cóż. Kocham mojego męża, czuję się przy nim bezpiecznie, ale nie jak przy kochanku, a jak przy przyjacielu. Czy jest coś złego w tzw. „przypadkowym” seksie?

O.


Swoje historie i to, czym chciałybyście się z nami podzielić przesyłajcie ma adres: redakcja@tebaby.pl

7 komentarzy

  1. Szafir

    Cześć,

    Jestem Szafir. Też byłem kiedyś takim spokojnym, poukładanym przykładnym frajerem o ciepłym głosie i szerokich ramionach. Miałem na studiach dziewczynę, która myślała o mnie dokładnie w bardzo podobny sposób – przynajmniej w końcowej fazie naszego związku, bo wyjątkiem było to, że to ona związek zainicjowała i przez pierwszych kilka miesięcy była we mnie szaleńczo zakochana. Ale przechodząc do końcowej fazy związku właśnie – też mnie zdradziła. Dowiedziałem się przypadkiem – jej koleżanka niechcący (?) wtrąciła, że spotyka się z innym mężczyzną. W okresie zanim się o tym dowiedziałem (plus minus 3 miesiące) byłem krytykowany na każdym kroku i poniżany wśród znajomych – kiedy się buntowałem ona to zbywała mówiąc, że to tylko takie żarty. Gdy dowiedziałem się o zdradzie najpierw się zamknąłem w pokoju i ryczałem jak bóbr. Głupi, uczuciowy wiek – nigdy później tak bardzo podobnych „doznań” nie przeżywałem -może coś we mnie umarło tamtego wieczora? Dziewczyna wróciła pijana z jakiejś imprezy, położyłem ją spać, otuliłem kocem i kiedy zasnęła tego samego wieczora spakowałem się i wyprowadziłem do kumpla. Od następnego poranka czekały na mnie nieustające telefony i sms-y. Od koleżanki dowiedziała się, dlaczego się wyprowadziłem i zaczęła panikować, błagać, żebym jej nie zostawiał, że ona zrozumiała swój błąd, że ona nigdy więcej nie zrobi mi takiej krzywdy, że nie wie co w nią wstąpiło. Dałem się przeprosić wierząc, że będzie lepiej – było 3 dni, później od nowa koszmar, który zakończyłem po miesiącu. Kolejnym płaczom nie dałem szansy.

    Dlaczego o tym piszę? Bo od tamtego czasu interesuje mnie psychika kobiet, sposób w jaki myślą i podejmują decyzje. Wiem teraz, że łzy mojej byłej były wywołane jedynie utratą stabilności i świadomością, że wśród wspólnych znajomych wyszłaby na potwora, gdyby moje odejście odbiło się szerszym echem… i jestem przekonany, że ona wśród łez naprawdę była przekonana, że kocha mnie ponad życie, a tak naprawdę była przerażona.

    Skąd to wiem? Bo w ramach zgłębiania kobiecych meandrów myślowych czasem wpisuje w wyszukiwarkę takie frazy jak „zdradziłam go ale”, „zraniłam go ale”, „chcę go odzyskać po zdradzie” (tak trafiłem na ten wpis) itd. Nie jestem psychologiem ale wiem, że gdyby mąż dowiedział się o twojej zdradzie i postanowił od ciebie odejść, zachwiał twoim poczuciem stabilności, odebrał to co daje Ci codziennie a czego nawet teraz nie zauważasz to stwierdziłabyś, że kochasz go absolutnie, byłaś głupia, nie chcesz zaprzepaszczać tego co razem zbudowaliście, nie wiesz co Ci do głowy strzeliło, on zawrócił Ci w głowie + setki innych skarg, tłumaczeń i sypania głowy popiołem. Nie będę oceniał twojej moralności, bo wyszalałem się w młodości i choć później byłem wystawiany na dziesiątki prób nigdy nie zdradziłem żadnej swojej partnerki i od 5 lat buduję udany związek. Moje pytanie brzmi – byłabyś w stanie zaprzepaścić dla romansu i paru uniesień związek? A jeżeli tak, to czy byłabyś później na tyle uczciwa ze swoimi wyborami aby dać obecnemu mężowi odejść?

    Odpowiedz
  2. O.

    Nie wiem Szafir. Chyba czasem ten zwierzęcy instynkt jest silniejszy niż racjonalny tryb życia. Przykro mi ze zostałeś zdradzony. Może rzeczywiście powinnam rozstać się z mężem. Tylko ze mamy dziecko… pozdrawiam Cię

    Odpowiedz
    • Marek

      jak się czujesz codziennie patrząc na męża, czy masz odrobinę honoru, godności, współczucia aby powiedzieć co się stało i dać nie tylko sobie na ,,wspaniały” związek ale i mężowi . Dziecko nie jest wytłumaczeniem , zasłona, przeszkodą bo wiele małżeństw byłych jeszcze bardziej i lepiej wychowuje swoje wspólne pociechy osobno. A co z drugiej strony zdrowotnej jak np. choroby nie tylko weneryczne które po kilku latach sie ujawniają. Postaw się też w sytuacji że to mąż cię zdradzi i co zrobisz ??? wiesz co to godność , samoocena, czy oprócz braku miłości brak ci empatii = brak wyrzutów sumienia . Wiem że nagle się …. ale nie lepiej się było najpierw rozstać w zgodzie z sobą. A może to się kiedyś wyda i co powiesz. Pamiętaj złe uczynki wracają podwójnie .

      Odpowiedz
  3. prof

    są chistorie że zdrada po 30 latach wychodzi na jaw , szlag trafia małżenstwo i już nie ma wspólnego starzenia się ( libido opada i potrzeby zanikają ) nie ma wspólnych wnuków, niczego pozostajesz sama ze sobą no może z goryczą, pogardą, napiętnowaniem itp. Czy dla kilku chwil warto (większosc kobiet mówi tak zdradzając ). Już różne chistorie na forach czytałem a to stare dane z komputera czy telefonu albo z operatora odzyskane, na imprezie koleżanka po pijaku chlapnie albo kochanek były , albo ktoś podsłucha jak z kochankiem rozmawiacie o starych czasach , albo takie historyjki ;
    1) w knajpie grupka znajomych facetów siedzi i wiadomo rozmawia o kobietach gdy do lokalu wchodzi kobieta rozglądając się zwraca uwagę częsci z nich, nagle jeden mówi że z nią ostro się kiedyś zabawiał i opowiada jak. Kobieta po chwili zobaczywszy ich podchodzi do stolika ( opowiadający mysli że do niego śmiejąc się mówi że może zaliczy znowu ) gdy juz jest przy nich do siedzącego tyłem zwraca się slowami : tutaj się schowałeś mężuniu , ….. nagle jest cicho ………..
    2) koleżanka serdeczna w ramach zemsty za odbicie kochanka informuje męża o spotkaniach i kolejnym spotkaniu aby mógł przyłapać nieiwierną.
    3) brat, siostra w ramach zemsty rodzinnej przy podziale majątku informuje telefonicznie o zdradzie małżonki z kim gdzie kiedy ….
    4) kochanek się mści po latach za …. lub się zakochal i w ten sposób chce na stałe zdobyć kobietę
    5) zona kochanka informuje męża kochanki z całym pakietem dowodów włącznie z przebiegu procesu sądowego
    itp itd wiele takich sytuacji jest co normalnie nie wydaje się możliwych do zajscia , więc jak zdradzicie to miejscie choć resztkę godnosci i powiedzcie o tym ( może wybaczy ) bo oprócz zdrady dojdzie rownież kłamstwo, oszustwo nie do wybaczenia.

    Odpowiedz
    • Jan

      Prof…. Masz rację ad. swoich wniosków. Mój przypadek troszkę przypomina tzw. „… po 30 latach”… Życie jakoś mi się ułożyło tak, że wyjechałem za „mieszkaniem” (lata 70-te) jako młody żonkiś. Ciężka praca, nadgodziny by mieć 2-3 dni wolnego na dojazd… raz w m-cu przez 3,5 roku. Czasem dziwne zachowania żony, budowały jakąś niepewność. Ale załączałem „samouspokajanie się” i jakoś trwałem. Przez wiele lat (z 30 właśnie) zdarzyło się kilka sytuacji dziwnych, nawet standardowych do dania po buzi i… Tłumaczenia kupowałem, ale „fakty” skrzętnie notowałem w pamięci. Życie nie jest czarno-białe, więc z pewnymi rzeczami się godziłem… Miałem taki PIT-STOP i powiedziałem sobie… „teraz q ja”… dałem sobie dozgonny odpust. Dałem się „złapać” by moja królowa poczułą „bluesa”… Oczywiście sceny oburzenia. Uruchomiłem „zapis” i spokojnie wyliczałem jej historię wraz z „analizami” itp. Byłem od lat przygotowany na taki występ i syciłem się jej miną. Wygarnąłem jej z detalami swoją wiedzę o nie i jej wierności. I ble-ble. Oczywiscie zaprzeczała do ego stopnia, że nawet zmieniała fakty. Szła na zaparte… Miała pecha. Zaprosiłem ją na obiad… Siedzimy czekając na kelnera. Naraz słysę… „Cześć H…ko”…. Mnie gość nie widział bo siedziałem za takim przepierzeniem.. Moja z niewinną miną… „Skąd my się znamy?”… On (chyba trochę podchmielony). „Jak to, nie pamiętasz?… z łóżka”… Mina mojej była bezcenna… Nie reagowałem, bo co? Mam interweniować rycersko dla kogoś kto miał mój honor w d…? Dodam że obiad był w celu rozładowania atmosfery zaraz po „tematycznej” scysji…. W domu zagadnąłem, kim był ten gość… Hehe. Musiałęm jej odbierać nóż który chciałą sobie wbić w brzuch:).

      Ktoś powie … dupa – nie chłop. Mam 2 wykształcone córki, super wnuka i zięcia też OK. Poza w/w relacjami z żoną w zasadzie sukces. Żona już nie czyni mi wymówek, dostrzegła we mnie człowieka i raczej pluje sobie za te stracone lata. Praktyka czyni mistrza… hehe. Praktykując u wielu kobiet… w różnym wieku i o niekiedy bajkowej urodzie umiem co nieco:)… Zaprezentowałem to żonie… nich czuje co traciłą przez lata. Bawi mnie jej czujny wzrok pomimo iż mam już 65 wiosen:)… A karą na pewno jest moje jej oświadczenie… na jej pretensje ad. zapomnieniu o rocznicy… Oznajmiłem, że tego faktu nie będę świętował, bo przez wiele lat okazała się być żoną do d… ,a ja święta rogów czcić nie będę. Nie to bym ją nienawidził, ale tzw. kochanie odpada… Samo życie drogie Państwo userzy. Pozdrawiam

      Odpowiedz
      • prof

        prof
        I tak ma szczęście chociaż może nie zdaje sobie sprawy . Czy nie lepiej byłoby wziąść rozwód , wkoncu to ona swymi skokami zerwała przysięgę małżenską, dlaczego masz tolerować kogoś kto Ciebie poniżył, okłamywał, oszukiwał w imie czego trwasz w związku ,,miłości” ??? jakiej . Przecież nie wolno zaufać takiemu człowiekowi. Czy kiedykolwiek powiedział przepraszam, przyznała sie do tego co robiła, wynagradza Ci ??? gdyby kobiety znały i doświadczały konsekwencje zdrady to mniej by było bo by się bały wiedząc co tracą na dłuższą metę za chwilę uniesienia. Masz nerwy i na pewno po zachowaniu jej juz dawno nie kochasz a nawet nie lubisz , tolerujesz bo jest matką twoich dzieci i tylko ( sprawdzałeś DNA ? ). Trzymaj się i jak najdalej od zaklamanego zdradzacza.

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany