Ciepłe spojrzenie zza okularów. Roześmiana twarz. Charyzmatyczna osobowość. To mężczyzna, z którym dziś chcę porozmawiać o miłości, o relacji kobiety i mężczyzny, o roli matki i ojca, o kobietach w Biblii, o męskości w dzisiejszych czasach. Będzie sporo anegdot, trochę humoru i dużo mądrości, która jest nam dziś bardzo potrzebna. Ten mężczyzna, to Ksiądz Bogusław Kowalski. Razem z polskim duchownym, doktorem teologii Piotrem Pawlukiewiczem napisał Czarny humor, czyli o kościele na wesoło.

 

Chciałabym zacząć od Biblijnej kobiety. Od Ewy – była pierwsza.

Biblistą nie jestem, ale powiem parę słów.

Spytam wprost: Czy Ewa to jest „ta gorsza”, kusicielka?  Skłoniła mężczyznę do grzechu.

Skłoniła go do grzechu. Taki jest fakt biblijny. Teraz kwestia interpretacji. Ewa dała się skłonić pokusie, przede wszystkim pychy. My skupiamy się na nieposłuszeństwie, a źródłem tego grzechu była pycha. Zresztą źródłem każdego grzechu jest pycha. Nie chodziło o to, że Pan Bóg upodobał sobie jakieś drzewo i tylko dlatego nie wolno było z niego zerwać owocu, bo nie wolno…

No właśnie chciałam o to dopytać.

To było drzewo POZNANIA DOBRA I ZŁA. W języku biblijnym poznać dobro i zło, to znaczy DECYDOWAĆ o tym co dobre i złe. To było zastrzeżone dla boskiej władzy. Jeżeli przyjmujemy Boga, jako przyczynę wszystkiego, to wiadomym jest, że stworzenie nie będzie na równi z Nim. Szatan kusząc mówi: Poznasz dobro i zło. Pełne rozkoszy. Utożsamić się z Bogiem, być z nim na tym samym poziomie, to jest coś nieprawdopodobnie rozkosznego. Więc przede wszystkim pycha skłoniła Ewę do grzechu. Jej serce zostało owładnięte przez to pragnienie. Konsekwencją było nieposłuszeństwo i sięgnęła po owoc z Drzewa Poznania Dobra i Zła.

Z premedytacją dała potem owoc Adamowi?

Sama owładnięta złem wciągnęła w grzech Adama. Trudno mi dokładnie zinterpretować czy ona już była świadoma tego zła, które uczyniła i chciała się podzielić nim z Adamem. Zło ma to do siebie, że czasami chce się w nie wciągnąć kogoś innego. To jest prosta zasada. Zauważmy jak dzieci się tłumaczą:

Mamo dostałem jedynkę. Ale mamo! Pół klasy dostało jedynki…

To, że ktoś także słabo wypadł, to złagodzenie goryczy porażki. Jednak Ewa chyba jeszcze nie zdawała sobie sprawy ze swojego uczynku. Dopiero, kiedy Adam uległ pokusie, wtedy spostrzegli, że są nadzy. Zawstydzili się. Po prostu ich serca zostały obnażone. Myślę, że ona była jeszcze w szale grzechu, ale wymagałoby to głębszej analizy biblijnej.

Czy kobieta jest bardziej skłonna do grzechu, niż mężczyzna?

Nie. Skłonność do grzechu jest taka sama. Grzechy kobiet i mężczyzn, choć wynikają z podobnych namiętności, są inne. Rodzaje grzechu są inne. Zauważam, ze swojej duszpasterskiej posługi, że skłonność do zazdrości u kobiet wydaje się nieco większa niż u mężczyzn. Zbytnie zatroskanie o swój wygląd, przeistaczające się w próżność, jest raczej większe u pań. To wynika z tego, że kobieta
z natury chce się podobać, więc ma większą skłonność popełniania grzechu próżności. Ale nie chodzi mi o to, żeby kobiety przestały dbać o siebie. Mężczyźni natomiast chcą imponować swoją siłą i też „przeginają” w tym temacie. Albo narażają życie zbytnią brawurą, bo chcą się popisać przed kobietami.

Opowiem to na swoim przykładzie: Mając 13 lat, będąc na kolonii, raz w życiu zrobiłem rzecz absolutnie nieodpowiedzialną. Razem z kolegami skakaliśmy na basenie. Wiedziałem, że obserwują nas dziewczyny. Weszliśmy na 10metrową skocznię. I wtedy skoczyłem na główkę, bez żadnego przygotowania. Powinienem teraz albo na wózku siedzieć, albo leżeć na cmentarzu. Dlaczego skoczyłem? Wiedziałem, że dziewczyny nam się przyglądają, zwłaszcza jedna. A wieczorem była zabawa, chciałem się popisać, zaimponować jej. Dzisiaj bym na nogi nie skoczył z 10 metrów.

Zwłaszcza jedna… A zauważyła chociaż ten skok?!

Tak, tak, nawet była to taka „kolonijna miłość”.

Kolonijna miłość?  To bywał Ksiądz zakochany?

Może słowo „zakochany” jest za duże, ale podkochiwałem się. Pierwszy raz w swojej wychowawczyni na kolonii. Miałem osiem lat. Ona miała 24. Dlaczego ja się w niej podkochiwałem? W tym wieku, zwłaszcza na koloniach tęsknimy za ciepłem mamy. Nasza mama przychodziła do nas zawsze wieczorem, wycałowała nas, wygłaskała przed snem i zasypialiśmy z poczuciem matczynej miłości. Wychowawczyni podobała mi się nie tylko dlatego, że była ładna i miła. Ona nas przed snem na dobranoc, każdego całowała w czoło. To była taka namiastka mamy.

A późniejsze zauroczenia?

Podkochiwałem się w mojej nauczycielce fizyki. Ja tego przedmiotu bardzo nie lubiłem, ale uczyłem się dla Pani Iwonki. Na marginesie dodam, że raz bardzo ją zawiodłem … Fizykę mieliśmy zaraz po WF-ie, z którego przyszliśmy spoceni, nie do końca umyci. Był akurat temat o cieple. Pani Iwonka chciała wyjaśnić jak wytwarza się ciepło, między innymi, że wytwarza się przez tarcie. Kazała nam więc pocierać rękę o rękę. I pyta: Boguś, no i co czujesz jak tak mocno trzesz? Ja zamiast powiedzieć, że ręce robią się ciepłe, powiedziałem, że się brud wałkuje…

To rzeczywiście mogło ją zrazić!

Później…przyznam szczerze, były sympatie, tak w wieku 17-19 lat. Miałem jednak zasadę, którą wyniosłem z domu. Mama kładła na to akcent. Będąc kobietą sama dobrze to rozumiała i dlatego wtłacza nam do głów. Otóż mawiała: jeśli nie masz poważnych zamiarów w dłuższej perspektywie, to nie traktuj tej sympatii bardzo poważnie wiedząc, że nic z tego nie wyjdzie, bo łatwo można zranić serce dziewczyny. A ponieważ u mnie powołanie do kapłaństwa już wtedy mocno się zakorzeniło, to nawet jeśli byłem na studniówce z jakąś dziewczyną, nie zachowywałem się dwuznacznie i nie robiłem żadnych obietnic.

Proszę Księdza, a właściwie, po co mężczyźnie jest kobieta?

To jest natura. Twórcą natury jest Pan Bóg. Jak mówi Biblia: Bóg tak stworzył ludzi, jako mężczyznę i kobietę. Opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną i będą jednym ciałem. To są dwa różne światy. Ktoś powiedział, kompletnie nie przystające do siebie. Mentalność kobiety, serce kobiety, sposób reagowania, myślenia, odruchy są zdecydowanie inne od męskich. Ale nie po to, żeby rywalizować, żeby się ścigać. To nie o to chodzi. Ogólny przekaz Biblii jest taki, że kobieta ma zachwycać mężczyznę. W każdej dziedzinie. A mężczyzna ma ją zdobywać, adorować, służyć. Trzeba tu koniecznie powołać się na klasyczny wzorzec. Maryja była najpiękniejszą kobietą, bo była po prostu kobieca. Tu nie chodzi o twarz, o sylwetkę. Piękno kobiety, to owszem, też wygląd zewnętrzny, ale nie przede wszystkim. Maryja nie robiła niczego nadzwyczajnego, co robi dzisiaj większość kobiet. Nie kończyła uniwersytetów, nie bywała w znanych miejscach, nie pełniła żadnego wysokiego stanowiska. Byłą prostą dziewczyną, skromnie żyjącą. Urodziła dziecko, piastowała, prowadziła dom, służyła Józefowi, pielgrzymowała co rok, codziennie modliła się w synagodze i w domu. Czy Maryja przez to przegrała swoje życie? Nie. Czy miała kompleksy z tego powodu? Nie. Była zachowana od grzechu.  Od ludzkiej strony, Maryja w swojej godności i w stopniu świętości była wyżej od Józefa. Nie miała nawet cienia grzechu w sobie. Proszę zwrócić uwagę na ten fragment Ewangelii, gdy Jezus zgubił się w świątyni i trzy dni go szukali. Kiedy go odnaleźli, Maryja mówi do Jezusa: Synu, czemu żeś nam to uczynił? Oto z bólem serca, ojciec twój i ja szukaliśmy Ciebie. A przecież Józef nie był ojcem, ale opiekunem, lecz można było go tak nazwać. Przy Jezusie, Józef realizował się jako ojciec. I  proszę zauważyć  Maryja pomimo, że była wyżej w hierarchii świętości, pięknie, lojalnie zachowuje się wobec  Józefa. OTO OJCIEC TWÓJ – stawia Józefa pierwszego.

Mężczyzna na pierwszym miejscu, przed nią.

Tak, ale czy przez to Maryja stała się gorsza? Ona uszanowała ból serca Józefa.

Uszanowała męskość.

Właśnie. Męskość dzisiaj. Zwróćmy uwagę, czym próbują dziś imponować kobietom mężczyźni: siłą fizyczną, sukcesem finansowym, stanowiskiem, dobrym autem, czyli tym, co potrafi zawrócić w głowie kobietom. Taki zewnętrzny blichtr. Józef jest wzorcem mężczyzny. Czy Pani sobie wyobraża, żeby Józef chodził na siłownię „pakować”?

Nie bardzo.

Czy po trupach szedł, żeby zdobyć pieniądze? Za wszelką cenę wykształcić się? Czy robił takie rzeczy, których dopuścił się chociażby Judasz?

To co robił?

1 2 3 4

O Autorze

REDAKTOR NACZELNA

O sobie mogę powiedzieć tyle, że piszę. Piszę, gdy siedzę sama w domu. Piszę, gdy mi się nudzi. Piszę, gdy czekam na tramwaj i gdy uda mi się w nim usiąść. Więc tyle o mnie. Piszę. To jedynie mi wychodzi, więc tego się trzymam. 24 lata, panna, bezdzietna. Zainteresowania: podróże, których nie odbyłam z braku odwagi; sztuka, której coraz mniej; fałszywe antyki na Kole.

2 komentarze

  1. Kate

    Bardzo fajny artykuł. Pokazuje jaka jest rola kobiety jaka mężczyzny. W tym zwariowanym, czasami mam wrażenie wywroconym do góry nogami swiecie potrzebne sa wartosci.

    Odpowiedz
  2. Aleksandra

    Doskonały wywiad. Bardzo dużo wyciągnęłam z niego wiedzy dla siebie. Pytania trafione w punkt, bardzo kobiece.

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany