Co to znaczy być jasnowidzem i jak się to objawia? Na czym polega jasnowidzenie i czy zdarza się tylko wybranym?

Rozmowa z Gerardem (l.40), pracownikiem marketingu w jednej z dużych firm, jasnowidzem.

 

– Gerard, co robisz?

– W życiu?

– W życiu, ale w tym, o którym dzisiaj będziemy rozmawiać… Jak to nazwać?

– Myślę, że jest to kilka połączonych ze sobą umiejętności. Żeby nie komplikować… nazwę to na początek umiejętnością jasnowidzenia.

– Czym dla Ciebie jest jasnowidzenie?

– Powiem Ci czym to jest, a potem, co ja widzę i ewentualnie czym to jest dla mnie.

– Z tego co wiem, nie robisz tego komercyjnie, nie zarabiasz na tym.

– Nigdy nie wziąłem za to pieniędzy. Czasem biorę złotówkę na zasadzie symbolicznego zamknięcia pewnej relacji między mną a klientem. Nie traktuję jasnowidzenia jako źródła dochodu i mam w sobie, nazwijmy to, wewnętrzną niezgodę na to, żeby w ten sposób zarabiać, ponieważ fakt, że nie przynosi mi to żadnych korzyści…

– Finansowych?

– Tak. Powoduje, że dzięki temu mam większą pewność sam przed sobą, że jestem uczciwy i szczery.

– Czysta intencja?

– Myślę, że tam gdzie pojawiają się pieniądze, tam jest skłonność do takiego kierowania sytuacją, by klient był bardziej zadowolony. Po prostu działania biznesowe. Nie jest moim celem, żeby klient był zadowolony i mnie polecał…

– To co jest Twoim celem?

– Może zacznijmy od początku. Po pierwsze bardzo niewiele osób z mojego otoczenia wie, że ja coś takiego potrafię robić.

– Jestem wyróżniona.

– Jesteś jedną z nielicznych osób, które to wiedzą. Miałem kiedyś taki moment w życiu, kiedy chciałem ogłosić to w szerszym gronie znajomych i zacząłem o tym mówić tym, którzy nie mają żadnego związku z ezoteryką. To się trochę źle skończyło, ponieważ ludzie, którzy nie rozumieją, że może istnieć inny wymiar świata, ludzie, którzy nie znają tamtej logiki, bardzo szybko odrzucają ją i traktują taką osobę jak ja… jako groźną.

– Świrus?

– Tak, tak.

fot. pixabay

– Powiedziałeś „nie znają logiki” – jaka jest logika jasnowidzenia? To nie jest bajka?

– Świat, który widzę, ma więcej wspólnego ze światem mitów, baśni i zależności, jakie tam występują, niż z życiem, jakie my rozumiemy. W życiu codziennym, zwłaszcza w życiu zawodowym, istnieją twarde fakty i związki przyczynowo-skutkowe między tymi faktami, które są w dużej mierze obiektywne.

– Bo namacalne.

– Możliwe do zmierzenia, sprawdzenia z różnych stron. Natomiast świat metafizyczny jest trochę inny, zdominowany przez pewne symbole. Sztuka czytania z tego świata jest sztuką czytania symboli. A symbol można zawsze czytać poprzez interpretacje, które mogą być mniej lub bardziej trafne. Umiejętność ta wymaga posiadania szczególnej wiedzy, która pochodzi z różnych mądrych ksiąg, ale nie z senników…

– Jakie to są mądre księgi?

– Słowniki symboli, słowniki archetypów, księgi spisane przez znanych psychologów, antropologów. Ukazują one symbole, które są wzorcowe dla całych kultur. Dla przykładu: można wskazać symbol krzyża, symbol bramy, miecza, wody. Te są powiązane z naszą kolektywną nieświadomością.

– Czy trzeba być znawcą symboli by być jasnowidzem?

– Niekoniecznie. Sztuka czytania tych informacji, której źródłem jest nasza nieświadoma część umysłu, wymaga przede wszystkim pewnego wyczucia, doświadczenia, intuicji.

– Każdy może to odczytać?

– Uważam, że trafność odczytywania tych symboli jest zależna od czystości energetycznej człowieka. Czyli im człowiek ma wyższy poziom rozwoju duchowego, a jego intencje są czystsze, tym z większą trafnością i precyzją odczyta te symbole.

– Po co w ogóle czyta się te symbole?

– Żeby poznać prawdę.

– O czym?

– O tym, co chcesz wiedzieć. O swojej przeszłości, teraźniejszości, przyszłości…

– Jesteś w stanie dokładnie przewidzieć przyszłość, poznać przeszłość?

– Tak. Jeżeli zinterpretuję te symbole, to z większym lub mniejszym prawdopodobieństwem odkryję prawdę.

– Prawdę o…?

– Z punktu widzenia jasnowidzenia nie ma znaczenia czy klient pyta o swoją przeszłość czy przyszłość. Odpowiedzi, których ja udzielam, trafiają w prawdę w ok. 60%. Myślę, że jest to dość niskie prawdopodobieństwo. Jasnowidze, którzy mają większe doświadczenie, bardziej czystą aurę niż moja, mają znacznie wyższą skuteczność.

– Czyli jak przyjdę do Ciebie z pytaniem, to w 60% Twoja odpowiedź będzie trafna?

– Tak.

– I to, co ja wiem o mojej prababci, przykładowo, Ty zobaczysz?

– Tak. Ale jest też druga strona medalu. Zauważ: dwie osoby, bez nadzwyczajnych umiejętności, siedzące na ławce obok siebie obserwują tę samą sytuację, ale mogą dostrzec zupełnie różne jej aspekty, inaczej interpretować to, co widzą, a różnice będą na tyle duże, że słuchając ich opowieści będzie można odnieść wrażenie, że opowiadają o zupełnie innej sytuacji.

Może być więc tak, że jasnowidz widzi bardzo dokładnie pewną sytuację i mówi prawdę, ale osoba, która tego słucha, zupełnie inaczej interpretuje tę sytuację i uznaje te słowa za nieprawdziwe. Podam przykład z życia. Jedna z moich znajomych rozeszła się ostatnio ze swoim partnerem. Po bardzo długich analizach moja żona, która słuchała jej opowieści stwierdziła, że wina leży po jego stronie. Natomiast ja jestem głęboko przekonany, że wina leży po jej stronie. I ona i ja mamy bardzo mocne argumenty na to. Opowiadając ich historię w towarzystwie będziemy mówili o innych jej aspektach.

Istnieją dwa powody błędnej odpowiedzi jasnowidza: albo się myli, bo źle odczyta symbol albo inaczej patrzy na świat niż osoba, która przyszła do niego. Powiem więcej – ktoś mniej uduchowiony na pewno zupełnie inaczej będzie patrzył na świat niż człowiek, który widzi go przez pryzmat aury i energii.

– To jest też potwierdzenie tego, że w zależności od perspektywy inaczej widzimy świat. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

– A w świecie duchowym jest to jeszcze wyraźniejsze niż w tym rzeczywistym.

– Co to znaczy w świecie duchowym?

– W świecie tej energii, która nas otacza. Człowiek jest tylko w pewnej części ciałem, a w znacznie większej części bytem energetycznym. Nasze ciało emituje energię, nasze emocje także.

– A czy to prawda, bo teraz dużo się o tym mówi, że myśl jest energią?

– Jak najbardziej. Myślę, że to jest powód tego, że niektórzy ludzie potrafią „czytać” innych ludzi, ich myśli, intencje. Co więcej, za pomocą energii skupionej na jakiejś myśli, można wpływać na innych. Grupa ludzi, która ma bardzo ukierunkowane myślenie, koncentrując się na jednej intencji może stworzyć taką siłę, że przekona inną grupę do ich sposobu myślenia.

– To jak w polityce? Ogólnie w grupach społecznych, gdzie jest jakaś idea?

– Tak, tylko to dzieje się w świecie słów, a ma podłoże w świecie energii, która wpływa na myśl, na emocje i odczucia. To jest też kolejna rzecz – Bławatska zajmowała się tym.

– A kto to?

– Helena Bławatska. Twórczyni teozofii. Dużo pisała o ciele astralnym, mentalnym. Nasz umysł emituje pewien typ energii, która otacza człowieka, nazywany ciałem mentalnym. Nasze ciało i emocje emitują energię o innej długości. To nazywa się ciałem astralnym.

– Ciało mentalne i astralne. Któreś z nich to aura?

– Najczęściej ludzie jedno i drugie nazywają aurą.

– A czym dla Ciebie jest aura?

– Czym? Polem energetycznym, które istnieje wokół człowieka. Ja widzę różne jej odcienie, chociaż są ludzie, którzy widzą kolory. Niektórzy mają bardzo jasną lub bardzo ciemną aurę. Zwykle jest pośrednia. Rożni się też gęstością. Są ludzie, którzy mają bardzo lekką, taką powietrzną, a są tacy, którzy mają wręcz smolistą aurę.

– Widzisz aury?

– Tak. To jest kwestia koncentracji na niej. Ja rozróżniam przede wszystkim dwie składowe aury – odcień i gęstość. Z nich odczytuję wiele różnych informacji.

– To znaczy?

– Łazariew jest mistrzem w czytaniu aury – potrafi sięgać daleko w przyszłość i przeszłość. W aurze są zapisane pewne instrukcje – jakby treść książki, którą coś wewnętrznie nakazuje Ci czytać, a potem żyć zgodnie z tymi zapisami.

– Mi to znaczy?

– Każdemu człowiekowi. Aura to pewien program, który dziedziczymy po przodkach. To zapis naszego życia.

– Od jak dawna czytasz aury?

– Od niedawna rozwinąłem te umiejętności… mijają trzy lata jak przeskoczyłem pewien próg i na tyle dużo widzę, że mam pewność, że to nie tylko moja projekcja.

– Aury mają wpływ na życie!

– Bawi mnie, gdy ludzie mówią, że cały los jest w ich rękach. Zupełnie się z tym nie zgadzam. To coś, co jest wokół nas. Psycholog nazwałby to cechami charakteru. To nas tak bardzo determinuje, że jesteśmy niewolnikami „charakteru” i podejmujemy decyzje zgodnie z tym wewnętrznym imperatywem. Jeśli mamy wpisane wejście w toksyczne związki – to wejdziemy. Wydaje Ci się, że samodzielnie podejmujesz decyzje np. co do wyboru partnera. Nieprawda. Czujesz tak silny pociąg do tej osoby, że wchodzisz w kontakt z nią.

– To jest determinizm. Czy możemy coś zrobić, by zmienić swoja aurę, a co za tym idzie, by nasze życie było lepsze, by nie wchodzić znów w chociażby toksyczny związek?

– Oczywiście. Jest takie pojęcie, które nazywa się przepracowaniem aury. Jeśli poznajesz partnera, z którym związek jest destrukcyjny, to przejście tego związku może już powodować zmianę twojej aury. Coś przepracowałaś, coś się oczyściło. Psycholog wyjaśni to innymi pojęciami.

Gerard, skoro mówisz, że każdy związek przybliża nas do lepszego, to skąd takie zjawiska, że pierwszy bił, drugi bił, trzeci bił…? I jak czwarty też podnosi rękę, to kobieta zamyka serce lub twierdzi, że wszyscy biją. Oprócz tego, że przejdzie się przez ten związek, to czegoś chyba jeszcze potrzeba?

– Świadomości, autorefleksji.

– Jak poszerzyć tę świadomość?

– Tutaj wrócę do twojego poprzedniego pytania, co zrobić żeby zmieniać aurę, tak?

– Tak, tak.

– Przede wszystkim każda dziedzina rozwoju duchowego. Czy jest to religia czy rozwój duchowy, prowadzi do jednego: do podwyższania wibracji własnej, a w związku z tym do oczyszczania tej aury. Więc każda forma rozwoju wewnętrznego powoduje, że zmieniasz swoją aurę. Może to być modlitwa, joga, medytacja, tantra.

– Modlitwy chrześcijańskie?

– Też.

– Czyli modlitwa jest sposobem na rozwój duchowy, a tym samym na zmianę aury, by nasze życie stawało się piękniejsze?

– Tak.

– Ale wiesz, ja znam takie osoby, które chodzą do kościoła, modlą się, a nie dostrzegam w nich zmiany na poziomie duchowym.

– Niektórzy członkowie mojej rodziny byli co tydzień w kościele i trudno było jakiekolwiek zmiany w nich dostrzec. Pierwsze pytanie: dlaczego człowiek chodzi do kościoła? Dlatego, że miał taki nakaz i robi to technicznie. Boi się nie modlić, boi się kary. Jeśli modlisz się w ten sposób, to nie ma sensu.

– Czyli modlitwa z poziomu lęku nie działa?

– Nie, absolutnie.

– A co działa?

– Wewnętrzna potrzeba modlitwy lub medytacji. Niektórzy są tak racjonalni, że modlitwa ich nie zmieni. Myślę, że każdy z nas jest inny. Znam ludzi, którzy cenią jedynie wartości materialne i nie widzę, żeby byli nieszczęśliwi z tego powodu. To, co mówią niektórzy wielcy, że tylko ludzie głęboko rozwinięci duchowo są szczęśliwi – nie jest prawdą. To jest bzdura. Są ludzie, którzy nie czują potrzeby rozwoju duchowego.

– I to też trzeba uszanować.

– Tak.

– Gerard, a jeżeli oczyszczamy swoją aurę to rozumiem, że robimy coś dobrego dla siebie, zmieniamy swoje życie, ale czy też – popraw mnie, jeśli nie – robimy lepiej dla naszych bliskich i dla naszych przyszłych bliskich: dzieci, wnucząt, które przyjdą…?

– Jak najbardziej, Łazariew również o tym pisze. Twierdzi, że naszym obowiązkiem jest oczyszczanie się ze względu na nasze przyszłe pokolenia. Ja aż tak bardzo nie potrafię w to wnikać, jednak jestem pewien, że oczyszczając aurę wpływamy na swoje życie dziś i na życie tych, których jeszcze nie ma.

Najpierw opowiem czemu wpływamy na ludzi z naszego otoczenia. Ludzie, którzy są ze sobą blisko emocjonalnie związani: małżeństwo, partnerzy, nawet przyjaciele…

– Dzieci, rodzice?

– Też. Nasze aury łączą się. Człowiek jest energetycznym bytem. Jeżeli dwie osoby przebywają przez dłuższy okres czasu ze sobą, to jak się mówi: ludzie się ze sobą łączą, związują. Empatia. Wybacz określenie, ale jedna znajoma powiedziała mi, że kobiety, które mieszkają ze sobą, tak się zestrajają, że mają w jednym czasie okres.

– Tak, to prawda.

– To są te zależności. I teraz: jeśli oczyszczasz siebie i jesteś zintegrowana, czyli połączona z aurą ludzi, z którymi jesteś związana, to również oczyszczasz ich i oni z tego korzystają. Ma to jednak nie tylko dobre konsekwencje. Dlatego, że jeżeli np. żyjesz z partnerem, który nie jest uduchowiony, a jest blisko z tobą związany, to po pewnym czasie wasze drogi mogą się rozejść. Oddalicie się od siebie.

fot. pixabay

– To dzieje się na poziomie duchowym?

– Tak. To jest jedna rzecz: oczyszczając siebie, oczyszczasz świat dookoła, a druga rzecz: oczywiście oczyszczasz swoje aktualne i „przyszłe” dzieci. Nie będą obciążone.

– Tak mi się skojarzyło… „ Za grzechy wasze będą cierpieć dzieci wasze”.

– Łazariew często się odnosi do Biblii. Wątpię, by kościół coś o nim mówił, ale on rozumie Biblię na tym poziomie, o którym mówimy.

– Przypomniało mi się, gdy mówiłeś, że jesteśmy połączeni, że w ustawieniach Hellingera mówi się o czystej intencji miłości i kiedy ktoś czyści pole energetyczne, to wpływa to na mamę, babcię, syna, brata.

– To ludzie blisko połączeni, ale nie związani fizycznie…

– Osoby ważne dla nas emocjonalnie?

-Tak. Nawet jeśli mieszkają na dwóch krańcach świata.

– I im, gdzieś tam w świecie, może zmienić się na lepsze, kiedy nam się tu zmieni?

– Może tak być. Jeżeli myślicie o sobie, kochacie się…

-W takim razie powiedz mi, jak jest się z kimś mocno związanym emocjonalnie…jedno kocha, drugie kocha. Obie strony dążą do kontaktu, ale gdy jest ten kontakt… to jest bardzo źle. Jakieś wybuchy, agresja, przemoc. I dobra intencja z każdej strony, a przy kontakcie jest źle. Są relacje, które ratuje jedynie dystans.

– Mój znajomy ma takie powiedzonko: „Ona mówi kocham i on mówi kocham. Tylko ona myśli o chodzeniu za rękę, a on o łóżku”.

– Różne definicje kochania. Ale na przykład dziecko i rodzic?

– Zdarza się, że rodzic bardzo kocha swoje dziecko i może przez tę miłość je niewolić. Dziecko też kocha rodzica, ale bardzo chce się uwolnić. Trudno to nazwać wyjaśnieniem ezoterycznym. Jest to wyjaśnienie psychologiczne. Natomiast Łazariew mówi w ten sposób: Możemy cenić nasze dziecko za to, że jest mądre, piękne i cudowne. To będzie dla nas tak ważne, że na poziomie energetycznym jest to odpowiednik kochania pieniądza. Uwielbiamy nasze dziecko, jego zdolności, talent, urodę – jego przymioty, zwłaszcza, że dzięki niemu dobrze wypadamy na tle innych: rodzin, sąsiadek, koleżanek. To w gruncie rzeczy jest bardzo techniczna miłość. Taka miłość do aspektów tego dziecka, nie ma tu mowy o miłości bezwarunkowej. Miłość przymiotów sprawia, że bardzo krzywdzimy nasze dziecko. Rodzic tworzy dziecku negatywną karmę. I jest duże prawdopodobieństwo negatywnego wpływu na jego karmę. Mówię to na podstawie tego, co Łazariew pisze, a nie ze swoich doświadczeń. Nie zajmuję się takimi rzeczami.

– Powiedziałeś na początku rozmowy, że w przypadku jasnowidzenia nie ma znaczenia, czy ktoś zadaje pytanie o przeszłość, teraźniejszość czy przyszłość. Bardzo mnie to nurtuje, czy to znaczy, że czas linearny dla jasnowidzenia nie istnieje?

– W tym świecie chyba w ogóle nie ma czasu… To świat bezczasowy, nie ma też przestrzeni. Nie ma znaczenia, czy mówimy o kimś, kto jest na drugim końcu kuli ziemskiej, czy tu. W tym świecie można być w wielu miejscach na raz.

– Trudno mi to pojąć.

– Myślę, że najlepiej wyjaśnia to fizyka kwantowa.

– No właśnie. Tak teraz pomyślałam, że czytałam cykl książek Vadima Zelanda. On pisze o transerfingu rzeczywistości. Mówi, że świat jest wielowymiarowy. Są sektory wariantów. Od naszych myśli zależy, jak będzie wyglądało nasze życie. A jest wiele wariantów. Przy odpowiednich umiejętnościach i technice, którą on opracował, możemy sobie wybrać wymarzony przez nas wariant rzeczywistości. Ważne, by umieć się utrzymać jak serfer na wybranej fali. To tak wygląda? Mnie to ciekawi, bo siedzi tu naprzeciw mnie wykształcony facet, w moim wieku i mówi, że widzi coś więcej poza tym pokojem. Widzi moją prababcię, prapradziadka, moje przyszłe wnuki.

– Przede wszystkim nie ma czegoś takiego jak jedna przyszłość.

– A to jest akurat optymistyczne.

– 🙂 Istnieje, tak jak mówisz, wiele wariantów przyszłości. W zależności od naszej pracy nad sobą tak się będzie toczyło nasze życie. Natomiast zupełnie nie zgadzam się z nurtem forsowanym przez New Age mówiącym, że możemy wymyślić sobie dowolną przyszłość i tam dążyć. Nie zgadzam się z tym całkowicie. Uważam, że każdy człowiek ma przed sobą kilka wariantów przyszłości i może w nich wybierać. Trochę. Przez swoje nastawienie. Natomiast nie może być każdym, kim tylko chce i tutaj przykład: człowiek który waży 180 kg i mierzy 2,30 m nigdy nie będzie skoczkiem narciarskim. Aspekty fizyczne mu na to nie pozwolą. Człowiek może mieć całkowicie niezapisane w swojej karmie bycie sławnym, bogatym, wielkim i dążenie do tego będzie dla niego destrukcyjne. Zniszczy sam siebie dążąc do tego celu.

– Dążąc technicznie. Ale kiedy będzie miał takie marzenie… Bo o czym pisze jeszcze Zeland: musi być zgodność ego i serca. Wtedy to się zdarzy. Jeżeli i umysł i serce idą w tę samą drogę.

– Z tym się zgodzę.

– Powiedziałeś o marzeniu bycia bogatym. Czy to nie jest tak, że jeżeli człowiek z poziomu ego będzie szedł w tym kierunku, może osiągnie cel, ale wielkim wysiłkiem. Jeśli zaś będzie nad sobą mocno pracował to…

– Jeśli istnieje sprzeczność między tym, co sobie ktoś w głowie zakodował, a jego wewnętrzną potrzebą serca, to tego nie osiągnie, a jeśli nawet, to będzie nieszczęśliwy. Bo będzie sprzeczność. I żebyś mnie źle nie zrozumiała:) Nie widzę niczego złego w byciu bogatym i sławnym, tylko że to musi wypływać z naszej prawdziwej potrzeby, a nie z tego, że rodzina czy społeczeństwo wmówiło Ci, że to wartość.

– O! Wartość. Jeśli dla mnie wartością jest rodzina czy dobra relacja z mężczyzną i ja sobie to stawiam za cel, to rozumiem, że poprzez pracę nad sobą przybliżam się do celu i mam duże szanse na osiągnięcie go? Mimo, że moja karma może jest inna…

– Tak.

– Pod warunkiem, że świadomie nad sobą pracuję, tak?

– Tak.

– Trochę też się to wiąże z psychologią systemową. Powiedziałeś, że mamy taki program. Podczas pracy na genogramach mówi się o schematach zachowań. Pradziadek tak zrobił, dziadek tak zrobił, tata tak zrobił i ja tak zrobiłem… Terapia systemowa pozwala zauważyć schemat, zrozumieć i, co za tym idzie, przełamać go. Zaprowadzić zmianę. Myślę, że dostrzeżenie jest najważniejsze.

– Jak o tym mówiłaś, przypomniał mi się jeden przypadek z jakim miałem do czynienia.

– No właśnie, poopowiadaj przypadki.

– Znam pewną kobietę, niezwykle uduchowioną. Sama uczy jogi, przeszła chyba wszystkie znane szkolenia z rozwoju duchowego. Wciąż poszukiwała. Jej największym marzeniem jest zbudowanie stałego związku. Przepowiadając jej przyszłość odkryłem i powiedziałem jej, że bycie samotną jest jej karmą i nie zbuduje żadnego związku z mężczyzną mimo tego, że jest kobietą bardzo atrakcyjną, wykształconą i uduchowioną. Chyba, że nastąpią pewne warunki. To było wiele lat temu. Ona nie zgodziła się ze mną. Próbowała na siłę budować związki. Albo się rozpadały albo była w nich bardzo nieszczęśliwa.

– Powiesz jakie to były warunki?

– Tak. Warunkiem było to, że musiała zaakceptować samotność, musiała to przepracować, zbudować w sobie taką skalę pokory, by pogodzić się z samotnością. Kiedy pogodzi się z nią, wtedy zacznie mieć możliwość zbudowania prawdziwego związku.

– Nie zgodziła się?

– Nie. Powiedziała, że to dla niej zbyt ciężkie. To jej największe pragnienie, posiadania partnera…

– Jeżeli to pragnienie posiadania…

– Nie chciałem użyć tego słowa w tym kontekście. Tu nie jest jak z pieniędzmi. Nie chodzi o chwytanie i posiadanie. Ona naprawdę potrzebowała być kochaną i być w prawdziwym związku. Ja widziałem, że nie będzie. Taką miała karmę, taki program.

– Rozumiem, że gdyby podjęła pracę nad samotnością…

– Pogodzić się, zaakceptować.

– Wtedy byłaby szansa?

– Tak. Tak naprawdę mamy tu, na Ziemi, pewne zadania do wykonania. Często za karę.

– Za karę?

– Za karę, za grzechy naszych przodków, nas samych. To była jej kara, jej zadanie.

– Psychoterapeuci systemowi, których spotkałam na swojej drodze mówili, również mówili, że aby zbudować dobrą relację, dobry związek, trzeba pobyć samemu.

– Opowiem ci o ciekawym przykładzie. Ponad pół roku temu przyszła do mnie moja znajoma. Przeszczęśliwa. Poznała nowego narzeczonego. Opowiadała, że to najlepszy człowiek na świecie. Bardzo się kochają, wciąż spędzają razem czas itd. Poprosiła, żebym jej powiedział, jak to dalej będzie. I to też jest ciekawe, że ludzie, którzy chcą poznać przyszłość, tak naprawdę chcą wiedzieć tylko dobre rzeczy. Jedyne, co jej powiedziałem, to same złe rzeczy.

– Strach Cię pytać!

– Powiedziałem jej, że ten związek się nie utrzyma, że nie ma żadnych podstaw. Skończy się bardzo źle. Mocno się wtedy na mnie obraziła. Potem pytała, czy zmieniłem zdanie. Ja mówiłem „nie”. Dwa tygodnie temu powiedziała mi, że całkowicie kończy z tym złym człowiekiem.

– Czy to nie jest tak, że jak ona Ciebie posłuchała, to tak się wystraszyła i zaczęła to programować?

– To on od niej odszedł.

– No tak, ale ona mogła nieświadomie wysyłać sygnały: jestem przekonana, że nam się nie uda. I on odszedł.

– Jest to możliwe. Możliwe jest to, że jak się bardzo wierzy psychologowi czy wróżce, to można to zaprogramować. Nie ma sensu, żebym to teraz oceniał.

– Myślę, że bardziej obiektywnie można ocenić przeszłość.

– Wiesz, gdy ludzie przychodzą do mnie po jasnowidzenie, zwracam uwagę na to, czy jest to osoba silna psychicznie. Takim osobom mówię więcej. Zwykle pytam, czy mój rozmówca chce wiedzieć wszystko.

– Po co to robisz?

– Na tym etapie życia? Po co przewiduję innym przyszłość?

– Tak.

– Na razie jestem na takim etapie… Dla potwierdzenia własnych umiejętności. Na samym sobie jest to ciężko sprawdzić, bo człowiek ma skłonność do wmawiania sobie różnych rzeczy.

– Na ten moment sprawdzasz swoje kompetencje. A jakiś cel na przyszłość ?

– Jeżeli chodzi o taką pracę z ludźmi wierzę, że mogę ludziom pomagać i to jest ta idea. Nie chciałbym nigdy na tym zarabiać. Życie w biznesie nie zawsze wymaga jasnych i czystych zagrań. W tym świecie chciałbym dążyć do całkowitej jasności intencji. Mam z tego korzyści, bo jeśli robię interesy w świecie biznesu, widzę czy ludzie z którymi współpracuję są szczerzy czy nie. W tym kontekście jest to bardzo przydatna umiejętność.

– Ludzie przychodzą do Ciebie – czy to Ci nie szkodzi? Nie jest męczące dla Ciebie?

– Jest parę aspektów. Im dłużej to robię, tym mniej mnie to męczy. Był taki czas, że półgodzinna rozmowa przewidywania powodowała, że kolejne dwa dni dochodziłem do siebie. W tej chwili już nie odczuwam tego w ten sposób. Oczywiście po dwugodzinnej sesji jestem zmęczony, tak jak byłbym zmęczony po jakiejś dyskusji. Teraz daje mi to nawet energię, nakręca mnie. Motywuje mnie, gdy pomagam ludziom. Drugi aspekt jest wtedy, gdy przychodzą ludzie z, nazwijmy to, „syfem” wokół siebie.

– Co to znaczy?

– Złe emocje, złe rzeczy „przyklejone” do człowieka. W trackie pracy ze mną człowiek ten oczyszcza się, a oczyszczając się zostawia to w moim domu czy miejscu, w którym jestem. I trochę też na mnie. Czasem muszę potem dużo włożyć pracy w to, by oczyścić się.

– Co jest tym środkiem oczyszczającym?

– Przede wszystkim biała szałwia. Najlepszy czynnik zewnętrzny. Mogą być kadzidła. Biała szałwia jest najlepsza.

– Co takiego robi?

– Odpędza wszystkie złe energie, ciemne.

– Siebie okadzasz?

– Siebie i pomieszczenie.

– Są jakieś zasady? Od której strony, w jakim kierunki?

– Jeśli oczyszczasz siebie, rób to od góry do dołu. Wokół siebie. Od głowy do stóp. Spiralą. Jeśli chodzi o mieszkanie to energie nieczyste mają tendencję do umieszczania się w rogach.

– Energie nieczyste czyli te o niskiej wibracji?

– Tak. Ciężkie.

– Czy każdy może być jasnowidzem?

– Nie sądzę. Żeby być jasnowidzem, trzeba rozwijać się duchowo. Nigdy nie zamierzałem być jasnowidzem. To samo się urodziło. To dar. Myślę, że można skierować rozwój na jasnowidzenie poprzez intencje. Są też techniki na jasnowidzenie.

– Gerardzie, powiedz, bo nie jestem jasnowidzem, ale mam takie doświadczenia, że zobaczyłam coś, co się faktycznie stało za dwa, trzy dni. Czy to może o czymś świadczyć?

– Myślę, że to jest bardzo dobra wskazówka. Bardzo ważnym krokiem w rozwoju jasnowidza jest znalezienie odpowiedzi na to, dlaczego niektóre wizje sprawdzają się, a inne nie. Istnieją dwa kluczowe powody widzenia pewnych obrazów, które nie sprawdzają się. Albo widzisz alternatywną rzeczywistość – czyli to mogłoby być, gdyby sprawy potoczyły się w innym kierunku, albo to jest projekcja – czyli Twój umysł tworzy obrazy, które oczekujesz widzieć. I pytanie do Ciebie, czy to co widzisz, jest Twoją projekcją, czy jasnowidzeniem? Powiem Ci, że ten problem w moim życiu zajmował mi bardzo wiele czasu.

– Odpowiedź na to pytanie?

– Zrozumienie przyczyn i nauczenie się oddzielania tych obrazów, które rzeczywiście widzą przyszłość od projekcji własnego umysłu.

– Jesteś zmęczony?

– Tak.

– Dziękuję Ci za rozmowę.

– Dziękuję.

 

Ze względu na pełnione stanowisko rozmówca wolał pozostać anonimowy i nie publikować swego zdjęcia. Imię również zostało zmienione.

O Autorze

ROZWÓJ OSOBISTY

Kobieta. Coach i mówca motywacyjny. Felietonistka, autorka książki „ Ta, która idzie”. Rozważa relacje międzyludzkie i ich wpływ na osiąganie celów. Kobieta. Uśmiechnięta i kochająca, której pasją jest wspieranie kobiet, poprzez pracę z nimi na drodze rozwoju osobistego. Nade wszystko kobieta.

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany