Moniko, możesz się przedstawić i powiedzieć, czym tak właściwie się zajmujesz?

Dziś przede wszystkim jestem spełnioną zawodowo i prywatnie kobietą, która ma przyjemność wspierać innych w ich drodze ponieważ sama przeszłam swoją. Z jednej strony jestem sex coachką, z drugiej, instruktorką tańców kobiecych i świadomości ciała. I właśnie od tańca zaczęła się moja przygoda z seksualnością. Praca z ciałem, kobiecością, striptizem otwierała  moje klientki i wnosiły te tematy. Choć szkoleń z seksualności i pracy z ciałem mam już za sobą bardzo dużo, na początku miałam inną wizję swojej drogi zawodowej.

Na fotografii od lewej: Monika Kowalczyk i Angelika Mamaj

Czyli to nie było tak, że od samego początku wiedziałaś, że chcesz tak pracować?

Czułam, że coś mnie w tych tematach intryguje, ale nie do końca wiedziałam jak się do tego zabrać. Nie wiedziałam też, że na to co robię będzie zapotrzebowanie. Jednak od początku byłam pewna, że nie chcę pracować w gabinecie tak jak mnie uczono, że to nie jest moja droga. Na studiach dostałam ogromną wiedzę o wszelkiego rodzaju zaburzeniach seksualnych, traumach, trudnościach. Ja pracuję rozwojowo. Z tymi którzy chcą polepszać swoje życie, relacje, powiększać wiedzę. Nie dlatego, że mają trudność, ale po prostu chcą zainwestować w tę sferę życia. Pracuję z kobietami które chcą więcej przyjemności dla siebie. Początkiem mojej pracy był czas, kiedy nastał szał na wieczory panieńskie z gadżetami erotycznymi.

Oo!

Zaczęłam jeździć z tymi „zabawkami” i okazało się… że dziewczyny mają sporo rzeczy do przegadania. Rynek mi pokazał, że jest tutaj luka i że trzeba coś z tym zrobić.

To jak dokładnie wyglądały takie panieńskie?

Przyjeżdżałam i z jednej strony uczyłam burleski, świadomości ciała, polubienia siebie, z drugiej, brałam gadżety erotyczne i rozmawiałam z dziewczynami o seksualności, o tym jakie gadżety mamy na rynku, czym możemy sobie sprawić przyjemność. Rozmawiałyśmy także o relacjach, różne tematy wtedy wypływały. Wiadomo jednak, że to była zabawa. Panieński nie jest warsztatem psychologicznym, ale dziewczyny bardzo często dzwoniły potem do mnie, mówiąc, że chciałyby pogadać i dowiedzieć się czegoś więcej.

Powiedz mi, proszę, coaching, to jest trenowanie, opracowywanie metod z klientem w dążeniu do jago celu, zaspokajania jakichś jego potrzeb, tak?

Coaching zakłada, że ja podążam za klientem, szukam w jego zasobach, wspieram. To jest praca rozwojowa skupiona na tu i teraz. W przeciwieństwie do terapii, w której analizujemy przeszłość. Klient teraz ma jakiś cel i się nim zajmujemy. Jestem również trenerką, czasami uczę też jakichś umiejętności. Dziewczyny mówiąc o seksie, często powtarzają, że asertywność jest umiejętnością, która jest im bardzo potrzebna. Zadbanie o swoje granice. Korzystam z tego, że jestem trenerem i uczę je tego. Jeśli jest potrzeba klienta, żebym dała mu wiedzę, to ją daję, jeśli potrzeba umiejętności, to również mam taką możliwość.

Czytaj dalej.

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany