Joanna: O co chciałabyś mnie zapytać? Pytaj tak z serca.

Asia: Myślę sobie o mijających latach… Czy je odczuwasz? Czy to prawda, że doznaje się utraty młodości? Czy tak naprawdę jest to zupełnie inne uczucie od uczucia straty?

J.: Dobre pytanie… Trudne, bo odpowiedź jest niejednoznaczna. Bywa tak, że zapętlam się w poczuciu straty, ale tak naprawdę coraz rzadziej. Kiedy pomyślę o sobie sprzed 20 lat i o sobie obecnej, to zdecydowanie bardziej lubię siebie i bardziej lubię życie teraz. Żal mi tylko, że wtedy nie doceniałam życia, urody… I myślę sobie, że to, co straciłam, to każdy dzień, którym się nie cieszyłam, tylko ciągle na coś czekałam, czegoś wyglądałam, żyłam niecierpliwie, nie doceniając życia tu i teraz. Zresztą kiedyś nie uważałam, że jestem ładna. Teraz myślę, że jestem. Zdecydowanie teraz jestem bardziej szczęśliwa niż kiedyś, więc nie odczuwam straty. Żal mi tylko, że nie byłam beztroska, kiedy byłam młoda, ale widocznie taka była moja droga.

A.: Właśnie to najmocniej siedzi mi w głowie… To, co mówisz o urodzie brzmi pozytywnie, bo ja odczuwam presję jako młoda kobieta, że w końcu ta uroda przeminie. Czy kobieta z wiekiem zdaje sobie z tego sprawę, czy po prostu któregoś dnia do niej to nagle dociera, że już nie ma np. tej skóry co kiedyś?

J.: Zapewne. Jeśli kobieta opiera swoją wartość na fizyczności wyłącznie i nie rozwija się duchowo, emocjonalnie, nie rozwija głębokiego poczucia własnej wartości, to może wpaść i zapewne wiele kobiet wpada w taką pułapkę… Co Ci dokładnie siedzi w głowie?

A.: To, że kobieta wstydzi się mówić o wieku. Notorycznie spotykam się z tym, jak mężczyźni, nawet kobiety, wstydzą się pytać, ile mam lat, a przecież powinno się być dumnym z tego, ile się przeżyło… Skąd wzięło się to przyzwyczajenie, stereotyp?

J.: A ile masz lat?

A.: 24

J.: Ja 45. Być może, że to uwarunkowania związane z patrzeniem na kobietę jako potencjalną kandydatkę do rodzenia dzieci. Trochę pierwotne, atawistyczne. Mam takie doświadczenie, że 20 lat temu nie czułam tak swojej atrakcyjności, kobiecości jak teraz. I nie od skóry to zależy, i nie od wieku, a poza tym korporacje, które żyją z operacji plastycznych, kosmetyków itp. robią nam krzywdę wmawiając, że starość jest nieatrakcyjna, a dojrzałość to już dramatyczna zapowiedź starości. Powiedz mi, czy Ciebie coś niepokoi? Odnoszę takie wrażenie.

A.: Szczerze mówiąc nie czuję jakiegoś dyskomfortu z tym związanego i jeszcze nie potrafię odpowiedzieć, czemu wzięłam ten temat za przewodni.

J.: Ciekawe… To co byłoby powodem dla którego wybrałaś ten temat? A gdybyś wiedziała?

A.: Wydaje mi się, że człowiek powinien żyć dłużej niż przeciętnie, a mówię o urodzie i fizyczności, bo mam odczucie, że człowiek zbyt krótko jest sprawny i „piękny”, by przeżyć wystarczająco.

J.: Czyli uważasz, że piękny to tylko młody?

A.: Specjalnie umieściłam to słowo w cudzysłowie. Biorę pod uwagę to, jak patrzy większość społeczeństwa…

J.: To tylko przekonanie ograniczające, tak nie jest Asiu. Media to nie jest większość społeczeństwa.

A.: Ale nie powiedziałam, że mam wyłącznie na myśli media.

J.: Poza tym nie jest ważne co myśli większość. Ważne jest co myślisz o sobie Ty, co myślę o sobie ja i to, jak każda z nas czuje się z samą sobą.

A.: A jak wytłumaczyć to osobom którymi się otaczamy? Nawet tym bliskim?

J.: A po co tłumaczyć? I co chcesz im powiedzieć?

A.: Nie wiem… Stop?

J.: Asiu, życie jest takie, jakie jest. Jest wielu ludzi młodych, którzy mi się fizycznie nie podobają. Jest wielu pozornie pięknych, którzy są bardzo nieatrakcyjni emocjonalnie. Trudny temat wybrałaś.

A.: Też tak czuję, sama nawet nie wiem co teraz powiedzieć.

J.: Lubię Cię. Roześmiałam się teraz i dziękuję Ci za to. Lubię Cię za to, że jesteś szczera, a nie brniesz w zaparte. Powiem Ci coś o… Piotrze. Nazwijmy go „Piotrem”. Historia jednej z moich klientek. Piotr jest miłością jej życia. Poznała go gdy miała 43 lata. Połączyła ich taka miłość i namiętność, jakiej obydwoje wcześniej nie zaznali. On jest rok młodszy od niej i, jeśli to Cię uspokoi albo da odpowiedź na nurtujące Cię rozterki, to właśnie tak jest, można po 40-tce spotkać:

WIELKĄ MIŁOŚĆ

WIELKĄ NAMIĘTNOŚĆ

CZUĆ SIĘ NAJPIĘKNIEJSZĄ NA ŚWIECIE

I NAJSZCZĘŚLIWSZĄ

Teraz nie są ze sobą. To dość dramatyczna historia. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będą razem. Mówię Ci o tym za szczerość. I jeszcze jedno, wcześniej nie zdawała sobie sprawy, że można tak kochać mężczyznę i czuć taką jedność z drugim człowiekiem, zarówno cielesną, jak i mentalną, na każdym poziomie.

A.: Jej, dziękuję Ci bardzo za zaufanie. To, co mówisz jest niesamowicie magiczne, a to, że nie jest to idealna relacja również jest bajkowe.

J.:
Bajkowe jest to, jak się poznali.
Czy uważasz, ale szczerze, że młodsze i dojrzałe kobiety potrzebują tej historii?

A.: Każda historia w jakimś stopniu daje poczucie autentyczności i w jakimś stopniu każda kobieta może się z nią utożsamiać, przez co to może być bardzo pomocne, wspierające.

J.: Hmm, mogę tylko dodać, że chwilę przed tym, jak go poznała, pomyślała sobie, że chce iść do łóżka z facetem, którego dopiero poznała, tak od razu, bo nigdy wcześniej tego nie zrobiła. I to był właśnie Piotr. Poznali się wieczorem i jeszcze tej samej nocy wylądowali ze sobą w łóżku. I wiesz… To atrakcyjna kobieta, bardzo. Ale jest  sama, mimo że robiła różne podejścia… Nadal go kocha.

A.: Bardzo Cię cenię za to co mi mówisz.

J.: Serio? Miło mi. Za to, że popieram rozwiązłość 🙂 ???

A.: Tfuu! Nie chce o takich rzeczach słyszeć!  O rozwiązłości możemy również porozmawiać, któregoś razu.

J.: Oby. No dobra Aśka, bo będę płakała. Ta historia mnie wzrusza. Dziękuję Ci za tę rozmowę.

A.: Ja też dziękuję, naprawdę.

 

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany