W jakim wieku przychodzą do Ciebie kobiety?

Przedział wiekowy wynosi mniej więcej od 25 do 50 lat. Zazwyczaj przychodzą do mnie dziewczyny w wieku 30, 40 lat – to największa grupa kobiet. Miałam również klientkę po 60-tce! Przyszła szukać swojego punktu G, bo przeczytała, że coś takiego istnieje.

Wow!

I znalazłyśmy! To było fajne doświadczenie, bardziej edukacyjne niż coachingowe. Chciała się dowiedzieć, gdzie, co i jak. Bardzo miło to wspominam, tę jej fascynację poszukiwaniami, odkrywaniem samej siebie. Niby późno, ale jednak nie.

Czyli starzy ludzie to robią.

E tam, starzy! Młodzi duchem! Tak, wszyscy to robią. Haha!

Fot. Archiwum prywatne rozmówcy

Czy dużo osób w starszym wieku do Ciebie przychodzi?

W takim wieku przychodzi niewiele, ale jeśli mam zajęcia fitnessu z seniorkami i one dowiadują się, że pracuję z seksualnością, to mnie podpytują o różne rzeczy. Zazwyczaj mówią jednak, że jest już za późno, ale mimo wszystko ich ciekawość się pobudza. Dziewczyny szukają, może nie w gabinecie, ale podpytują np. o książki. To jest nisza, która warto się zająć. Niby już nie ich temat, ale to nieprawda.

Trudno się pracuje z seniorami?

Myślę, że trudno o tyle, iż dziewczyny mają już jakieś przekonania na ten temat, np., że nie wypada, że nie można. Żyły w takim przeświadczeniu przez 60 lat, więc wiadomo, że jest im trudniej zmienić nastawienie. Jednak, kiedy one już przychodzą, to mają dużą motywację i wówczas bywa z nimi łatwiej niż z młodszymi klientkami. Kiedy przyjeżdża do mnie taka kobieta i mówi: „Kurczę, mam 60 lat i nigdy nie miałam orgazmu, nie wiedziałam też, gdzie jest punkt G, ale chcę go znaleźć”, to ta praca idzie naprawdę szybko.

Wydaje mi się, że duży wpływ na to ma również społeczeństwo. Bo jak to tak? W tym wieku można to jeszcze robić? Właśnie, bo „nie wypada” i jest to duża presja, głównie na kobiety.

Ale to dotyczy zarówno starszych, jak i młodszych. Czasem słyszę od ludzi w moim wieku, że nie wypada robić tego, co ja robię i jak ja w ogóle mogłam wybrać sobie taki zawód… Myślę, więc, że to nie jest kwestia wieku, tylko panujących w Polsce przekonań, według których kobieta powinna siedzieć w domu, poświęcać się dla rodziny, podawać kapcie i gotować obiady. Czy w natłoku tylu obowiązków, kobieta ma czas na zajmowanie się jakimś orgazmem lub w ogóle sobą? Zauważyłam jednak, co bardzo mnie cieszy, że dziewczyny się przełamują, z korzyścią nie tylko dla nich samych, ale też dla ich relacji. Priorytetem w moim podejściu jest promowanie odrobiny zdrowego egoizmu i dbanie o siebie. Zyskuje na tym otoczenie, choć kulturowo tak na to niestety nie patrzymy. Relacjom nie służą niezaspokojone potrzeby, kompleksy czy negatywny obraz siebie. Jeśli kobieta zaczyna się rozwijać, to wtedy związek rozkwita, bo to rzeczywiście służy im obojgu. Jeśli mają też dzieci, to i one są zadowolone i uczą się, że warto dbać o swoje potrzeby, granice. Dla mnie praca nad sobą to przykład godny naśladowania i często ciężka praca.

Fot. Archiwum prywatne rozmówcy

Ostatnio oglądałam film „Zamieszkajmy razem”. Opowiada o grupce seniorów, którzy postanawiają razem zamieszkać i sobie pomagać. Pojawiają się tam sceny erotyczne, w ogóle cała akcja skoncentrowana jest wokół seksu. Jeden z bohaterów korzysta z usług agencji towarzyskiej, drugi często uprawia seks z żoną. W jednym z takich ujęć, ich bliskość wygląda tak, jakby to dwoje młodych ludzi kochało się ze sobą. To fajne przedstawienie tego, że osoby w tym wieku równie dobrze mogą cieszyć się seksem jak młodzi. Oczywiście pod koniec wychodzą na jaw niemiłe tajemnice, zdrady nie zdrady. Ale jedno małżeństwo postanawia być ze sobą nadal. Przyznaję się, patrzyłam na to stereotypowo, ale przy tej scenie kulminacyjnej bardzo pragnęłam, by ci ludzie ponownie zatopili się w miłości i uprawiali ten seks! Ten film pięknie podkreśla to, że seniorzy mogą żyć dalej pełnią życia.

Dopisze sobie ten film do listy wartych uwagi. Starsi ludzie, jeśli są już na emeryturze i mają czas, pod warunkiem, że nie podrzuca im się na siłę wnuczków, to mogą wreszcie cieszyć się sobą. Zdarza się, że wtedy te pary rozkwitają na nowo. To już nie jest życie zdominowane głównie przez pracę, dzieci, to może być dobry moment… Ale każdy moment jest dobry! Tych momentów jest dużo np. tuż po urodzeniu dziecka, kiedy badanie tego tematu, a także odkrywanie i poznawanie siebie zaczyna się na nowo. Nawet, jeśli w danej chwili coś nie gra, to zawsze istnieje szansa, by zacząć nad tym pracować. To tylko i wyłącznie kwestia chęci.

Czy duża różnica wieku jest przeszkodą w związku? Ma to wpływ na seks?

Duża różnica wieku bywa komentowana zwłaszcza, kiedy kobieta jest starsza to jest na to małe przyzwolenie społeczne. Natomiast na poziomie związku, jeśli dwoje ludzi dopełnia się nawzajem, to seks w każdym wieku może być udany. To zależne od pary, wspólnych chęci oraz tego, jakie ten seks ma dla nich znaczenie. Tak naprawdę to nie różnica wieku odgrywa tutaj największą rolę, ale dopasowanie się pod względem libido i preferencji. Jeżeli ktoś ma 20 lat, a ktoś ma 50, ale lubią się kochać mniej więcej raz w tygodniu albo codziennie, to wtedy jest ok. Gorzej jest wówczas, kiedy ktoś jest w tym samym wieku, a jedna osoba lubi się kochać raz na miesiąc, a druga dwa razy dziennie, albo ktoś ma skłonności do dominacji, a drugiej strony to nie interesuje.

A jak to jest z zawodami i wykształceniem klientów? Z jakich środowisk najczęściej pochodzą ludzie korzystający z pomocy sexcoacha?

Szczerze mówiąc nigdy się nad tym nie zastanawiałam, choć prawda jest taka, że jest to jednak dość ekskluzywna usługa.
Przychodzą do Ciebie klienci mający różne wyznania religijne?

Tak, ale jeśli ktoś do mnie przychodzi i mówi, jaki ma cel, ale nie wspomina mi, że religia w jego przypadku jest ważnym aspektem, to ja nawet nie pytam.

Czy to nie wychodzi podczas sesji? Tego nie zrobi, bo ma takie przekonania i koniec?

Moje pytania pojawiają się wtedy, kiedy informują mnie o tym, że są wierzący. Wówczas muszę wiedzieć dokładnie, co klient rozumie poprzez słowo ”wierzący”, bo pomimo swoich deklaracji, np. stosuje antykoncepcję i uprawia seks przed ślubem. Dużo osób jest deklaratywnie wierzących, ale nie do końca respektujących te zasady, dlatego ja zawsze dopytuję, co to dla nich znaczy, co by chciały i jakie granice chcą zachować. Trzymamy się tego i jeśli dana kobieta kategorycznie mówi, że nie będzie się masturbować, to jasne, że tego nie robi.

Ja szanuję zasady klienta; przychodzą do mnie różni ludzie – wierzący, niewierzący, osoby poliamoryczne, swingersi, albo z takimi upodobaniami, które w seksuologii niekiedy uznaje się za zaburzenia. Ja wychodzę z założenia, że dopóki ludzie nie robią sobie krzywdy i jest szacunek pomiędzy partnerami to wszystko jest ok.

Ile trwa taka sesja z sex coachem?

To zależy od indywidualnych ustaleń – godzinę lub półtorej.

Jak długi jest to proces?

To zależy. Jeżeli rzeczywiście możemy nazwać to procesem, to jest to 10-12 spotkań, czasami 6. Wiąże się to z celem, bo kiedy jest to kwestia edukacji, to wystarczą dwa spotkania, a jeśli jest to praca z głębszym przekonaniem, to może potrwać znacznie dłużej. Zdarza się, że po tych 10 sesjach, wychodzi jakiś drugi temat, ale wtedy zaczynamy drugi proces.

Fot. Archiwum prywatne rozmówcy

Co, jeśli klientka przychodzi i mówi, że ma taki problem, ale później okazuje się, że jednak problem jest zupełnie inny?

Zdarza się. Zwłaszcza, że tak naprawdę problem seksualny zazwyczaj jest wtórny do czegoś. Np. nie ma satysfakcji, bo zgubiło się intymność w związku, albo kobieta jest tak bardzo kontrolująca, że nie jest w stanie odpuścić, żeby mieć orgazm.

Czasem okazuje się też, że temat do pracy nie jest klientki, tylko zasugerowany przez partnera.  Albo przychodzi do mnie ktoś, kogo seksuolog chciał wyleczyć z homoseksualizmu i oczywiście się nie udało.

Czyli homoseksualizm wciąż się leczy…

To wciąż się dzieje. Dziewczyny pytają mnie, czy one muszą się leczyć, czy nie i pracujemy nad tym, żeby to zaakceptować. Bo moim zdaniem tego się nie leczy, to normalna orientacja.

 

Chciałabym zadać jeszcze tyle pytań…

To do następnego?

Tak. Zdecydowanie. Dziękuję za rozmowę.

Ja też dziękuję!

 

CZYTAJ – OD NIEŚMIAŁEJ DZIEWCZYNKI DO SEX COACHA – HISTORIA MONIKI.

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany