Z wykształcenia psycholog, z zamiłowania grafik. Ula Jurkowska, właścicielka maptu.pl przeszła drogę od projektowania w kącie sypialni po biznes z klientami na całym świecie w mniej niż rok. Pomysł był prosty – plakaty z mapami.

Na stronie maptu.pl wczytana jest mapa świata. Można na niej wyszukać dowolne miejsce na Ziemi i zamówić plakat z wielką metropolią, jak Tokio czy Nowy Jork albo małym miasteczkiem w Polsce.

Jak to się zaczęło?

UJ: Pomysł na biznes pojawił się przypadkiem. Pierwszy plakat, jeszcze w 2015 r. powstał dla zabawy, w prezencie dla koleżanki. Drugi dla mamy. Potem dla kilku przyjaciół. Akurat miałam przerwę w pracy i zamiast wysyłać CV skupiłam całą uwagę na rozkręceniu własnej firmy. Gdy brakowało gotówki na promocję, podejmowałam się różnych prac dorywczych.

Rozpoznawalność marki i skok zamówień przyszedł po około sześciu miesiącach działania sklepu online. W pierwszym roku pojawiły się pierwsze publikacje na łamach renomowanych czasopism (Elle Decoration, Weranda, Dobre Wnętrze, Gazeta Wyborcza) i bardzo szybko nagroda honorująca dobrze zaprojektowane produkty “Must Have” od organizatorów prestiżowego Łódź Design Festival.

Na czym polega pomysł na działalność?

UJ: W dobie smartfonów, na ekranach których najczęściej oglądamy mapy, często zapomina się, że początkowo były one też misternym dziełem sztuki, wykonywanym ręcznie i wieszanym na ścianach jak obrazy. Zatem mapa jako dekoracja wnętrza to nie nowy pomysł.

Maptu nawiązuje do tej koncepcji w nowocześniejszym wydaniu. Dziś każdy może cieszyć się pięknie oprawioną mapą. Minimalistyczny projekt plakatów Maptu sprawia, że pasuje do większości nowoczesnych wnętrz.

Model biznesowy opiera się o customizację produktu. Dlaczego właśnie taki model?

UJ: To odpowiedź na oczekiwania – początkowo znajomych, a później klientów. Zauważyłam, że choć minimalistyczny design przypadł do gustu prawie wszystkim, to jednak każdy chciał inną mapę. Okazało się, że wiele osób szuka niebanalnych, wyjątkowych rozwiązań dla swoich domów.

Chcemy, by wnętrze choć trochę odzwierciedlało naszą osobowość. Dekoracyjna mapa to prosty, stosunkowo tani, a jednocześnie bardzo efektowny sposób na personalizację wnętrza – dla każdego. Może oznaczać „stąd pochodzę”, „tu pobraliśmy się”, „tu spędziłem najlepsze lata życia”, „to moje marzenie, żeby tam pojechać”. Za każdym razem mapa mówi coś o nas samych.

Jakie możliwości ma klient, który chciałby zamówić spersonalizowaną mapę?

UJ: Maptu.pl daje możliwość wyboru mapy dowolnego miejsca na Ziemi, skali, koloru mapy, rozmiaru, orientacji pionowej lub poziomej. Plakat można również podpisać według własnego pomysłu, by podkreślić wyjątkowe znaczenie danej lokalizacji. Często na życzenie klientów dodajemy pinezkę w jakimś ważnym miejscu albo oznaczamy je inaczej, np. sercem.

fot. MAPTU

Co możesz zrobić dla klientów, dla których to jednak za mało, którzy mają specjalne, niespotykane „zachcianki”?

UJ: Rzeczywiście możliwości, które daje strona to dla niektórych jeszcze za mało. Dlatego oprócz zamówień za pośrednictwem Maptu.pl, wykonujemy mapy na

specjalne zamówienie. W konkretnych kolorach, w wielkich formatach, z logo firmy. Część zamówień specjalnych to dodatkowa personalizacja, np. dodanie i opisanie ważnych punktów – „tu jest nasz dom”, „tu się zaręczyliśmy”, „tu były urodziny synka”, „tu jemy najlepsze burgery”. Ale Maptu bawi się też formą. Jednym z pierwszych zamówień specjalnych była mapa w kształcie jogina. Może brzmi śmiesznie, ale klientowi spodobał się ten plakat.

Dlaczego mapy są tak intrygujące?

UJ: Wiele osób poznając Maptu reaguje entuzjastycznym “uwielbiam mapy!”. Choć mapami zajmuję się przez długie godziny prawie codziennie, to wciąż uważam, że można na nie patrzeć w nieskończoność – podążając wzrokiem za każdą linią, studiując skrzyżowania, rozszyfrowując co gdzie się znajduje i próbując połączyć to, co przed oczami z tym, co mamy w pamięci. Najpiękniejsza w mapie jest jej wielowymiarowość.

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że mapa to bardzo ciekawa grafika, potem można odkryć, że to niezła łamigłówka – gdzie jest główna droga, gdzie mieszkam, jak dojść do parku. Na końcu okazuje się, że przecież jest to miasto, które uwielbiam, gdzie się wychowałam, gdzie przeżyłam piękne wakacje, gdzie się zaręczyłam. W jednej mapie kryje się nieskończona liczba różnych historii. Na mapę jednego miasta każdy patrzy inaczej.

fot. MAPTU

Innymi słowy to, co widać na mapie zależy od tego, kto na nią patrzy.

UJ: Tak, dlatego plakaty Maptu to bardzo osobista ozdoba domu. Dla gości – intrygujący obraz – a dla nas pamiątka wyjątkowych przeżyć – możemy pokazać go wszystkim, i choć każdy może na niego patrzeć, możemy zostawić dla siebie ile tylko chcemy.  

Każda mapa to inna historia. Jakie opowieści kryją się za zamówieniami?

UJ: Lokalny patriota wieszając na ścianie plakat Maptu może powiedzieć „jestem z Krakowa”, podróżnik „kocham Bangkok”, student „tęsknię za miastem rodzinnym”, pracownik korporacji „zbieram na podróż do Tokio”, para „poznaliśmy się w Warszawie”, a przyjaciele „najlepszy Erazmus w Madrycie”.

Czy jakieś zamówienie utkwiło Ci szczególnie w pamięci?

UJ: Klienci chętnie dzielą się swoimi opowieściami, stąd mogę przytoczyć kilka przykładów oryginalnych prezentów, np. szczegółowo zaplanowane zaręczyny w małym miasteczku w Gruzji. Wybranka razem z pierścionkiem dostała romantyczną pamiątkę w postaci plakatu-mapy. Pomysł na kreatywny prezent dla siostry: najpierw dajesz jej mapę z dzisiejszą datą, a potem każesz się pakować, bo za parę godzin lecicie tam na weekend.

Plakaty Maptu są zamawiane również na parapetówki, prezenty ślubne, pożegnanie kolegi z pracy, sentymentalny prezent dla osoby starszej. W tych wszystkich sytuacjach przydaje się możliwość personalizacji plakatu – dodanie własnego opisu, sentencji, życzeń, ważnej daty, lokalizacji. Poza tym chyba zawsze cieszy pierwsze zamówienie (plakat z mapą Otwocka) oraz od znanych osób (np. dyrygenta albo restauratorki).

Przeważają zamówienia indywidualne czy może jednak klienci biznesowi?

UJ: W znaczącej większości zamówienia ze strony Maptu wykonują klienci indywidualni. Część pochodzi od firm, a wtedy są to większe zamówienia, np. dekoracja kilku siedzib firmy. Pierwsze duże biznesowe zamówienie to był tzw. gift z okazji otwarcia dużej inwestycji na Pomorzu.

Każdy gość dostał oprawioną mapę. Klient biznesowy to dla nas duży potencjał rozwoju. Warto zauważyć, że wiele marek buduje swój wizerunek w związku ze swoją lokalizacją czy pochodzeniem.  

Czy Maptu zdobywa klientów poza granicami kraju?

UJ: Mamy klientów i w Polsce, i zagranicą. Nierzadko zamówienia składa Polonia w Europie lub Stanach Zjednoczonych. Ale zdarzają się zamówienia, np. z Brazylii od klientów, z którymi kontaktujemy się potem w języku angielskim. Polacy chętnie też prezentują plakaty znajomym i rodzinie przebywającym za granicą.

Przyjęło się, że mapy to domena mężczyzn. Czy w związku z tym mężczyźni stanowią większość klientów firmy?

UJ: Zwykło się uważać, że kobiety nie znają się na mapach. Niemniej osoby zainteresowane Maptu to w 70 procentach płeć piękna. Kobiety chętniej decydują o wystroju mieszkań. A mężczyznom z reguły podoba się pomysł powieszenia na ścianie mapy.

Co było najtrudniejsze w początkach biznesu?

UJ: Biznes internetowy oznacza, że nie można zobaczyć gotowego plakatu przed zakupem, dotknąć papieru. Od początku dbamy o najwyższej jakości wydruk i dobry, sztywny papier, o czym właściwie klient dowiaduje się na końcu. Pokazujemy się na wielu targach w całej Polsce, docieramy do blogerów, którzy mogą polecić nasz produkt innym. To istotne dla naszych klientów. Na początku trzeba było również przekonać Polaków, że mapy nie muszą być funkcjonalne, mogą być po prostu piękne.

fot. MAPTU

Jakie plany ma Maptu na rok 2017?

UJ: Najważniejsza dla mnie jest dalsza ekspansja na rynki zagraniczne. Obecnie sprzedaję plakaty do różnych zakątków świata, nie tylko w Europie. Najdalej plakat powędrował do wspomnianej już Brazylii.

Co ciekawe wówczas Maptu było dostępne tylko w języku polskim, a klient nie miał z Polską zupełnie nic wspólnego. Chciałabym jednak zwiększyć skalę zagranicznej sprzedaży. To cel długofalowy. W bliższej perspektywie planuję natomiast wprowadzenie nowego produktu, ale szczegóły na razie są tajemnicą.

Więcej o Maptu.pl możecie znaleźć tutaj: www.maptu.pl

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany