Wszystko ma swoją energię. Wszystko wysyła energię pozytywną lub negatywną. Podobnie jest z emocjami. A jak to jest z WINĄ?

 

Kto jest zły? Ja czy świat?

Ludzie funkcjonujący na poziomie winy są skłonni do obwiniania. Stale chcą wymierzać karę i ponosić karę. Funkcjonują na bardzo niskich wibracjach. To częstotliwości niewiele wyższe od wstydu. Unikamy takich osób, gdyż zwykle projektują na świat nienawiść, jaką odczuwają wobec samych siebie. Są niezwykle drażliwi na swoim punkcie. Mają poczucie, że świat jest zły i nieustannie ich atakuje. To własnie oni zaliczają się do grona wampirów energetycznych.

TU CZYTAJ O WAMPIRACH ENERGETYCZNYCH.

Do czego prowadzi wina?

Człowiek, który w większości „porusza się” w takiej częstotliwości, ma skłonności do masochizmu, wyrzutów sumienia, samoodrzucenia. Ustawicznie czuje się źle. Takie funkcjonowanie jest źródłem wielu chorób psychosomatycznych.

Jednocześnie rola ofiary sprawia, że zaczyna postrzegać siebie, jako osobę słabą, bezsilną, co w efekcie prowadzi do apatii i depresji. Dodatkową pułapką funkcjonowania ofiary jest utrata wolności. Sami sobie wówczas fundujemy więzienie.

Błędne koło.

Czy mogę coś z tym zrobić?

Pierwszym krokiem do przezwyciężenia obwiniania, jest przyjrzenie się utajonej satysfakcji, wręcz przyjemności, jaką czerpiemy z użalania się nad sobą. Odgrywanie ofiary daje bowiem poczucie, bycia niewinnym, skrzywdzonym, dobrym.

*

Dla porównania:

Wstyd – energia na poziomie 20

Wina – energia na poziomie 30

Strach – energia na poziomie 100

Miłość – energia na poziomie 500

Oświecenie – energia na poziomie 1000 (Osiągnął ją Jezus, Budda)

 

Czego tak naprawdę boję się?

Niestety, obwinianie jest największą wymówką świata. Łatwiej jest wskazać winnego, niż przyjąć na siebie odpowiedzialność za decyzje, a co za tym idzie, również za błędy, pomyłki, niedopatrzenia. Wszystko po to, by poczuć się lepiej, bo to właśnie uczuć boimy się najbardziej. To one są źródłem ludzkiego cierpienia. Od wieków wiemy, że łatwiej jest zobaczyć źdźbło w oku bliźniego swego…, toteż w większości ludzie podnoszą kamień, wyciągają rękę i wskazującym palcem pokazują: TO ON! TO ONA!

Refleksja na dziś…?

A gdyby tak stanąć przed lustrem, wyciągnąć wskazujący palec i zapytać:

A może to ja…?

A gdybym to był/ była ja…?

To, co by wtedy się stało…?

Co byłoby możliwe…?

Być może, że jeśli uznam, że to ja, to będę mógł/ mogła to zmienić.

Być może uznam, że jestem winien/winna. Jestem sprawcą.

 

Co może sprawca, czego nie może ofiara…?

To ja stanę się sprawcą. A sprawca, sprawia. Ten, kto sprawia, ma moc sprawczą. By zrezygnować z bycia niewinnym potrzebna jest ODWAGA ( na skali – wibracja na poziomie 200). Od tego momentu wchodzę na wyższe wibracje. Od tego momentu wiem, że DAM RADĘ!

O Autorze

ROZWÓJ OSOBISTY

Kobieta. Coach i mówca motywacyjny. Felietonistka, autorka książki „ Ta, która idzie”. Rozważa relacje międzyludzkie i ich wpływ na osiąganie celów. Kobieta. Uśmiechnięta i kochająca, której pasją jest wspieranie kobiet, poprzez pracę z nimi na drodze rozwoju osobistego. Nade wszystko kobieta.

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany