Rozmowa z Markiem (l. 40) – z wykształcenia ciastkarz, muzyk z zamiłowania, perkusista rockowej kapeli Gmina. Płetwonurek, za chwilę kaskader.

fot. Angela Laskowska

Marek, poznaliśmy się w taksówce.

Tak.

To spotkanie było dla mnie niebywałe. Jak czujesz się z tym, że znasz mnie od dwóch tygodni, może trzech. Widzimy się trzeci raz w życiu, a ja zapraszam Cię do tak intymnej rozmowy, jaką jest ta o relacji: kobieta-mężczyzna.

To dla mnie nic dziwnego, że nawiązuję relacje bądź też otwieram się przed obcymi ludźmi. Z racji tego, że jestem muzykiem, jestem otwarty na nowe znajomości, na ludzi. Nie czuję się skrępowany.

Właściwie, to Ty mnie zaczepiłeś w tej taksówce.

Nie pamiętam 🙂

Ja pamiętam dokładnie. Najpierw na mnie zerkałeś, coś tam manipulowałeś przy radiu. Powiedziałeś: „Mój kolega prowadzi audycję”.

Tak, zaśmiałem się z żartu Łukasza.

Naprawdę to Pański kolega?” – powiedziałam. „Proszę mnie z nim poznać, chcę z nim przeprowadzić wywiad”. A Ty na to: „A ze mną Pani nie chce?”

A pamiętam! „A jaki wywiad, dla kogo, dlaczego… A może ja też jestem osobą, z którą warto przeprowadzić wywiad”.

Nie. Powiedziałeś: „Dlaczego ze mną Pani nie chce, ja też jestem muzykiem”. O! Tak było.

Nie, nie, nie. Nie powiedziałem od razu: „Dlaczego Pani ze mną nie chce”. Najpierw powiedziałem, że jestem muzykiem i że może ja też bym chciał udzielić wywiadu. Tak powiedziałem.

Popatrz. Dwie osoby – jedna sytuacja – dwie absolutnie inne perspektywy i inne zapamiętanie zdarzenia.

Yhym. Dokładnie tak samo było z poznaniem Agaty.

Opowiadaj!

Och!

No powiedz.

Z Agatą to było tak, że włóczyłem się z kumplem po mieście, wyskoczyliśmy na tak zwane męskie piwko. I tak wałęsaliśmy się od knajpy do knajpy. Ja Cole, on piwko. Ja Cole, on piwko. I w końcu stwierdziliśmy, że jedziemy do knajpy VooDoo. Jakoś średnio mi się chciało tam wchodzić. Mieszkałem wtedy poza Warszawą i nie uśmiechało mi się wracać ostatnim autobusem. Wszedłem jednak. Koło baru stała właśnie Agata. Rozmawiała z koleżankami. I złapaliśmy się wzrokiem. Było tak jak na filmach amerykańskich.

Komediach romantycznych…

Świat stanął w miejscu. Byliśmy w takiej, jakby kuli. Jedno na drugie patrzyło i porozumiewaliśmy się wzrokiem, tak na zasadzie: „Kurczę, ale Ty jesteś ładna”. Agata opowiadała o czymś dziewczynom i tak w pół słowa zamarła i odprowadziła mnie wzrokiem. Potem przywitałem się z barmanem. Stałem i przyglądałem się jej. Lustrowałem ją, jak to facet: z góry na dół.

Kumpel szturchnął mnie łokciem: „No nie jeden próbował, ale dawaj śmiało. Będziesz pierwszy jak Ci się uda”. No dobra – pomyślałem – przyjmuję wyzwanie. I tak cały wieczór zaczepialiśmy się przechodząc obok siebie. Nawet wszedłem pod jakimś pretekstem do palarni gdzie ona była, choć od paru miesięcy byłem już niepalący. Taki byłem zawzięty, żeby złapać z nią jakiś werbalny kontakt. Około pierwszej w nocy postanowiłem jechać do domu, nie mogłem sobie jednak darować, żeby tak ją sobie odpuścić. Wyjść po prostu. Z drugiej strony, nie miałem śmiałości poprosić o numer telefonu.

Ty nie miałeś śmiałości?

No tak. To takie oklepane: „ Ej lalka, daj mi swój numer telefonu…” albo: „Mogłabyś dać mi swój numer telefonu…”. Bałem się, że nie da i tylko sobie wstydu narobię.

Taki strach przed odrzuceniem?

Tak. Agata siedziała na fotelu z nonszalancko przerzuconymi nogami. Chyba ze cztery razy koło niej przechodziłem, żegnając się ze znajomymi. W końcu spytała: „Musisz wychodzić?”

fot. Angela Laskowska

O proszę 🙂

Ja: „No nie muszę. A co potem?”. Ona popatrzyła na mnie: „Wiesz co, ja za trzy miesiące wyjeżdżam do Norwegii do pracy, także Ty sobie tutaj nie planuj nic więcej. Krótkoterminowy kontrakt. Na trzy miesiące”.

Wyjechała?

Nie (śmiech). Nie wyjechała. Mało tego… wyszliśmy z tej knajpy razem i pojechaliśmy do Agaty. Taka przygoda „knajpiana” w sam raz na jeden raz, jakby ktoś z boku mógł powiedzieć…

A trwa?

Trzeci rok.

A miało być 3 miesiące.

Jak na początku znajomości zaczęliśmy się poznawać, opowiadać o sobie, wspominać perypetie życiowe, okazało się, że mijaliśmy się ponad 12 lat! Bywaliśmy w tych samych lokalach, na tych samych imprezach, parapetówkach, na tych samych koncertach. I wciąż się mijaliśmy.

To jednak nie „knajpiana” przygoda, ale przeznaczenie…

Zwykle pytam o to pod koniec, ale tym razem zrobię wyjątek… powiedziałeś coś takiego: „Lustrowałem ją, jak to facet: z góry na dół”. A co takiego dla mężczyzny (dla mężczyzny Marka) jest przyciągającego w kobiecie, w pierwszej fazie poznania?

Biodra. Bujne! Wcięcie w talii, Agata takie ma. Jak zobaczyłem jak idzie na obcasach to…! O Jeeeeezu. I pamiętam, siedziałem wtedy z koleżanką przy stole i ona mówi: „Co? Co?” A ja: „Chyba zobaczyłem miłość swojego życia”. – „Która?” Pokazałem jej. A ona: „ A tak. To masz racje. Absolutnie”.

Ale poczekaj, powiedziałeś, że złapaliście się wzrokiem. To najpierw widziałeś biodra czy jednak oczy?

Oczywiście, że najpierw zobaczyłem jej oczy.

Czyli biodra są ważne, ale to nie one Cię do niej przyciągnęły. Co takiego było w tych oczach?

Hymm, zainteresowanie. Zwróciła na mnie uwagę. Chyba…

Mówiłeś: „świat się zatrzymał”. Masz na to jakąś swoją teorię, co się wtedy dzieje?

Nie.

Wiarę, że to miłość?

Z tą miłością bym się nie rozpędzał…

W takim razie…?

Dwoje ludzi dostrzegło się w knajpie, gdzie łomotała muzyka, była kupa ludzi, kupa dymu…Może i przeznaczenie…Może akurat stanęliśmy sobie na drodze w swoich poszukiwaniach… Agata też była wtedy na zakręcie życiowym.

Kobieta po przejściach, mężczyzna z przeszłością?

Tak.

Powiedziałeś na początku, że podobnie jak ja i Ty, sytuację w taksówce wspominamy inaczej, tak Ty i Agata Wasze spotkanie. To jak je wspominacie?

Ona twierdzi, że wcale nie ona zaproponowała, bym nie wychodził. Mówi: „Ej, w życiu! To ty przecież mnie zaczepiłeś!”

Wiesz dlaczego Cię dopytuję? To co robimy na naszym serwisie, to co jest dla nas ważne, to to, by pokazać jak różnią się światy, kobiecy i męski. Mamy założenie, my autorki serwisu, że te dwa światy spotykają się z dobrymi intencjami wobec siebie, a często dochodzi do różnego rodzaju zakłóceń. Po rozmowach z mężczyznami, po moich doświadczeniach życiowych, widzę, że są na tyle różne, że właśnie tę samą sytuację postrzegają zupełnie inaczej.

Kiedy pierwszy raz rozmawialiśmy, powiedziałeś mi, że kobieta zamiast powiedzieć: „Idź wynieś śmieci, to stuka nogą w szafkę od kuchni”.

Tak, a mężczyzna wtedy myśli, że zawiasy są do wyregulowania, ewentualnie krzywo szafka stoi.

fot. Angela Laskowska

A mężczyzna czego potrzebuje od kobiety?

Wyraźnego komunikatu, nie sygnału, żeby się domyślił. Chociaż z tymi sygnałami też jest tak, że czasem wystarczy faceta odpowiednio pokierować. Biorąc pod uwagę swoją przeszłość, wiem, że mądra kobieta, która chce by facet myślał, że wszystko zrobi sam, to tak nim pokieruje, że on zrobi to co kobieta będzie chciała i przy tym będzie myślał, że sam na to wpadł 🙂

Mężczyzna chce tak myśleć?

Tak. Każdy facet chce taki być. „Patrz jaki jestem super, przykręciłem półkę”. Kobieta myśli: „Trzy miesiące na to czekałam, w końcu żeś się na to zdobył”.

W naszym domu, też jest parę takich rzeczy, np. lampka w przedpokoju do przykręcenia. Prosta sprawa. Pół godziny roboty, tylko ja mam wciąż inne, ważniejsze zajęcia 🙂

Mądra kobieta, jak on już przykręci tę lampkę, to co robi? Pewnie powinna powiedzieć: „Super, przykręciłeś lampkę, brawo Ty!” A nie może powiedzieć: „Czekałam na to 3 miesiące!”?

Oczywiście, że może, ale jak się komuś ciosa kołki na głowie regularnie, to nawet najtwardszy facet tego nie wytrzyma.

Co sprawia, że mówisz: „Stop. To był ostatni kołek”?

Wiele zależy od tego, jaka to jest kobieta. Jedna była denerwująca tym, że co 15 minut przychodziła i mówiła: „Powiedz, że mnie kochasz”. No ileż można!

To było irytujące?

W pewnym momencie tak. Facet sam z siebie w końcu to powie, a jak powie, to tak jest. To jest szczere, prawdziwe, niewymuszone. A takie na zasadzie: „No weź powiedz, że mnie kochasz!”. To on owszem, powie… dla świętego spokoju.

Inne kołki…

Inna z kolei, ciosała kołki za to, że raz w tygodniu chciałem sobie zrobić tak zwany reset głowy, czyli zająć się czymś bzdurnym i debilnym – według niej- i siadałem sobie do gry komputerowej. Taki relaks. Czasami czytałem książkę. I ta sama kobieta była pełna podziwu, że czytałem, a jak to robiłem, to robiła wszystko, żebym tej książki nie poczytał.

Najpierw mówiła, że podziwia Cię, za to, że czytasz, a jak czytałeś, robiła wszystko żeby Cię od tego odciągnąć?

Mówiła: „Bo Ty nie spędzasz ze mną czasu”. Ja na to: „Ale jestem tu przecież. Na jednej kanapie razem leżymy. Ty oglądasz serial, ja czytam”. – „Ale może byśmy obejrzeli jakiś film”. Mówię: „ Dobrze, jaki?” – „Nie wiem”. „No dobrze, to pomyśl, ja przeczytam jeszcze jeden rozdział i jak wymyślisz to obejrzymy”. – „Ooo, jak nie chcesz ze mną spędzać czasu, to nie”.

Co było w tym najbardziej drażniącego?

Brak możliwości pobycia w swoim świecie.

Sam ze sobą?

Tak. Każdy facet potrzebuje czegoś takiego. Są faceci, którzy jadą z wędką nad wodę. I nie chodzi o to, żeby złowić rybę. On sobie jedzie po prostu posiedzieć w ciszy. Nie zabiera nikogo. Chce pobyć sam.

I to nie znaczy, że nie kocha swojej kobiety?

Oczywiście, że nie. Po prostu jedzie naładować swoje baterie. Chce w ciszy posiedzieć, pomyśleć, zaplanować coś. Faceci planują. To, że o czymś nie mówią, nie znaczy, że o tym nie myślą. O tym kobiety też zapominają. Każdy mężczyzna chce mieć możliwość zregenerowania swoich zwojów myślowych.

W samotności?

Może to być w domu, ale w tym swoim cichym kąciku, nie wiem, fotel, krzesło gdzieś tam w drugim pokoju. Każdy znajduje sobie swoje miejsce, gdzie czuje się bezpiecznie i chciałby żeby nikt mu nie przeszkadzał. Jeden potrzebuje godzinę, dwie…

Dziennie?

Dziennie, tygodniowo, różnie.

A Ty ?

Z racji tego, że zajmuję się wieloma rzeczami, i gram i nurkuję i treningi kaskaderskie…

To jest Twoje izolowanie się?

Tak. Oprócz nurkowania, bo to razem robimy. Kurs nurkowania dostałem od Agaty pod choinkę.

Ja cały czas jestem ciekawa tego izolowania się, bo jesteś kolejnym mężczyzną, który o tym wspomina, że to jest bardzo WAŻNE.

Bo jest…

fot. Angela Laskowska

W naturze mężczyzny jest taka potrzebna?

Tak.

My kobiety, generalnie dążymy do kontaktu, rozumiem, że dla Ciebie drażniące jest to, gdy kobieta na siłę wyciąga mężczyznę z jaskini.

Właśnie. Z jaskini lub skały wiszącej nad przepaścią, a ja sobie tam siedzę i dyndam nogami.

Agata szanuje Twoją jaskinię?

Szanuje. Wiadomo, czasem są rzeczy ważniejsze i to nie jest tak, że idę do swojej jaskini niezależnie od tego co się dzieje, tylko pytam: „Czy mam Ci pomóc czy jestem potrzebny? Czy coś przynieść, zanieść, pozamiatać”. I ona mówi: „Nie, nie musisz, możesz pograć”. (śmiech)

I wtedy Marek hop do jaskini!

Wtedy ja do jaskini. Siadam sobie przed konsolą, odpalam jakąś grę. A, że ona też w coś tam gra, to czasem patrzy mi przez ramię i dopinguje, „O dobrze, dobrze, przeszedłeś na wyższy level”

Tobie to nie przeszkadza?

Nie. Pozwalam jej pozaglądać do tej jaskini, może mnie popodglądać. Zresztą, Agata jest bardzo – jak to mówi mój kolega – inteligenta multimedialnie, a już telefon i laptop to obsługuje o wiele lepiej niż ja. I to ja czasem, jak mam z tym problem, przychodzę do niej i mówię: „Agata weź, bo ja nie wiem… I ona ciach ciach ciach – masz”. Są oczywiście takie sytuacje, kiedy to ona przychodzi po pomoc. Długo uczyła się tego, że może do mnie przyjść, że to ja jestem na przykład od noszenia ciężkich zakupów. Potrafiła obładowana siatami, ledwo idąc, wyważać niemalże z buta drzwi. Pytałem: „Dlaczego nie zadzwoniłaś, tylko z tymi siatami na czwarte piętro?”

„A daj spokój, poradziłam sobie” – odpowiadała.

Czyli długo się uczyła, że nie musi sobie sama ze wszystkim radzić, bo jest mężczyzna, do którego może, a nawet powinna się zwrócić o pomoc. Rozumiem, że Ty to lubisz?

Tak!

A co wtedy czujesz, jak kobieta się do Ciebie zwraca: „Marku, zejdź, pomóż” ?

Nic. To jest naturalne, jak oddychanie. Facet musi się opiekać swoją kobietą, a noszenie ciężarów, to jest męska rola.

Mężczyzna chce się opiekować swoją kobietą?

Tak.

W jaki sposób Ty opiekujesz się kobietą?

Czasem robię śniadania. (śmiech) W sobotę lub niedzielę rano. Niedziele są nasze. Chyba, że jest moja córcia, Zosia, która wstaje o 9 rano i zaczyna baraszkować. Mamy taki swój rytuał, że ja wstaję zazwyczaj pierwszy, mimo tego, że położyłem się ostatni i robię kawę.

I to jest element opiekowania się kobietą?

Tak. Czasami jest tak, że dziewczyny jeszcze śpią, a ja wstaję po cichutku, na paluszkach. Robię sobie kawkę, włączam konsolkę. Jak Agata zaczyna się kręcić, to pytam czy chce kawy. Robię ją, a śniadanie robi już Agata z Zosią, Zosia uwielbia pomagać w kuchni.

W ramach opieki nad Agatą: nie pozwalasz jej dźwigać, robisz jej kawę, czasem śniadanie, po cichutku wstajesz, by nie zakłócać jej snu w weekend… lubisz to.

Bardzo. To chyba z czasów jaskiniowców pochodzi. Samiec Alfa, stado kobiet wokół i żeby stado było zadowolone, trzeba o nie dbać. I dobry przywódca to robi, dba o swoje stado. Zresztą, to tak jak u wilków. Przywódca opiekuje się stadem, karci je, dba o nie.

A Ty karcisz swoje stado?

Nie. Staram się nie. Ale… kłócę się z Agatą…

Kłócisz się?

Tak, o swoje racje. I przyznaję, czasem jest grubo.

Po co?

Wiesz co, żeby… Gdyby nie było kłótni, człowiek umarłby z nudów. Są tacy ludzie, którzy się nie kłócą. Ale czy to jest dobre? Nie wiem. Ja bym nie wytrzymał, gdybym miał za partnerkę kobietę, która godzi się na wszystko i siedzi cichutko jak trusia. Raz mi się zdarzyło mieć taką znajomość. Wytrzymałem dwa miesiące.

Marek, po co mężczyźnie kobieta? Po co Ci stały związek z kobietą?

Jak każdemu facetowi, chyba po to, żeby móc założyć swoje stado, dom. Rodzina…

Jesteś wzruszony.

Taki jestem… Czasami jestem twardzielem, a czasem ten twardziel sobie gdzieś tam idzie… Do swojej jaskini i zostaje takie coś…

Co zostaje wtedy jak twardziel idzie do jaskini?

Miękka klucha. To też jest część bycia facetem. Umieć zapłakać. Bycie facetem polega, według mnie, na tym, że trzeba być przede wszystkim szczerym i umieć pokazać to jakim się jest naprawdę. Mieć odwagę pokazać emocje, które czasami ciężko powstrzymać, gdy wraca to, co gdzieś tam z tyłu głowy siedzi…

Powiesz co tam siedzi?

Teraz już mniej… dzięki Agacie… W zasadzie już… w porównaniu z tym co kiedyś… dawno nie płakałem na wspomnienie o domu, rodzinie. Bo mam Agatę, mam Zosię. Dzięki Agacie, wiele, wiele zrobiłem. Dzięki niej, bo ona mnie z wielu rzeczy wypchnęła albo wyciągnęła za ucho.

Z czego Cię wyciągnęła?

Z długów. Nie zrobiła tego na zasadzie: masz to pospłacać. Tylko: ja się tym zajmę, Ty zarób na to pieniądze.

Dała Ci wsparcie.

Tak.

Mężczyźnie potrzebne jest kobiece wsparcie?

Tak.

Ale nie wyręczanie.

Nie, nie. Broń Boże. Ja nie lubię czegoś takiego, jak bycie wyręczanym przez kobietę. To godzi w moją dumę.

Skoro Agata wyciągnęła Cię z długów, to rozumiem, dała Ci komunikat: poradzimy sobie razem.

Tak. Kurczę, to jest coś, co wcześniej chyba… miałem tylko z jedną kobietą, która dawała mi w jakimś stopniu to wsparcie, ale gdzieś tam nam nie wyszło po drodze…To mama Zosi.

Z czego Cię jeszcze wyciągnęła Agata poza długami?

Z wojen w mojej głowie.

To znaczy?

Dała mi poczucie stabilizacji w związku, że nie muszę się bać.

Bać czego?

Że któregoś dnia zadzwoni, napisze albo powie: Stary sorry, ale poznałam kogoś… Zostańmy przyjaciółmi.

Bałeś się odrzucenia? Masz takie doświadczenia?

W momencie gdy zaczynałem się angażować w związek, relację, po jakimś czasie zostawałem sam. Ze swojej winy bądź nie. Różnie to bywało, ale koniec końców, zostawałem sam.

fot. Angela Laskowska

Jak usłyszałam: „Agata wyciągnęła mnie z długów”, to tak mi przyszło do głowy, że przyjęła Cię…

Z całym dobrodziejstwem inwentarza. Powiedziała, że nie będzie się mną z nikim dzielić.

Pozamykałem wszystkie relacje z innymi kobietami jednego dnia. Tego samego dnia. Nawet do dziewczyn, z którymi już jakiś czas się nie kontaktowałem, napisałem smsa, że mam kogoś i koniec jakichkolwiek kontaktów.

Wcześniej zawsze sobie zostawiałem otwartą furtkę, a tu postanowiłem spalić wszystkie mosty.

Ponieważ?

Postawiłem wszystko na jedną kartę. Na Agatę. Podjąłem decyzję, że jeżeli mam skończyć z hulaszczym życiem rockendrollowca, który wyrywa dziewczyny po koncertach i utrzymuje z nimi „jakieś” tam relacje, to muszę zrobić tak jak z papierosami i alkoholem.

A jak zrobiłeś z papierosami i alkoholem?

Po prostu przestałem palić. I przestałem pić.

Przestałem sypiać z przygodnie poznanymi dziewczynami?

Tak.

Przestałem pić bo…?

Bo za bardzo chciało mi się pić.

Przestałem palić bo…?

Brat śmieje się ze mnie, że to papierosy mnie rzuciły. Przestały mi smakować. Paliłem 24 lata.

Przestałem spotykać się na seks z przygodnie poznanymi kobietami bo…?

Poznałem Agatę.

A seks?

Seks jest ważny. W związku bardzo, nie ma co się oszukiwać, że nie. To jest kurczę, coś takiego nie do opisania.

Do opowiedzenia jest?

Przygodny seks, to jak przejażdżka z kolegą na motocyklu, szybko, fajnie, jest zachwyt maszyną. Chętnie się nią przejadę, ale czy mi się chce kupować taki motocykl…?

W związku, kobieta i mężczyzna poznają się na każdym kroku… Gesty, ruchy, zapach, spojrzenie. Czasami wystarczy po prostu dotknięcie ręki przy udzie, na ramieniu i już wiadomo. I ważne jest, by było różnorodnie, by nie wkradła się nuda, bo stagnacja prowadzi do zdrady.

Kiedy mężczyzna kocha kobietę to…

Wytrzymuje jej wszystkie humory… dba o swoją kobietę niezależnie od tego jaka ona w danym momencie jest.

Jeśli ją kocha?

Tak.

A jeśli jej nie kocha?

To nie powinien z nią być.

Czy to prawda, że kobieta, kiedy kocha, to nie jest już potrzebna mężczyźnie?

Pierwszy raz coś takiego słyszę.

Co o tym sądzisz? Ja to usłyszałam nie raz, dlatego dopytuję.

Bzdura totalna. To tak jak zatankować samochód i niech sobie stoi z tym paliwem.

Mężczyzna chce być kochany?

Każdy chce być kochany. Mężczyzna, kobieta. Facet kochany będzie kochał i to dwa razy mocniej niż potrzeba.

A kiedy mężczyzna ucieka od kobiety?

No właśnie, to nieszczęsne ciosanie kołków na głowie… Wtedy kiedy zbyt często są kłótnie w domu. Ja sam uciekałem… W poszukiwaniu przygód bądź też zrozumienia. I wtedy gdy nie ma takiej cielesności jakiej potrzebuje. Po prostu idzie szukać, tam gdzie wydaje mu się, że będzie lepiej.

Czy mężczyzna lubi być adorowany?

Mężczyzna Marek lubi 🙂

Powiedziałeś, że mężczyzna pragnie być kochany i wtedy kocha podwójnie. Po co mężczyźnie kobieca miłość?

To jest chyba coś… Co daje poczucie bycia potrzebnym, poczucie bycia tym przywódcą stada. Że jest się dla kogoś ważnym.

Że ktoś czeka?

Czeka… że ktoś w domu jest. Nie, że czeka z obiadem, ale że cieszy się kiedy wracam.

Marku, w rzeczywistości w jakiej obecnie żyjemy, takiej mocno medialnej, nam kobietom nie bardzo pozwala się starzeć.

Yhym.

Mężczyzna jest dojrzały, a kobieta jest stara.

Haha.

W związku z tym, świat szaleje na punkcie ciała, idealnego wyglądu…

To sztuczne nakręcenie.

Co myślisz o kobiecych zmarszczkach i zmianach jakie zachodzą w kobiecie. To, że zmienia się ciało, wygląd?

Zmarszczki u kobiet nigdy mi nie przeszkadzały. To jest normalne. Kobieta, która ma zmarszczki, śmieje się dużo, czyli ma poczucie humoru, czyli można z nią pożartować. A jak można pożartować, to można i co innego 🙂

Co jeszcze jest dla Ciebie ukryte w kobiecych zmarszczkach?

Doświadczenie życiowe. Każda zmarszczka, to jakaś historia.

Czyli nie odstrasza Cię to od kobiety?

Nie odstrasza mnie cellulit, nie odstraszają rozstępy, nie odstraszają mnie kobiety – jak to mówią niektórzy – z nadwagą. Ja lubię krągłe kobiety.

A co Cię odstrasza?

Kobiety, które nie mają kobiecych kształtów, to tak fizycznie, na pierwszy rzut oka. Zwracam także uwagę na to, jak kobieta chodzi na obcasach. Choć – zaznaczam- kobieta nie musi być na obcasach, żeby seksownie wyglądać. Może być w trampkach, w bojówkach, w koszulce…

To co stanowi o tym, że jest seksowna?

Jej kobiecość, a kobiecość zaczyna się w głowie przede wszystkim. Intelekt jest bardzo seksowny. I to nie chodzi o zasób wiedzy, tylko o to w jaki sposób się wysławia.

Marku, a kobieta starsza od Ciebie?

Tak.

Kobieta 50-letnia jest atrakcyjna?

Może być i znam takie.

Czyli wiek nie jest wyznacznikiem.

Wyznacznikiem jest zupełnie coś innego. Bywałem ze starszymi kobietami.

To co jest wyznacznikiem?

Ta inteligencja, o której wspomniałem i nić porozumienia. Kiedy jest otwarta na jego jaskinię, ale chce też pokazać mu swój świat.

Agata zaprosiła Cię do swojego świata, Ty pozwalasz jej zaglądać do swojej jaskini. Z tego zapewne powodu w sierpniu…

W sierpniu bierzemy ślub 🙂

Dziękuję Ci Marku za rozmowę i życzę Tobie i Twojej ukochanej samych szczęśliwych zdarzeń.

Dziękuję.

Warszawa, 06.03.2017r.


Tutaj odsłuchacie jeden z utworów kapeli Gmina, w której Marek jest perkusistą.

Serdeczne podziękowania dla Angeli Laskowskiej za fotorelację, Katarzyny Kwiatkowskiej z KATRIN ART VISAGE (fryzura i makijaż) oraz Andrzeja Zielak – Iwulskiego za udostępnienie lokalu do rozmów (Bal Bar w Warszawie).

O Autorze

REDAKTOR STREFY ROZWOJU

Kobieta. Coach i mówca motywacyjny. Felietonistka, autorka książki „ Ta, która idzie”. Rozważa relacje międzyludzkie i ich wpływ na osiąganie celów. Kobieta. Uśmiechnięta i kochająca, której pasją jest wspieranie kobiet, poprzez pracę z nimi na drodze rozwoju osobistego. Nade wszystko kobieta.

8 komentarzy

  1. Anna

    Piękna rozmowa, przystojny Pan Marek i Pani Kasia śliczna.
    Super! Dziękuję za Wasze rozmowy! Przywracają wiarę!

    Odpowiedz
  2. Julka

    Po raz kolejny jestem ZACHWYCONA. Pani Kasiu ślicznie Pani wygląda! Pozdrawiam i czekam na więcej 🙂

    Odpowiedz
    • Aga

      O wszystkich to trochę trudno, zważywszy na kondycję.
      Ale o swoich (wszystkich) mógłby co nieco napomknąć 😉
      Jak na samca alfa z jaskini przystało 😀

      Odpowiedz
  3. Aga

    Hymmmm… Jakie to ludzkie… Jeśli się nie mylę tematem przewodnim artykułu, jak i całej serii jest męskie spojrzenie na temat związku i relacji partnerskiej między kobietą, a mężczyzną. Mowa więc głównie o tym aktualnym i wydaje się w końcu udanym. Trudno powiedzieć i zdefiniować co odpowiada za udany związek, co sprawia, że tych dwoje do siebie pasuje. Od zawsze ludzie szukają recepty, przepisu, algorytmu aby połączyć się w idealną parę. Coś takiego nie istnieje! Pewne jest tylko, że w związku są zawsze 2 osoby i zawsze 2 są odpowiedzialne za jego sukces, albo za porażkę. W dobie dzisiejszej napływającego zewsząd „syfu” Ja osobiście wolę poczytać o czymś fajnym, ale zawsze znajdzie się ktoś, kto chociażby enigmatycznym zdaniem będzie coś dobrego próbował zmieszać z błotem. Z drugiej strony pewnie spowiedź z przeszłości była by bardziej emocjonująca, natomiast nie wiem czy te „z którymi nie wyszło” byłby zadowolone z subiektywnego rozliczenia ich owym „męskim okiem”, a treść nie koniecznie nadawałaby się do publikacji. Mało kto umie przyznać się do błędów, a jeszcze potem wyciągnąć z tego wnioski… Drugą kwestią jest to, że jeśli związek się rozpada, a były w nim dzieci główne opcje są dwie obie bądźmy szczere w znacznej większości zleżą od nas kobiet. Albo w swojej złości i rozżaleniu wykreślając niechcianego mężczyznę ze swojego życia wykreślajmy go też z życia dziecka po przez utrudnianie, ograniczenie lub wręcz całkowite uniemożliwienie kontaktów, przelewaniem frustracji na dziecko w niewybredny sposób, czy znajdując mu nowego tatusia (nie koniecznie w tej kolejności) itp,itd. Druga niestety dużo rzadsza sprawia, że własne animozje i pretensje odkładamy dla dobra dziecka na bok pozwalając mężczyźnie współistnieć w naszym życiu i sprawdzać się nadal w jakże innej niż partner roli. Roli taty! Osobiście zawsze uważałam, że lepiej i zdrowiej dla dziecka, aby miało dwoje kochających JE rodziców nie mieszkających razem, niż dwójkę nienawidzących SIĘ ludzi będących pod jednym dachem. Jak łatwo oceniać… Jak trudno budować! Życzę mniej pielęgnowania nienawiści, trochę więcej samokrytyki, a przede wszystkim dojrzałości i mądrości!

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany