ŁAZIENKA

Białe kafelki. Biała wanna ze złotym kranem. Mała, biała umywalka, również ze złotym kranem. Do tego różowe dodatki: mydło, ręczniki, chodnik, lampki i kosmetyczka.

Drzwi powoli otwierają się. Sara wystawia głowę.

SARA: Max…

[W sypialni panuje cisza i ciemność.]

SARA: Max… Gdzie Ty jesteś? Czemu zgasiłeś światło?

MAX: Jest 23. Idę spać.

SARA: Mieliśmy się kochać.

MAX: Żartujesz?

SARA: Nie…

MAX: Przecież uleciała Ci ochota.

SARA: Pragnienie.

MAX: No właśnie.

SARA: Max… Chodź na chwilę.

MAX: Po co…?

SARA: [po chwili] Tu jest pająk. Zabij go.

 

Chwilę później…

[Max bierze głęboki wdech. Po omacku szuka kapci. Wkłada je. W ręku wciąż trzyma telefon. Idzie do łazienki. Po drodze naciąga na siebie koszulkę, która leżała na fotelu.]

MAX: Gdzie?

[Sara wskazuje kąt za umywalką. Max odkłada telefon na półkę. Nachyla się. Sara szybko przekręca klucz w drzwiach i chowa go za mydłem.]

MAX: Nic nie widzę.

SARA: Był tam…

MAX: Dobrze, jak znów go zobaczysz, to mnie zawołaj. Albo wiesz, co? Sama go zabij. Potrafisz być bezwzględna.

[Max podnosi się. Sara staje przed nim. Chwyta za klamkę.]

SARA: Zamknąłeś drzwi?

MAX: Oczywiście, że nie. Pewnie znów się zacięły. [Podchodzi. Szarpie za klamkę.] A gdzie klucz?

SARA: Nie wiem… [Udaje, że szuka klucza. Max napiera na drzwi. Mocuje się z klamką.]

SARA: [teatralnie] Co my teraz zrobimy? To straszne, jesteśmy uwięzieni. Tylko Ty i ja. Razem, na 6 metrach kwadratowych!

MAX: [znudzony] Nie dramatyzuj. To tylko nasza łazienka.

SARA: Może to znak! Max, kochaj się ze mną szybko, póki jest czym oddychać! [Szarpie za koszulkę Maxa.]

MAX: Saro. Tu jest okno.

SARA: Max! Mieszkamy w Krakowie, to powietrze jest bardziej szkodliwe niż jego brak! Szybko, kochaj się ze mną! Błagam! Chcę umrzeć w męskich ramionach. [Napiera na niego całym ciałem.]

MAX: Zwariowałaś… [Podchodzi do Sary jeszcze lekko zdystansowany, ale pobudzony. Zaczynają się całować. Max obejmuje Sarę w pół.] Piękna wariatka.

SARA: Och, Max… [Sara wygina się, strojąc miny do lustra. Max zadziera jej koszulę do góry. Posuwa ręką po jej udzie.]

SARA: Max…

MAX: Tak, Kochanie?

SARA: Nie umyłeś rąk.

MAX  Skarbie…ale…

SARA: Max. [Wymownie wytrzeszcza oczy i odsuwa Maxa od siebie. On odwraca się do umywalki. Odkręca kran. Chwyta mydło. Klucz wysuwa się zza mydelniczki…]

MAX: Klucz!

[… i wpada wprost do odpływu.]

SARA: [z przerażeniem] Klucz!!!

MAX: Będziemy martwić się potem… teraz jesteśmy tu uwięzieni na dobre… [Podchodzi do Sary seksowny krokiem.]

SARA: Max. [Odsuwa się.] Jak mogłeś wrzucić klucz do odpływu?!

MAX: Sam wleciał. Nie wiedziałem, że tam jest. Kto położył klucz obok mydła?!

SARA: No na pewno nie ja! Akurat ja tylko chodzę za Tobą i odkładam wszystko na miejsce.

MAX: Saro, czy możemy… [Podchodzi do Sary i próbuje ją objąć.]

SARA: Ty chyba żartujesz. Teraz? Jak jesteśmy naprawdę uwiezieni?

MAX: To jakiś koszmar… [Siada na skraju wanny.]

SARA: Tak, zdecydowanie.

MAX: Spójrz na mnie! [Wskazuje na swoje spodnie od piżamy.]

SARA: [niewzruszona] Już widziałam wzwód.

MAX: Ja cierpię! Przecież nie można tak…

SARA: Zaskakujące, jak Ty myślisz tylko o sobie.

MAX: Ja myślę tylko o sobie? Ja?!

SARA: A ja?! Idioto! Przecież dla Ciebie ten klucz schowałam!

MAX: Co Ty powiedziałaś?

SARA: Przepraszam. Nie jesteś „idiotą”. Przepraszam, Max.

MAX: Nie, nie. Czekaj. Dla mnie… schowałaś klucz?

SARA: A wiedziałeś, jak się zabrać do rzeczy?! [Max chowa twarz w dłoniach.] No i teraz nic nie powie…

MAX: Ty jesteś świrnięta. Normalnie, świrnięta baba!

SARA: Jednak powiedział.

MAX: Nie mogłaś zwyczajnie powiedzieć, że chcesz uprawiać seks?

[Sara siada pod drzwiami. Twarz chowa między kolana.]

 

4 minuty później….

[Wciąż milczą, pogrążeni w swoich światach.]

 

8 minut później…

[Max przerywa ciszę.]

MAX: Poznałem kobietę.

[Sara unosi twarz do góry. Blednie.]

SARA: [Unosi głowę.] Znam ją?

MAX: Tak.

SARA: Kim jest ta suka?

MAX: Szła Bonifraterską…

SARA: Co?!

MAX: Gdy ją poznałem, szła Bonifraterską…

SARA: Znam tę historię…

MAX: Szła Bonifraterską, w długiej, różowej spódnicy…

SARA: [szeptem] Spódnica była lila.

MAX: Nie przerywaj. Szła Bonifraterską, w długiej lila spódnicy… I chyba trampki.

SARA: To były…

MAX: Nie przerywaj! [Sara kiwa posłusznie głową.] Nie zwróciłbym na nią uwagi… gdyby nie fakt, że… [Max ledwo opanowuje śmiech.] Gdyby nie to, że obsrał ją gołąb. [Max zaczyna śmiać się. Sara walczy z uśmiechem.] „Nosz, kurwa!” zaklęła dziewczyna. Stanęła. Z torebki wyjęła chusteczkę. Rozejrzała się. Z całego tłumu ludzi wybrała właśnie mnie. Spojrzała prosto w moje oczy, pewna siebie, z szerokim uśmiechem włożyła mi chusteczkę do ręki i powiedziała:  „Zdejmij ze mnie to gówno. Proszę.” Byłem zszokowany. Posłusznie wyczyściłem jej włosy, na tyle ile się dało.

[Sara podnosi palec do góry.]

MAX: Tak?

SARA: Czy to nie było obrzydliwe?

MAX: Trochę…

SARA: To dlaczego nie odszedłeś?

MAX: Początkowo dlatego, że byłem w szoku. Ale gdy zdjąłem już wszystko… Powiedziała: „A teraz zabierz mnie na kawę, żebym wciąż czuła się atrakcyjna”.

SARA: I jak się skończyła ta historia?

MAX: Zakochałem się.

SARA: A jesteś z nią nadal?

MAX: Tak. Chociaż ostatnio…

SARA: Tęsknisz za nią.

MAX: Bardzo.

SARA: Mimo że jest Świrniętą Babą?

MAX: Mimo wszystko.

SARA: Max…

MAX: Tak, Saro?

SARA: Jestem głodna.

MAX: Ja też. [Sara wstaje. Siada na kolana Maxa. Całuje go w policzki. Wtula się w niego.] Ja naprawdę chciałem się tylko kochać.

SARA: Wiem. Ja też…

[Max obejmuje mocno Sarę. Całuje ją we włosy.]

MAX: Chodźmy coś zjeść. [Wstaje. Otwiera okno. Ogląda się na Sarę. Wchodzi na parapet i wystawia ciało przez okno.] Nie bój się. To tylko pierwsze piętro. A, i podaj mój telefon.

SARA: [podając telefon] A klucze?

MAX: Kiedy ostatnio zamknęłaś dom? [Max wychodzi przez okno.]

Wyciemnienie

 

1 2 3 4

O Autorze

REDAKTOR NACZELNA

O sobie mogę powiedzieć tyle, że piszę. Piszę, gdy siedzę sama w domu. Piszę, gdy mi się nudzi. Piszę, gdy czekam na tramwaj i gdy uda mi się w nim usiąść. Więc tyle o mnie. Piszę. To jedynie mi wychodzi, więc tego się trzymam. 24 lata, panna, bezdzietna. Zainteresowania: podróże, których nie odbyłam z braku odwagi; sztuka, której coraz mniej; fałszywe antyki na Kole.

Jedna odpowiedź

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany