Jedno już wiem, jestem silna, jedno już wiem, wytrzymam to, jedno już wiem, jestem silna, o tak… i tylko czasem tracę coś… śpiewa Agnieszka Chylińska, zdecydowanie silna kobieta.

 

Silna kobieta wie czego chce i dąży do tego czego chce. Ma stanowczy charakter i nie traci czasu na błahostki. Nie lubi marudzenia, nie lubi niewiedzy, nie potrzebuje uwagi i atencji, umie słuchać. Nie popada w histerię, gdy coś idzie nie tak, tylko szuka rozwiązania. Silna kobieta ma na wszystko lekarstwo, dobrą radę, uśmiech na twarzy i… jest asertywna.

Skoro taka rezolutna i wystarczalna, na wszystko znajdzie lek, wysłucha i niczego nie chce, to skarb. Pewnie wszyscy lgną do niej jak muchy do lepu. Poradzi, jakieś rozwiązanie znajdzie, a jak nie znajdzie to poszuka, albo chociaż wysłucha.

 

I tak wkoło. Telefon urywa się. Nie ma chwili wytchnienia. Lecę na „fitkę”, trochę odsapnę po pracy. Rozładuję energię i doładuję endorfinami baterie. Potem skończę felieton, wstawię pranie. I jeszcze miałam wpaść do sąsiadki, która wyjechała. Poprosiła, żeby zająć się kotem. A wieczorem ma przyjść Kazik, obgadamy jego nowy pomysł na biznes, może gdzieś wyskoczymy.

 

Fajnie mieć status silnej. Życie nie wszystkich rozpieszcza, a właściwie zdecydowaną mniejszość. Jak chcesz coś w życiu osiągnąć, to się musisz nieźle postarać. Życie stawia cię w sytuacjach, że nie ma zmiłuj. Zakasujesz więc rękawy i do przodu, bo tak po prostu trzeba.

 

„Fitka” mnie coś dzisiaj zmęczyła. Kota nakarmiłam, wygłaskałam, sąsiadka na szczęście jutro wróci. Pranie wyprane, felieton dokończę jutro, bo zaraz pewnie przyjdzie Kazik. O dzwoni właśnie. Halo… no co tam? kiedy będziesz?… nie możesz dzisiaj, randkę masz… no okej, kiedy indziej. A może to i lepiej. Ogarnę jednak ten felieton. Na jutro już następne 10 punktów czeka w notesie. Siadaj i pisz! Ale słowa przychodzą ciężko. Myśli krążą poza tematem. Nie, nic na siłę. Jutro, jutro wszystko złoży się w całość. Dam radę. Najważniejsze to nie marudzić i dobrze się zorganizować.

 

Bycie silną bardzo się przydaje w takich sytuacjach. Ba… nawet jest nieodzowne. Tylko kiedy już okiełznasz te wszystkie zadania, pokonasz życiowe schodki, a nawet schody, kiedy bez marudzenia i mrugnięcia okiem osiągniesz szczyty albo usuniesz kłody spod nóg to… zapada cisza. Cisza wokół ciebie silnej, zdecydowanej, wystarczalnej? Cisza tak przeraźliwa, że nie wiesz co z nią począć.

 

Jak to co? Odpoczniesz sobie teraz. Pozwolisz na luz i przyjemności. Zasłużyłaś. Zadzwonisz do koleżanek, może wpadną na pogaduchy, może wybierzecie się do kina czy na spacer.

 

Piiip, piiip…halo, cześć, co u Ciebie? Nie, nie mają czasu, bo są właśnie zajęte zmaganiem z własnym życiem. Wyrzucają z siebie potok żali i opowieści niesamowitej treści. Słuchasz, przytakujesz, czasem rzucisz dobrą radę, czy dowcipną ripostę. Gadu, gadu, godzinka mija, no to na razie, muszę kończyć, bo właśnie lecę…koniec rozmowy.

 

Ciebie nikt nie pyta co mniej czy bardziej ciekawego wydarzyło się w Twoim życiu, bo i po co. Przecież jako silna na pewno świetnie poradziłaś sobie ze wszystkim. Nikt nie zaprasza cię na kawę, do kina, czy gdziekolwiek. Przecież świetnie umiesz zapełnić sobie czas, dobrze się bawiąc we własnym towarzystwie. Skoro zawsze uśmiechnięta i taka spokojna, to nic złego nie dzieje się w twoim życiu. Nic tu po nas. Jak będziemy coś od ciebie potrzebować, to damy znać. Nie marudź!

 

Rozglądasz się wokół, jakoś tak nieswojo, dziwnie, tyle fajnych rzeczy zrobiłaś a nie masz się z kim nimi podzielić. Zaraz, to włączę jakiś ulubiony film, obejrzę sama. Ulubiony to sprawi przyjemność. Odpocznę przy tym miłym filmie. Tylko szkoda, że nie ma go z kim obejrzeć, podzielić się refleksjami. No nie ma, to nie ma, to nie koniec świata!

 

Ale smutek jakiś już rozlewa się po ciele. Włączyć jak najszybciej ten film. Oglądasz, ale nie możesz się skupić. Zamiast śmieszyć, coraz bardziej cię irytuje. Oglądasz beznamiętnie. Przecież widziałaś go już tyle razy, zawsze cię śmieszył, czemu tym razem nie. Książka, książka będzie dobra. Masz taką niedoczytaną. Doczytujesz, ale jakoś nie możesz się skupić. Czytasz po kilka razy zdanie i nie wiesz co przeczytałaś. To może spacer? Nie, już się ściemnia, jesienna szaruga zniechęca skutecznie do spacerowania. Gdybyś miała psa to może byś musiała, ale tak nic nie musisz, nie tym razem.

 

No tak, za chwilę gotowa jesteś się rozpłakać. W oczach szkli się smęt i jesienna szarość ogarnia duszę. Tłuczesz się z myślami, smutek doszedł już do pięt, czujesz się zapomniana, samotna. Taka nie Ty. No jak taka silna, wystarczalna i taki obraz nędzy i rozpaczy? Będziesz tu płakała? Że co? Że nikt nie kocha, nie pisze, nie dzwoni?

 

Kładziesz się, owijasz kocem i pochlipujesz w poduszkę z różowym napisem „be happy”. No teraz niechby cię kto zobaczył. Patrzcie taka silna, a jaka rozmazana. Gdzie podziało się to wieczne zadowolenie, na wiecznie uśmiechniętej buzi. Jedna wielka chodząca żałość, niekochanej, nikomu niepotrzebnej, zapomnianej, nieistotnej na tej planecie istoty. Jak inni coś potrzebują to wiedzą gdzie cię znaleźć, ale jak ty, to już nic, nikomu, nigdzie. Komu potrzebna ta twoja siła? Z czego ty się tak cieszysz codziennie?

 

Żal, jak jesienna pogoda, wylewa się już strumieniami z duszy, zmoczył tapczan, „be happy” i ciepły koc. Nie ruszę się! Naburmuszona, obrażona na cały świat tak będę leżała. Może w końcu ktoś zauważy moją nieobecność. Może mój żal i samotność zaleje cały świat i dotrze do tych wszystkich co mnie teraz nie potrzebują.

 

No poużalaj się na sobą kochana, poużalaj. Przecież nikt nie widzi. Twoje łzy oczyszczą stęsknioną duszyczkę. Twój smutek połączy się wraz z jesienną szarugą i wyleje przez okno, będzie tańczył na wietrze usychając jak jesienne liście. Pozwól sobie na tę słabość. Bo gdyby nie ona, skąd byś wiedziała, że taka silna jesteś. Jutro, pojutrze, może za chwilę wstaniesz, wytrzesz oczy w różowe „be happy”, zrzucisz ciepły koc i staniesz twarzą w twarz z życiem, pełna energii i gotowa do działania. Bo to przecież Ty…silna kobieta… co tak łatwo się nie poddaje byle smutkowi.

 

Drrr….drrr…dzwoni dzwonek do drzwi. Kogo tam licho niesie? Właśnie teraz? Kiedy ja taka zmazgajona?!

 

Nie oceniaj mnie, ani dobrze, ani źle… po prostu bądź, po prostu bądź i patrz… napisała Kora, silna kobieta, wieczna marzycielka.

 

Z jesiennym pozdrowieniem dla wszystkich Siłaczek 😉

 

Baba,

Dorota

O Autorze

Praktyczna i zorganizowana optymistka. Bardzo dojrzała kobieta pracująca, w posiadaniu dojrzałego męża, dorosłych dzieciaków, uroczej suczki i dwóch szalonych kotów. Lubię włóczyć się po wszelkich ciekawych miejscach, urządzać, aranżować i dopieszczać swoją działkę. Ponieważ lubię wyzwania i babski świat, to chyba nie przestanę pisać. No cóż…to ja, Baba.

2 komentarze

  1. Anita

    Bardzo trafne spostrzeżenie silnej kobiety. Nic dodać nic ująć. Następny super felieton.
    Masz super pióro i pomysły na jaki temat pisać . Zawsze czytam z wielką przyjemnością . Jesteś super silną kobietą 🙂 🙂 🙂

    Odpowiedz
    • doris

      Dzięki Anitko. Piszę tak jak ja postrzegam rzeczywistość i chcę się tym podzielić. Czy jestem Taka silna, w pewnym stopniu tak. Ale potrafię się też nieźle rozmazgaić :))) ale takie życie i nie ma co tym walczyć. Pozdrawiam 🙂

      Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany