Pradziadek Klemens nie znosił swojego imienia. Co z tego, że było rzadkie i nikt takiego nie miał. On wolałby być zwyczajnym Janem, Zdzisławem czy Stanisławem.

Skąd taka fanaberia u moich prapradziadków? A może na początku 20. wieku to był taki nasz Brajanek? Jak wołać do takiego dziecka? Klimek, Klemsik, Klemuś, Klemek? Brzmi jak nazwa soczków.

Słabo, oj Klemens, łatwo Ci nie było.

Do tego Klemens musiał żyć bardzo długo ze swoim imieniem, zdrowie mu dopisywało. Pamiętam, że jeszcze w pierwszej klasie mojej podstawówki nosił mój plecak, kupował pączki w drodze powrotnej i wciąż przeżywał „parszywe” imię jakie nadali mu rodzice.

Szkoda, że nie wpadł na to, żeby chociaż z końcem życia zażyczyć sobie na nagrobku, takie imię, jakie mu się marzyło.

Kiedy się rodzimy, nie mamy wyboru, nasi rodzice będą do nas tak wołać jak nakazują trendy. Na przykład rocznik 2017, kiedy dojdzie do szkoły podstawowej będzie jak echo po korytarzach odbijać się Juliami, Zuziami, Majami, Antosiami i Jakubami. Czasem dostajemy imię po dawnej miłości taty, podobno tak było w moim przypadku, albo dzięki maminej fascynacji kultowym serialem, siostra Lidia to wspomnienie Lidki z filmu „Czterej pancerni i pies”.

Często wybór imienia dla dziecka to jedna z większych, pierwszych i poważnych kłótni międzypokoleniowych. Przyszli rodzice kontra teściowe, ciotki i babcie.

Zniesmaczona przyszła mama pisze na jednym z forów internetowych:
Zawsze marzyłam o tym, żeby mieć córeczkę Hanię lub Agatkę i mąż doskonale o tym wiedział. Przed poznaniem płci dziecka ustaliliśmy, że imię dla chłopca wybiera on, a dla dziewczynki  ja. I było dobrze do momentu, kiedy mój mąż był święcie przekonany, że zostanie ojcem Tadeusza (po jego dziadku). Ja z ulgą przyjęłam wiadomość, że jednak do następnej ciąży mam czas wyperswadować mężowi to imię z głowy. Kiedy tylko okazało się, że na świat przyjdzie dziewczynka, moja teściowa (długo by o niej pisać…) oburzyła się, że tak pospolite imiona wybrałam. Jej ojciec (oczywiście dziadek mojego męża – Tadeusz) miał przecież żonę o imieniu Marianna i dla niej było jasne jak powinna mieć na imię jej wnuczka. Nie powiem, żeby imię było jakieś bardzo brzydkie, jednak nie mam w planach nadać go mojej córce. Oczywiście mąż podchwycił temat „ pospolitości” Agatki i Hanny i powiedział, że jego córka będzie wyjątkowa (tak jakby imię świadczyło o człowieku…). I tak kłóciliśmy się prawie miesiąc, a kiedy już w zasadzie wytłumaczyłam mężowi  to i owo, teściowa ruszała do ataku. Właściwe to ja powoli jestem skłonna poddać się, bo zaczyna mnie ta cała sytuacja męczyć.

No tak – ZNIESMACZONA PRZYSZŁA MAMO – łatwo Ci nie jest.

Wirtualne koleżanki z sieci, które pytasz o radę, wcale nie pomagają! A przecież takie ich zadanie, po to tam są! Co to za pomoc, kiedy jedna z drugą ostrzegają, że jak jeszcze będziesz leżeć w szpitalu, to w tym czasie mąż pójdzie do Urzędu Stanu Cywilnego i nazwie dziecko jak będzie chciał!!! O MAMO, a może weź zorganizuj poród przy okienku w urzędzie, weź numerek, albo opłać kogoś, żeby wyprzedził męża w biegu do USC.

Niejaki Błażej wygrał w 2017 roku Maraton Warszawski, to musi być dobry kandydat. Jego imię też o tym świadczy. Według „księgi imion kropka kom”, Błażej to mężczyzna, który żyje emocjami i uczuciami, nie tracąc czasu na namysły.

ZNIESMACZONA PRZYSZŁA MATKO – Błażej nie myśli, tylko działa. Dzwoń!!!

Jest jeszcze jedna opcja, tak tylko podrzucam. Prostolinijna, naturalna i przebojowa Alina (według księgi imion kropka kom) sugeruje: „nie wymyślaj dziecku imienia, zanim go jeszcze nie urodzisz”. Proste!

Alinka ma trzech synów, żadnemu imienia nie obmyśliła przed narodzinami. To ciekawe skąd wiedziała jak dać im na imię?

Otóż Jerzy, Jurek – mój tata – był podobno bardzo konkretnym bobasem, silnym, solidnym. Alinka spojrzała na niego, ponosiła na rękach i stwierdziła: to będzie Jurek – fizjonomią odpowiedni.

Potem urodził się Tomasz – mój ojciec chrzestny – jego trzeba było trochę dłużej potrzymać, pobujać w dłoniach, wyważyć odpowiednie imię. Stanęło na Tomku. Wydawał się jej delikatny, widziała w nim Tomaszka, Tomeczka. Był drobniejszy od Jerzego, więc nadano mu odpowiednio drobne imię – i tak został mu nadany sens bytu.

Ostatni był Adam, który – sorry Adaś – średnio zainspirował swoja posturą, bo niefartownie urodził się w święta Bożego Narodzenia. W ramach świętowania, już do końca życia dostał imię szlachetne, jak na okres świąteczny i średnie, jak na pragnienia dziecka o kupnie prezentów na urodziny i na święta – ALE ODDZIELNIE!!!

Zapytałam babcię jakie imię dałaby córce, gdyby ją miała. Konsekwentnie, dopóki nie spojrzałaby w jej oczy, nie wzięła w ramiona, nie wymyśliłaby. No może jedynie szukałaby w głowie typowo polskiego i takiego, co można zmiękczać i pogrubiać w zależności jak dobitnie chciałaby się do dziecka odezwać.

Na koniec dodała – „imienia się nie wybiera, to imię wybiera nas”.

ZNIESMACZONA PRZYSZŁA MAMO – wybierz niewybieranie, to najlepszy wybór przed ostatecznym wyborem.

 

Pisała dla Was: Agnieszka Grabarska

Jedna odpowiedź

  1. Damskie Sprawy

    Mówi się, że to rodzice wybierają imię. Ale to ojciec idzie do USC z aktem urodzenia i podaje do dokumentów imię dziecka. Więc najlepiej samemu z ojcem dziecka ustalić imię jakie nadamy naszemu maluszkowi – a całą rodzinę wcześniej poinformować że dziecko będzie nazywać się np. Jasson /Jessica. A po urodzeniu i wpisaniu do USC poinformować rodzinkę o prawdziwym wybranym imieniu 🙂

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany