9 lipca, niedziela

Angela spała zniszczona wczorajszą wódką. Ja obudziłam się o 6 rano i nie mogłam zasnąć. W lekko skacowanej głowie nosiłam obrazy wczorajszej nocy. Różowa spódnica… Bartek… To jak się porusza w tańcu… Moja nieporadność… Martini… Stanisław… „Móc bezkarnie Cię dotknąć”… A potem znikł.

Wyszłam na balkon i zapatrzyłam się w nadchodzący dzień. Czy to poprawne, że ledwo co zostawił mnie Wojtek, a już oglądam się za innymi facetami? Ale zaraz… To oni oglądają się za mną! A może tak mi się wydaje… może Bartek traktuje mnie przyjacielsko, a Stanisław… liczy tylko na wakacyjny romans? A czy byłoby coś złego w wakacyjnym romansie? Czego ja wciąż się boję, czemu nie mogę po prostu puścić tego życia, żeby płynęło tak jak chce i tam gdzie chce?! Czas odpuścić kontrolę i żyć!

Głowa zaczęła mi parować od natłoku myśli. Korzystając z sennego stanu Angeli, cicho zakradłam się obok łóżka i wyjęłam tablet z szafki, by odpisać szefowi.

Drogi Szefie Dariuszu,

W Grecji słońce, alkohol i przystojni mężczyźni.

Mam nadzieję, że te trzy składniki stworzą eliksir szczęścia, którym upiję się do nieprzytomności, zapominając o wszystkim co boli.

Czy Agnieszka radzi sobie z projektem?

Izabela

PS Czy chce szef pamiątkę/ kartkę pocztową?

Wszystko co boli… To nie tylko Wojtek, to również mój nieobecny ojciec. Ta enigmatyczna, ruda postać z dzieciństwa, która przychodziła tylko w snach. Czasem wyobrażałam sobie, że otwierają się drzwi naszego domu i staje w nich on. Mój tata. Widząc mnie, rozkłada szeroko ramiona. Kurwa… Do tej pory to sobie wyobrażam…

– Izu…nia? – Niepewny, słaby głos Angeli wydobywający się z plątaniny kołdry i poduszek, uratował mnie przed dalszym brnięciem w przeszłość.

– Chcesz miskę?

– Nie… Chcę wody.

Wstałam i podałam jej butelkę. Chwyciła ją szybko i oderwała się dopiero, gdy zaspokoiła pragnienie.

– Dlaczego nie śpisz?

– Jakoś nie mogłam… Chodź, zjemy coś. Dasz radę?

– No jasne! – Wyszczerzyła się.

Zeszłyśmy na hotelowe śniadanie. Szwedzki bufet jest o tyle dobry, że jesz to, na co masz ochotę. Wzięłam trochę owoców i jogurt. Talerz Angeli wypchany był wszystkim, co było do wzięcia. Nie znała umiaru na kacu. Zrobiłam nam po mocnej kawie i… okazało się, że nie ma wolnych miejsc. Jest jedynie stolik, przy którym, mimo czterech krzeseł siedzi tylko jeden mężczyzna. Spojrzałyśmy na siebie.

– Nie… – pokiwałam głową i walczyłam ze śmiechem.

– A co będziemy na podłodze jeść? – Angela wzruszyła ramionami i podeszłyśmy do stolika.

– Można? –spytała jednocześnie odsuwając krzesło i siadając.

– Nie! – Grubas krztusząc się jajecznicą przecząco machał rękami.

Znów byliśmy w samolotowej konfiguracji – Grubas, Angela i ja. Tylko, że Grubas nie przestawał się krztusić. Podniósł ręce do góry. Cały czerwony na twarzy, kaszlał. Angelika wstała i z całych sił uderzyła go dwa razy w plecy. Wypluł kawałek chleba z jajecznicą i złapał się za gardło, patrząc na nią przerażonymi oczami.

– Tak, uratowałam Panu życie – podsumowała z dumą i usiadła.

– Moje życie?! Pani zatruwa moje życie od samego wylotu z Polski! Świrnięta baba…

– O przepraszam, ja Pana nie obrażam!

– Czy obrzyganie kogoś nie jest jednoznaczne z obrazą?!

Odsunął zamaszyście krzesło i wyszedł roztrzęsiony z jadalni.

– Może powinnam go przeprosić?

– Jeśli tak czujesz…

– Nie wiem jeszcze co czuję. Ale coś z tym zrobię. Co Ty taka smutna Izunia?

– Myślę… sobie tak.

– I pewnie nie…

– Nie. Nie chcę na razie rozmawiać o tym moim myśleniu.

***

Po plaży i obiedzie postanowiłyśmy się zdrzemnąć. Kolejny atut mieszkania na południu – Nikt się nie czepia, gdy chcesz pospać za dnia. Dane nam było może pół godziny, gdy obudziło nas uparte pukanie do drzwi.

Nie odpowiedziałyśmy jednak, konspiracyjnie uśmiechając się do siebie. Mimo to, drzwi powoli się otworzyły.

– Śpicie? – szepnął Kuba.

– Po co szepczesz, skoro i tak chcesz nas obudzić? – przywitałam go.

– Chciałem spytać, czy Ty Angela, czy… masz może czas wieczorem na spacer?

– Mam?! – spytała mnie podekscytowana.

– Masz. – Uśmiechnęłam się do niej. Jej rozpromieniona twarz była cudna.

– 18.00 w holu?

Pokiwała głową, Kuba zamknął drzwi, a ona z radości aż pisnęła opadając w pościel.

– Izunia, wiesz kto to był?

– Kuba… ?

– Mój mąż!

– Znasz go parę dni Kochanie.

– Czuję to. O tutaj. – Postukała się w mostek.

Długo zajęło jej dobranie odpowiedniej kreacji. W końcu zdecydowała się na czarną, obcisłą sukienkę. Włosy kazała uczesać sobie w dobieranego z boku. Wyglądała naprawdę ślicznie. Zostałam w pokoju sama. Nie minęło jednak 5 minut, jak znów dobijano się do moich drzwi. Otworzyłam.

– To dla Pani. – Ktoś, kto wyglądał jak boy hotelowy, wręczył mi kartkę.

Spotkajmy się przy hotelowej bramie. Za 10 minut.

Serce mi podskoczyło. Gdybym wiedziała z kim się spotkam, łatwiej byłoby mi dopasować strój! Idąc jednak na prawdziwą randkę w ciemno, włożyłam czarne spodnie i iście grecką bluzkę. Chciałam wyglądać ładnie, a przy tym nie prowokować. Nie miałam zresztą czasu na wielkie szykowanie.

Stanęłam przed bramą. Z nerwów ręce zaczęły mi się pocić. Stoję, a tam nic. Nic i nikogo. Czy ktoś ze mnie zakpił? Po 5 minutach nerwów i zażenowania, zobaczyłam go. Idzie. Tak. Widzę. Idzie w moim kierunku… Z kwiatami… Idzie… Niski murzyn?! No nic… trzeba pozostać damą do końca. Uśmiecham się więc do niego i kiwam głową, a jednocześnie zastanawiam się: „Czy nawet murzyn w tym kraju mówi po Polsku?! I czy ja go znam?”.

– Cześć – szczerzę się.

Stanął przede mną. Zaśmiał się, pokręcił przecząco głową i poszedł dalej. Chyba wziął mnie za… To nic! Ulżyło mi. Murzyna bym zniosła, ale niskiego… To już nie na moje nerwy.

– Dobry wieczór Izabelo.

Aż podskoczyłam, słysząc za swoimi plecami znajomy głos. Odwróciłam się natychmiast.

– Dobry wieczór…


 

Poprzedni → Odcinek 8: Martini

Następny → Odcinek 10: Widzę Cię…


Zdjęcie i grafika: Monika Smykowska-Golec

Makijaż i charakteryzacja: Anna Mańturzyk, Aleksandra Nędziak

Modelka: Izabela Perkowska

Recenzja: Magdalena Szymańska

Korekta: Magdalena Perkowska

Autorka serialu: Klaudia Paź
 
Dziękujemy studiu OFICYNA: https://www.facebook.com/studiooficyna/

Patronat medialny serialu:

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany