8 lipca, sobota

Wczorajszego wieczora, padłyśmy wykończone podróżą. Jeden drink w klimacie Grecji ma moc czterech! Dziś, obudziły nas krzyki dobiegające z holu.

– Co jest…? – Angela przetarła rozmazane oczy.

– Proszę zdjąć ze mnie te kulasy…

– O, przepraszam. – Jednym ruchem zdjęła nogi z moich pleców.

– Kto tak się drze…?

– No właśnie pytam… – Wygrzebała się z łóżka i uchyliła drzwi. Wystawiła przez nie swoją rudą, ciekawską głowę.

Krzyki stały się wyraźniejsze i od razu rozpoznałyśmy znajome chrypanie:

– I can’t live here!

– But, we haven’t any free rooms.

– That woman is sic! She is crazy! She bugs me!

– On chyba mówi o mnie… – Wyglądała na zmartwioną, a mnie to strasznie bawiło. Nie chciałam jednak spędzać pierwszego ranka w Grecji na podsłuchiwaniu Grubasa.

– Idę się myć. Przed nami piękny dzień!

– Tylko ubieraj się od razu w kostium!

Po godzinie już szłyśmy na plażę. Włosy uwiązałyśmy sobie w koki. Ja w kostiumie w palmy, Angela w czarnym. Do tego zwiewne bluzki. Rozłożyłyśmy się na kamienistej plaży.

– Idziemy popływać?

– Zwariowałaś? Musze się opalić! Ty już jesteś ciemna, to Ci łatwo mówić. Weź mnie nasmaruj, bo nie mogę być spalona.

– Dobrze… – Wysmarowałam jej plecy. Zadowolona położyła się na ręczniku i zaczęła czytać książkę, a ja zapatrzyłam się w horyzont.

Pierwszy raz od dawna nie musiałam się spieszyć z projektami, z zakupami, z niczym. Byłabym tu z Wojtkiem. Teraz miał leżeć obok mnie i wygrzewać swoje ciało… Stop! Ale co mogę poradzić na to, że mimo wszystko, nawet mimo Leny, myśli moje wracają do niego. Zamknęłam oczy i zaczęłam zbierać wszystkie minusy, aby go sobie wybić z głowy.

– Ała! – krzyknęłam i podniosłam wzrok, głowę rozmasowywałam intensywnie dłonią. Właśnie dostałam w nią piłką. Ostatnio wszystko wali mi się na łeb. I dosłownie i w przenośni.

– I’m so sorry! – Podbiegł do mnie blondyn z zakłopotanym uśmiechem.

– Przeprosiłeś ją? – Za jego plecami stał inny chłopak.

– Też jestem Polką – uśmiechnęłam się. – I spoko, nic się nie stało.

– Cześć! – Angelika wyczuła mężczyzn i od razu się rozpromieniła. Książkę rzuciła na bok i złożyła usta w pięknym uśmiechu.

– Gdzie się zatrzymałyście? – spytał ten drugi i wyszedł zza pleców kolegi. Był wysoki, śniady, a oczy miał niebieskie– jak Wojtek…

– Hotel „Riviva”.

– Serio? My też!

– No, bo to najtańszy hotel… – Zauważyłam.

– Iza, przestań! To najlepszy hotel! – Puściła oczko do blondyna.

– Iza? – Podłapał ten ciemny. – Ja jestem Bartek.

– Izabela. – Podałam mu dłoń i ścisnęłam mocno.

– Silna jesteś!

– To Angelika – moja przyjaciółka.

– Kuba! – Wyrwał się do niej blondyn.

– To co, zobaczymy się wieczorem, nad naszym basenem? – spytał Bartek.

– Zobaczymy…

– W sensie, tak?

– W sensie, może – się zobaczy.

Odeszli, oglądając się jeszcze parę razy, a Angela od razu mnie zganiła:

– Jak to „może”?

– Oj Angela…

– Żadne oj! Ja szukam męża, Ty szukasz chłopa, więc się ogarnij.

– Ja nie szukam chłopa!

Spojrzała na mnie wymownie, usta składając w zniesmaczony dziób.

Coś zawibrowało mi w torbie.

– No nie… – Przewróciła oczami.

– Co?

– Nie mów, że wzięłaś ze sobą tableta…

– Chcę tylko sprawdzić, czy nie przyszły wytyczne od Żubrowicza albo jakaś pilna sprawa z księgowości.

– Dziewczyno, jesteś na wakacjach! Nie ma teraz pilnych spraw!

– Oj czekaj, bo mam wiadomość.

Izabela,

Czy u Ciebie wszystko w porządku? Jak Ci w tej Grecji?

Brak nam Ciebie, mi Ciebie brak.

Twój szef

– „Mi Ciebie brak”? – Angela zajrzała mi przez ramię. – On na Ciebie leci!

– Przestań. Jest moim szefem.

– I co?

– I ma 47 lat.

– Dalej nie widzę problemu.

– Nie gadaj głupot. Idziemy pływać?

Woda była ciepła i przyjemna. Czułam jak obmywa moje ciało, jak zabiera cały stres i nerwy. Jak zabiera myśli o Wojtku. Spędziłyśmy w niej 1,5 godziny i gdyby nie kolczatka, która ukuła Angelę w nogę, gdy tej zsunął się klapek, zostałybyśmy jeszcze dłużej.

– Chodźmy coś zjeść! – Zarządziła.

Poszłyśmy do iście greckiej restauracji. Na przystawkę dostałyśmy pieczywo z sosem tzatziki.

– Dziękuję – powiedziałam poważnie patrząc jej w oczy.

– Za co? – spytała zdzwiona, połykając kolejne kęsy.

– Że jesteś… Tutaj, ze mną, że mi wybaczyłaś, że czekałaś i w końcu, że jesteś tak zwyczajnie. Ty – moja Angelka.

– Ja też Ci dziękuję. – Wzruszyła ramionami, jakby to było takie oczywiste, że jesteśmy tu razem, że nasza przyjaźń przetrwała.

 ***

Noc była jeszcze młoda, gdy w końcu wyszykowałyśmy się na imprezę nad basenem. Ja włożyłam różową spódnicę Angeli. Ona wybrała zwiewną, krótszą z przodu, odsłaniającą jej tatuaż, który jest naprawdę sexi! No i szpilki. Angela miała rację, że mogą się przydać. Kuba i Bartek od razu nas zobaczyli.

– Czego się napijecie? – Podeszli i przyznam, że wyglądali nieźle. Bartek ubrał się tak, że było widać każdy mięsień na jego brzuchu.

– Ja Martini.

– Dla mnie wódka! – wypaliła Angela.- A zresztą, pójdę z Tobą. – Złapała Kubę pod ramię i poszli do baru. Tego jej zazdroszczę: otwartości, śmiałości i pewności siebie.

To jak, Izo, Izabelo? Dasz się zaprosić do tańca? – Bartek spojrzał na mnie poważnie.

– Oj, chyba za mało dziś wypiłam, by tańczyć.

– Chodź. – Złapał mnie za rękę i mimo moich protestów, wciągnął w gąszcz stłoczonych ciał. – Słuchaj muzyki.

Słucham. I to robi jeszcze gorzej, czuję jak dostaję paraliżu kończyn. Muzyka mnie onieśmiela, jest bardziej seksualna niż ja. To chyba jakaś rumba, a nie zorba!

Chwycił mnie za biodra i starał się nadać im płynny ruch. Czułam, jak z każdą sekundą staję się coraz bardziej drewniana i żal mi samej siebie. Już dłonie mi się zaczęły pocić, a w głowie próbowałam obliczyć ile jeszcze potrwa ta męczarnia.

On natomiast poruszał się pięknie, wyglądał niczym natchniony!  A ja… byłam zawstydzona swoją nieporadnością. To ja powinnam kusić w tańcu. Ja – kobieta! Nie on. Po pierwszej piosence oderwałam się od niego pod byle pretekstem, by schować się zażenowana przy barze…

– Twoje Martini. – Ciemnooki chłopak podsunął mi drinka.


Poprzedni → Odcinek 6: Grubas w potrzasku

Następny → Odcinek 8: Martini


Zdjęcie i grafika: Monika Smykowska-Golec

Makijaż i charakteryzacja: Anna Mańturzyk, Aleksandra Nędziak

Modelki: Izabela Perkowska, Angelika Mamaj

Recenzja: Magdalena Szymańska

Korekta: Magdalena Perkowska

Autorka serialu: Klaudia Paź
 
Dziękujemy studiu OFICYNA: https://www.facebook.com/studiooficyna/

Patronat medialny nad serialem:

O Autorze

REDAKTOR NACZELNA

O sobie mogę powiedzieć tyle, że piszę. Piszę, gdy siedzę sama w domu. Piszę, gdy mi się nudzi. Piszę, gdy czekam na tramwaj i gdy uda mi się w nim usiąść. Więc tyle o mnie. Piszę. To jedynie mi wychodzi, więc tego się trzymam. 23 lata, panna, bezdzietna. Zainteresowania: podróże, których nie odbyłam z braku odwagi; sztuka, której coraz mniej; fałszywe antyki na Kole.

2 komentarze

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany