„Kurde, czy sklepowa z Radomia, serio ma takie wpływy?” Zastanawiałam się, podczas gdy Chinka, z mojego ulubionego salonu kosmetycznego, depilowała mi okolice bikini.

Mama wczoraj przegięła. Przecież ona nie zna ani jednego bankiera w Radomiu, a co dopiero w reszcie kraju! Kobieta z fantazją.

Nie odpisałam mu. Nie mam ochoty wdawać się z nim w dyskusję. Zresztą, mama napisała, co chciała. Zastanawiam się tylko, czy on jej odpisał, ale chyba nie – to nie w jego stylu. Tylko czy ja naprawdę znam „jego styl”?

Po godzinie byłam gładka i obolała. Szłam do samochodu okrakiem, by nie obetrzeć wrażliwych miejsc.

– Cześć Iza! – Usłyszałam piskliwy głos, który przeszył mnie niechęcią. A potem zobaczyłam to uosobienie wredoty.

– Cześć Sylwia – nawet nie chciało mi się sztucznie uśmiechać. Nie zatrzymałam się, szłam dalej do auta, ale ona postanowiła pójść razem ze mną.

– Co tak idziesz jak kaczka? – Szturchnęła mnie w ramię, a ja już czułam jak cała w środku rosnę. Zaraz! Czemu ja mam się skrycie wkurzać i psuć sobie humor. Koniec z tym. Będę szczera i może niemiła, ale po co ja mam być miła dla kogoś, kto taki nie jest dla mnie?

– A co Ty tak kłapiesz dziobem, jak… jak to Ty?

Zaskoczona moją odpowiedzią, przystanęła, ale zaraz znów była obok.

– To normalne, że jesteś teraz rozdrażniona, po tym wszystkim… Chcesz się przytulić?

– Nie…?

– Boli Cię to, prawda? – Myślałam przez chwilę, czy ma na myśli okolice bikini czy rozdarte serce.

Doszłam do samochodu, pstryknęłam kluczykami. Torebkę rzuciłam na siedzenie pasażera.

– Trzymaj się Sylwia! Lecę. – Wsiadłam do samochodu. Sylwia złapała za drzwi.

– Odzywasz się w ogóle do Leny?

– Co? – spytałam już strasznie wkurzona, bo poziom natręctwa tej dziewczyny był ogromny. – O co Ci kurde chodzi?!

– To nic nie wiesz… – Udała zmartwioną.Och, nie powinnam była nic mówić. Ale skoro już wiesz, to będę z Tobą szczera, zasługujesz na to, Iza!

– Sylwia… Do sedna.

– No, odbiła Ci faceta.

– Co? – czułam jak serce zaczyna mi się wyrywać z piersi, a zimny pot oblewa moje ciało.

– No Wojtek jest z Leną. Nie od dziś, jak się domyślasz – zachichotała.

– Nie, nie domyślam się – odpowiedziałam głucho.

– Zawsze byłaś tak słodko naiwna. Ona się prowadzała z nim od 3 miesięcy. Zawsze uśmiechnięci. Wiesz, oni nawet do siebie pasują tak wizualnie. Już razem mieszkają. U niej!

– …

– Ostatnio widziałam ich w kawiarni, ona w tej sexi czarnej kiecce – wiesz, w tej co była u mnie na imprezie. Wygląda w niej jak petarda…

Zatrzasnęłam drzwi prawie przycinając jej palce. Nie chciałam już nic więcej słyszeć. Przekręciłam kluczki i odjechałam szybko. Cała się w środku trzęsłam. Jedną ręką trzymałam kierownicę, drugą, wyjęłam papierosa z torebki i zapaliłam. Więc to o to chodzi! A to suka…

Czerwone! Mocno zahamowałam. Z piskiem. Samochody za mną zaczęły trąbić, ledwo wyhamowując.

Lena z Wojtkiem! Ona jest wysoka, szczuplutka, ma kasztanowe włosy jak on i pewnie uwielbia Park Jurajski. I studiuje prawo! Pasują do siebie, ale żeby od razu mieszkać razem?! Ze mną po 2 latach nie chciał zamieszkać na stałe! A ona – przecież to moja koleżanka! Głupia cipa! Zadzwoniłam do Angeli.

– On odszedł do Leny.

– Żartujesz?!

– Nie.

– Skąd wiesz?

– Sylwię spotkałam przed chwilą.

– Może kłamie?

– Chyba nie. Zresztą, jakie to ma teraz znaczenie?

– Duże, skoro płaczesz.

– Tak tylko… Przykro mi. Lubiłam ją. Nawet pożyczyłam jej kiedyś bluzkę.

– Niech jej się włosy spalą! Głupia cipa.

– Też tak pomyślałam.

– O włosach?

– Nie, o cipie.

– Izunia, a kiedy z nią ostatnio gadałaś?

– Z tydzień temu… Była jakaś wyjątkowo miła, ale w sumie, ona zawsze jest miła.

– Iza, jej ojciec jest dyrektorem banku.

– Kurde, ciekawe jak to się zaczęło…

– Halo? Kontaktujesz?! Jest córką dyrektora banku, to jasne, że Wojtek zakochał się w jej tacie!

– Ty wiesz, że oni już razem mieszkają…

– Nic do Ciebie nie dociera.

– Ale co?

Nie odpowiedziała. Rozłączyła się. Resztę drogi spędziłam zadając sobie pytanie, czy on się w niej zakochał czy ona go uwiodła. Zatrzymałam się pod moim blokiem. Oparłam głowę o kierownicę. Zamknęłam oczy. A jak to się z nami zaczęło?

Banalnie… Do bólu banalnie. Byłyśmy z Angelą na domówce u kolegi jej kolegi. Mnóstwo ludzi, kłęby papierosowego dymu, dużo alkoholu, tańce. Angela tańczyła prawie do wszystkiego. Ja nie miałam ani śmiałości ani ochoty. Siedziałam, pijąc piwo. Wtedy dosiadł się do mnie.

– Cześć. Nudzi Ci się?

– A jeśli tak, to co?

– Chodź ze mną. – Wyciągnął do mnie rękę. Nie bałam się. Oszołomiona tym, że mężczyzna się mną zainteresował, podałam mu dłoń. Wyszliśmy na ulicę. Noc była gorąca. Zabrał mnie na wzgórze, o którego istnieniu nie miałam pojęcia. I mówił, a ja rozpływałam się w jego słowach. Zdawał mi się tak mądry, tak przystojny, tak wyjątkowy, że nie protestowałam, gdy przyłożył usta do moich i namiętnie mnie pocałował. A potem, to już poszło… Od spotkania, do spotkania. Imponował mi, dobrze się czułam przy nim. Dużo się razem śmialiśmy… A najważniejsze było to, że czułam się chciana przez mężczyznę. Czułam się potrzebna, a przez chwilę nawet piękna. Kobieta jest w stanie uwierzyć w wiele dla tych uczuć.

Ciekawe, jak to się zaczęło z Leną… Może naprawdę się zakochał? Ona jest śliczna, seksowna i mądra. Może to się zaczęło po mojej imprezie urodzinowej, gdy odprowadzał ją na autobus?

Moją sentymentalną podróż przerwał telefon od Angeli:

– Zrobiłam to.

– Co?!

– Spaliłam jej włosy.


Poprzedni: → Odcinek 4: Przyjaźń na zawsze?

Następny: → Odcinek 6: Grubas w potrzasku


Zdjęcie i grafika: Monika Smykowska-Golec

Makijaż i charakteryzacja: Anna Mańturzyk, Aleksandra Nędziak

Modelki: Izabela Perkowska, Katarzyna Dąbrowska

Recenzja: Magdalena Szymańska

Korekta: Magdalena Perkowska

Autorka serialu: Klaudia Paź
 
Dziękujemy studiu OFICYNA: https://www.facebook.com/studiooficyna/

Patronat medialny nad serialem:

O Autorze

REDAKTOR NACZELNA

O sobie mogę powiedzieć tyle, że piszę. Piszę, gdy siedzę sama w domu. Piszę, gdy mi się nudzi. Piszę, gdy czekam na tramwaj i gdy uda mi się w nim usiąść. Więc tyle o mnie. Piszę. To jedynie mi wychodzi, więc tego się trzymam. 23 lata, panna, bezdzietna. Zainteresowania: podróże, których nie odbyłam z braku odwagi; sztuka, której coraz mniej; fałszywe antyki na Kole.

Podobne Posty

3 komentarze

  1. Julka

    Pani Redaktor Naczelna, ten serial to kawał dobrej roboty. to jest zdecydowanie mój ulubiony serial <3 Gratuluję i pozdrawiam!

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany