13 lipca, czwartek

Ranek na Santorini przywitał mnie deszczem. Było po siódmej, gdy otworzyłam oczy. Usiadłam na łóżku, w mieszkaniu Marii, tej samej, która dzień wcześniej ugościła mnie krewetkami. Z otwartego okna docierał do mnie zapach deszczu. Zamknęłam oczy. Znów spadła na mnie błogość. Tak dobrze nie czułam się od… czasu zerwania z Wojtkiem? Nie. Chyba od czasu bycia z nim, a może nigdy tak dobrze się nie czułam? To pewnie bardzo subiektywne, bo przez pryzmat wspomnień widzimy inaczej rzeczywistość. Jednak teraz, patrząc przez okno na deszczowe Santorini, czułam się najlepiej i nie chciałam tego tracić.

Opadłam na łóżko. Naprawdę to zrobiłam! Naprawdę pocałowałam wczoraj Staśka! Na myśl o tym, znów miałam dreszcze na ciele. Zamknęłam oczy, by jeszcze raz to przeżyć. Chciałam więcej. Chciałam by z zimnej ściany, przeniósł mnie do sypialni, do łóżka, gdziekolwiek. Byle razem, byle złączeni!

W chwili gdy gotowa byłam bez zastanowienia iść z nim gdzie tylko zechce, on przestał. Przerwał. Odkleił usta od moich ust, a ręce od bioder. Przymknął oczy i oparł się o ścianę, tak, że wciąż był naprzeciw mnie, blisko.

„Iza…” – Zagarnął mnie do siebie i przytulił. Byłam zdezorientowana, wybita z erotycznego napięcia. Chwilę mi zajęło nim też go przytuliłam. Mocno, czule. Objęliśmy się tak, jakby to był ostatni raz, jakbyśmy się rozstawali i chcieli zapamiętać ten uścisk na długo. Schował twarz w moje włosy. Coś powiedział, ale nie usłyszałam, a głupio było mi pytać: „co?!”. To zniszczyłoby chwilę, która nas do siebie zbliżyła. Staliśmy tak długo. W końcu on się odsunął. Spojrzał na mnie raz jeszcze i pogładził po twarzy. Nie wiedząc jak zareagować, nie zrobiłam nic.

Odprowadził mnie do Marii. Nie mogłam zasnąć. Dwie godziny kręciłam się w pościeli. Chciałam zrozumieć. Zrozumieć jego, siebie, to co się działo między nami. Chciałam zrozumieć tę nagłą bliskość jaką do siebie czujemy. Tak, jakbyśmy znali się od zawsze. Jakby to było normalne, że on powinien przy mnie być…

W końcu zasnęłam i śniłam o nim…

O siódmej otworzyłam oczy, a pół godziny później, ostatecznie poczułam, że mogę wstać. Uchyliłam powoli drzwi pokoju. Maria siedziała przy stole w kuchni, ciepło się uśmiechając. Kiwnęłam jej głową. Wyszłam na patio. Już tam był.

– Cześć! – Od razu się uśmiechnęłam i podeszłam do niego. On jednak nie wstał, nie odwzajemnił uśmiechu. Patrzył dziwnie. Coś mnie tknęło i zamiast się na niego rzucić, usiadłam na drugim krześle.

– Dzień dobry Izabelo. Wyspałaś się? – spytał mnie jakby nic się wczoraj między nami nie wydarzyło! Jakby nic nie pamiętał!

– A Ty?

– Nie bardzo.

– Dlatego jesteś zły?

– Nie jestem zły. Po prostu myślę. – „Po prostu” jak ja nie lubię tego słowa…

– To ja też pomyślę. Oparłam dłonie na zaciśniętych pięściach i patrzyłam na niego intensywnie.

– Rozpraszasz mnie.

– O to chodzi.

Uśmiechnął się. Udało mi się go rozbawić. Po chwili Maria przyniosła nam biały ser i owoce.

– Jedz i jedziemy.

– No tak. Miałam wrócić wczoraj. Angela mnie zabije.

– A co z tym Bartkiem?

– Odpuść temat.

– Iza– spojrzał na mnie poważnie – ja nie odpuszczam.

Trochę to było męskie, trochę straszne, trochę poczułam się zaopiekowana.

Po godzinie żegnałam się z Santorini, które stawało się coraz mniejsze, aż znikło mi z oczu na dobre.

– Dziękuję, że mnie tam zabrałeś – powiedziałam, gdy już byliśmy daleko.

– Dziękuję, że pozwoliłaś się zabrać. – Nachylił się i pocałował mnie w policzek.

Od razu przypomniał mi się wczorajszy wieczór.

Gdy dotarliśmy, w ciszy odwiózł mnie pod hotel i zniknął. Znów. Bez wyjaśnień, bez czułych gestów.

Weszłam do pokoju. Przywitał mnie… krzyk Kuby. Co gorsza, krzyk nagiego Kuby, znikającego za drzwiami łazienki!

– Gdzie byłaś?! Martwiłam się! – Drugi krzyk. Krzyk półnagiej Angeli.

– Razem z Kubą się martwiłaś?

– Nie. Z nim się kochałam.

– „Kochałam się”?

– Co cię dziwi?

– Nazewnictwo. Czyli to nie był tylko seks?

– To był aż seks!

– Cześć Iza…- Kuba zaczął się kręcić po pokoju zbierając swoje rzeczy. Był taki zmieszany…

– Cześć Kuba. – Uśmiechnęłam się do niego.

– Kochanie, nie wstydź się. Myślisz, że Iza nie widziała gołego faceta?

– Obcego, gołego faceta w swoim łóżku. – Poprawił ją. – Poproszę, by zmienili pościel. – Ucałował ją i wyszedł szybko.

– Gdzie byłaś?! – Rzuciła się na mnie uradowana.

– Czy wy tu… ? Fajnie się zachował z tą pościelą… – trzeba było mu to przyznać.

– Bo on jest fajny – wzruszyła ramionami. – Gdzie byłaś?

– Na Santorini.

– Co?! Ja też chcę! Z tym od macania twarzy?

– Ze Stasiem.

– Staś? Czyżby kolejny etap znajomości?

– Tak…

– Ale się zgrałyśmy! Zawsze razem!

– Ja z nim nie spałam.

– Jak to… ? – Entuzjazm jej opadł.

– Ale całowaliśmy się. I to ja pierwsza go pocałowałam.

– Cieszę się Izunia. Pięknie wyglądasz… ale wiesz, seks to nic złego. Zwłaszcza na wakacjach.

– A te rybki? – zignorowałam jej uwagę.

– Dosyć nudne to było, ale się przemęczyłam. Wieczór był ciekawy. – Zaśmiała się.

– A Bartek?

– Spytałam Kuby, jak długo się znają.

– I…?

– Rok. Razem pracują. Wyjechali na wakacje. Mówi, że on jest „spoko”. Singiel, zawsze pomoże jak trzeba…

– No, mi szczególnie pomoże… umrzeć.

– Nie mówiłam mu o tym.

– Dobra, nie przejmuj się. Wyolbrzymiłam sprawę.

– Izunia. Idę się myć i wychodzimy.

– Angela. Ja wiem. Wiem, co zrobiłaś razem z moją matką.

Zastygła w drodze do łazienki. Powoli się odwróciła i spojrzała z zakłopotaną miną.

– Przepraszam no… Kurde, ale on zasłużył…

– Angela…

– I bez przesady. Okej?

– Angela…

– Z resztą, bardzo dobrze. Miał małego.

– Angelika!

– No dobra! Na zdjęciu ma małego. To na pewno!

– Dziękuję.

– I tyle?

– Tak. Dobrze zrobiłaś.

Uśmiechnęła się zadowolona.

– A właśnie. Przyszła Ci wiadomość na maila. Ale nie odczytałam. Przecież nie mogę… Idę się umyć. – Trzasnęła drzwiami, a ja przypomniałam sobie o Darku. Muszę się z tym zmierzyć.

Izabela,

Nie. Nie podrywam Cię. Choć jesteś mi szczególnie bliska.

Bliższa niż sądziłem.

Twój Szef

No i co ja mam mu teraz odpisać? Nic. Najlepiej będę siedzieć cicho.

Przeleciałam wzrokiem po mailach. Zobaczyłam ostatni od Wojtka. „Ledwo ciepła”… Muszę mu odpisać.

Wojtek,

Oddaj mi album, jak byłam bobasem.

Izabela

A niech szuka!


Poprzedni → Odcinek 17: Santorini

Następny → Odcinek 19: Beach Bar


Zdjęcie i grafika: Monika Smykowska-Golec

Makijaż i charakteryzacja: Anna Mańturzyk, Aleksandra Nędziak

Modelki: Izabela Perkowska, Angelika Mamaj

Recenzja: Magdalena Szymańska

Korekta: Magdalena Perkowska

Autorka serialu: Klaudia Paź
 

Dziękujemy studiu OFICYNA: https://www.facebook.com/studiooficyna/


Patronat medialny nad serialem:

O Autorze

REDAKTOR NACZELNA

O sobie mogę powiedzieć tyle, że piszę. Piszę, gdy siedzę sama w domu. Piszę, gdy mi się nudzi. Piszę, gdy czekam na tramwaj i gdy uda mi się w nim usiąść. Więc tyle o mnie. Piszę. To jedynie mi wychodzi, więc tego się trzymam. 23 lata, panna, bezdzietna. Zainteresowania: podróże, których nie odbyłam z braku odwagi; sztuka, której coraz mniej; fałszywe antyki na Kole.

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany