11 lipca, wtorek

– Angelika!!! – wbiegłam z krzykiem na ustach rzucając wszystkie rzeczy na podłogę.

Odpowiedziała mi cisza. Stałam tak na środku pokoju, nie mogąc wykonać żadnego konkretnego ruchu, choć cała dygotałam na ciele. Może poczekam na nią w pokoju. Zaraz jednak nachodziły mnie wizje niczym z thrillerów – Bartek wchodzi cichaczem albo leży pod łóżkiem i w momencie mojej chwilowej nieuwagi – atakuje. Jeszcze ten sen dzisiaj… Proroczy?! To okropne! Muszę znaleźć Angelę, nim się ściemni! O KURWA, może ten Kuba też jest walnięty?! Co robić? Zaczęłam dreptać w kółko i wpadać w histerię. Dobra Iza, ogarnij się. Plan, potrzebny mi plan. Jestem przecież świetnym planistą. Okej. Związałam włosy w koka. Zacisnęłam oczy. Dobra, wiem. Zamknęłam drzwi, zaryglowałam je szafką dodatkowo. Wzięłam małą torebkę – do środka telefon i mini latarka. Gotowa. Spojrzałam jeszcze szybko na zegarek – 16.47. Wychodzę. Powoli odsunęłam szafkę. Delikatnie uchyliłam drzwi. Wyjrzałam. Czysto. Idę. Najrozsądniej byłoby sprawdzić, czy ona jest u nich w pokoju. Ale jeśli jest tam tylko Bartek… Trudno, muszę ją ratować. Co by zrobiła Angela? Na pewno coś świrniętego. Okej… Zbiegłam do recepcji.

– In my room – 43, there are rats!

Zniesmaczony Grek kłócił się ze mną, że to niemożliwe, ale dał się w końcu przekonać, gdy zaczęłam płakać. Wszedł swoim kluczem – ja za nim. On szukał szczurów, ja związanej Angeli. Niestety nie było ani jednego ani drugiego. Bez tłumaczeń wybiegłam z pokoju. Sprawdziłam hotelowy bar, basen i deptak. Nie ma jej. Telefonu nie odbiera. Może jest na plaży. Jak ja ją znajdę? Muszę tam iść, tylko najpierw zaplanuję krok po kroku, gdzie mogła być, gdzie on mógł ją zabrać… Usiadłam na chodniku przed hotelem. Twarz schowałam w dłoniach. To jakiś koszmar… „Daj mi jakiś znak, proszę”, łzy zaczęły mi kapać jedna po drugiej.

– Izunia?! Co się stało?

– Gdzie Ty byłaś?! – rzuciłam się na nią, cała zanosząc się szlochem. – Dlaczego nie odbierasz?! – krzyczałam i płakałam, a ona stała nieświadoma niczego. Nie miałam sił jej nic tłumaczyć. Ulga jaką poczułam widząc ją, uwolniła lęk i całe napięcie, które kumulowało się od chwili, gdy Bartek mnie… przestraszył? Przeraził?

– Izunia – przytuliła mnie – no co się stało?

– Gdzie byłaś?

– Przecież z Kubą. Bartek miał Ci powiedzieć. Byliśmy na spacerze, potem na obiedzie i na lodach. A ty nic nie jadłaś pewnie. Chodź, zjesz coś.

Poprowadziła mnie do najbliższego baru. Dostałam frytki i kurczaka.

– No jedz.

– Nie mogę, mam ściśnięty żołądek.

– No to mów, odciskaj żołądek i jedz, proszę cię!

– Bartek jest psycholem.

– Jest tobą zauroczony, to nie znaczy, że jest psycholem…

– Nie widziałaś go dzisiaj…

Zaczęłam jej opowiadać i rzeczywiście, z każdym wypowiedzianym słowem zaczynałam więcej jeść, aż poczułam taki głód, że zjadłam wszystko i jeszcze dodatkową porcję frytek.

Gdy skończyłam mówić, Angelika, co jej się rzadko zdarzało, zamilkła.

– Angelka, powiedz coś.

– Nie wiem… Może to karma za te włosy Leny?

– Niemożliwie. Co robimy?

– Pogadam z Kubą.

– Nie! On może być z nim w zmowie…

12 lipca, środa

Całą noc spałyśmy przy zaryglowanych drzwiach. To głupie, bo po pierwsze, jakby chciał, to i tak by wszedł, po drugie, raczej by nie chciał i zapewne moja panika wczoraj była przesadzona. Balkon też zamknęłyśmy, obudziłyśmy się w strasznym zaduchu, oblepione potem.

– Masz dziś plany?

– Tak, miałam iść z Kubą nurkować… Nie zdziwię się, jak mnie kurwa utopi – zaczęła się śmiać.

– Angela, możesz z tego nie żartować?

– Izunia, ale właśnie trzeba żartować, bo totalnie zgłupiejemy.

– Ty chcesz z nim iść?

– Ja się nie boję. Nie jego.

– Ale nie pytaj go o Bartka!

Wstała, by otworzyć balkon.

– Angela…

– Nie chcę nic obiecywać.

– Czyli go spytasz.

– Raczej tak.

– Angelika, nie! Jak on jest z nim w zmowie, to serio coś Ci zrobi.

– Będę ostrożna! – Wyszła na balkon i przeciągnęła się. – Dzień dobry! – radośnie krzyknęła w stronę sąsiedniego balkonu. – Proszę się już nie gniewać!

Grubas nie odpowiedział. Trzasnął balkonowymi drzwiami i schował się w pokoju.

– Daj mu już spokój.

– Dam, jak mi wybaczy.

– O której te podwodne rybki?

Angela spojrzała na zegarek.

– Cholera! 10 minut temu miałam czekać pod hotelem.

Wskoczyła do łazienki, by wyjść z niej po 20 minutach, a po pół godziny być gotowa.

– Ty chcesz pływać w makijażu?

– O cholera! – Znów wskoczyła do łazienki. Opóźnienie miała godzinne. Wyleciała z pokoju, choć po co się spieszyć przy takim spóźnieniu… To już chyba bez znaczenia.

A ja? Co ja mam robić. By zająć czymś głowę, zajrzałam na pocztę. Z tego wszystkiego zapomniałam o Darku! Jeszcze mi tego brakowało…

Nie odpisał. O nie. To jeszcze gorsze. Obraził się. No świetnie. Może mu napiszę, że to nie ja wysmarowałam tego durnego maila. Brzmi jak słabe kłamstwo… Jest odpowiedź od Wojtka, super… Poprawi mi ten dzień…

Izka!

Skąd w Tobie nagle tyle ciepła i słodyczy? Nawet w najgorętszym okresie naszego związku, Ty byłaś ledwo ciepła.

Jesteś skłonna mnie wysłuchać? Super. To słuchaj uważnie:

POWIEDZ SWOJEJ NIENORMALNEJ MATCE, ŻEBY SIĘ ODE MNIE ODPIEPRZYŁA.

W.

Coooo? „Ledwo ciepła”? Co za… palant! „Ledwo ciepła”! Najpierw byłam zła, potem zaczęłam myśleć, czy może nie ma racji… Może ja nie potrafiłam być gorącą, namiętną kobietą… Może słusznie mnie zostawił dla Leny, która jest przecież mega seksowna…

Dopiero chwilę później pomyślałam o drugiej części wiadomości. Mama! Kurde! Co ona zrobiła?! Czasem mi się zdaje, że bliżej jej charakterem do Angeli, niż do mnie… Chwyciłam za telefon. Odebrała po 3 sygnałach.

– Cześć Skarbie. Jak się bawicie?

– Mamo, co Ty zrobiłaś?

– Nie rozumiem.

– Mamo. Wojtek do mnie napisał.

– Co za idiota… że ma jeszcze czelność…

– Mamo, mów co zrobiłaś.

– Rozesłałam jego gołe zdjęcie do wszystkich banków z dopiskiem – „Jestem napalony” – odpowiedziała spokojnie.

– … – zaniemówiłam. Czy jestem jedyną, normalną kobietą? Zaczynam się zastanawiać, kto jest bardziej rąbnięty: mama czy Angela.

– Ale spokojnie Izuś, to z takiego konta sztucznego.

– Mamo… Przez pół roku uczyłaś się jak włączyć komputer i chcesz mi powiedzieć, że założyłaś sobie sama „sztuczną” skrzynkę mailową?

– W sumie, to Angela mi ją założyła parę dni temu. Dzwoniłam do niej i powiedziała, że to świetny pomysł, no bo skoro znów się przyjaźnicie, to pomyślałam… wojtaszy13@ coś tam…

– Wiesz, że po adresie IP dojdą, kto jest Królową tej intrygi?

– Izuś, mama może jest staroświecka, ale nie głupia. Wiem. Widziałam to nie raz w Kryminalnych Zagadkach. Poszłam do Wojtka. Po Twoje rzeczy.

– Jakie rzeczy?!

– No w sumie, to żadne, ale poszłam upierając się, że na pewno ma twój album, jak byłaś bobasem i że chcę go natychmiast. I jak odszedł, to wysłałam z jego laptopa. Angela mi wszystko wyjaśniła. Wkładasz płytkę. Zgrywasz zdjęcie. Załącznik w poczcie. I wyślij. No i w rękawiczkach z lateksu.

– Skąd miałaś adresy?

– Banków? Angela mi znalazła.

– Skąd wiedziałaś, że Cię nie nakryje?

– Wmówiłam mu, że album jest na strychu.

– Skąd wiedziałaś, że laptop będzie włączony?

– Miałam taką nadzieję.

– Jakim cudem opanowałaś całą sekwencję tych… zadań?

– Ćwiczyłam przez tydzień.

– I ostatnie pytanie… do jasnej cholery mamo, skąd miałaś jego nagie zdjęcie??????!!!!!!

– Iza! Nie przeklinaj do matki. Ty miałaś. W tej szufladzie na klucz.

– Grzebałaś w moich rzeczach? Miałaś tylko podlewać kwiaty!

– Musiałam znaleźć coś kompromitującego.

– Mamo, wiesz, że on już wie.

– Niemożliwe.

– Napisał do mnie, żebyś mu dała spokój.

– Przestań, pewnie chodzi mu o to, że przez 15 minut, kiedy szukał albumu, ja mu wykrzykiwałam z dołu, że jest palantem i że go zniszczę. Ciekawe czemu mnie nie wyprosił…

– Mamo, kończę.

– Ale Iza, no…

– Pa.

Rozłączyłam się. Opadłam na łóżko.

– Otaczają mnie idioci… – wyszeptałam.

Nagle pukanie do drzwi. Zesztywniałam. Wiedział, że Angeli nie ma! Przyszedł po mnie!!!


Poprzedni → Odcinek 14: Strach ma jego oczy

Następny → Odcinek 16: „Kim jestem?”


Zdjęcie i grafika: Monika Smykowska-Golec

Makijaż i charakteryzacja: Anna Mańturzyk, Aleksandra Nędziak

Modelka: Izabela Perkowska

Recenzja: Magdalena Szymańska

Korekta: Magdalena Perkowska

Autorka serialu: Klaudia Paź
 

Dziękujemy studiu OFICYNA: https://www.facebook.com/studiooficyna/


Patronat medialny nad serialem:

O Autorze

REDAKTOR NACZELNA

O sobie mogę powiedzieć tyle, że piszę. Piszę, gdy siedzę sama w domu. Piszę, gdy mi się nudzi. Piszę, gdy czekam na tramwaj i gdy uda mi się w nim usiąść. Więc tyle o mnie. Piszę. To jedynie mi wychodzi, więc tego się trzymam. 23 lata, panna, bezdzietna. Zainteresowania: podróże, których nie odbyłam z braku odwagi; sztuka, której coraz mniej; fałszywe antyki na Kole.

Podobne Posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany