Z pewnością niejedna z Was usłyszała kiedyś, być może nawet pośrednio, wskazówkę, niekiedy określaną mianem rady, aby kobiety były tajemnicze, nieodgadnione. Motywowane jest to pewną zależnością międzyludzką, otóż pociąga nas to, co niedostępne, zdobycie tego wymaga wysiłku, nie przychodzi z łatwością.

A to sprowadza nas do utartego przekonania, że kobiety są stworzone do bycia niedostępną zdobyczą, na którą polują mężczyźni. Przekonania, którego właśnie się pozbywamy. Już. Gotowe. Przedstawimy teraz coś bliższego rzeczywistości w psychologii relacji międzyludzkich, niżeli tylko stereotypy.

Spójrzmy na całą sytuację bez podziału na to, co musi zrobić kobieta, by mężczyzna jej pragnął. Bez tego, ile musi starać się mężczyzna, by zdobyć kobietę. Dlaczego musimy się tego pozbyć? Z jednego prostego powodu: takie „zdobywanie siebie” działa (lub nie działa) tylko na pewnym etapie relacji, na początku znajomości, kiedy to nienaturalnym byłoby mówić o wszystkim naraz, by ktoś już wszystko o nas wiedział. Etapy w znajomościach są niezwykle ważne, pozwalają zachować odpowiedni rytm oraz równowagę w relacji.

Jak kogoś poznać?

Pozwolić mu być sobą. Bez oceniania. Tak często się o tym mówi, a tak rzadko się realizuje w codziennym życiu. Co to znaczy: kogoś nie oceniać, szczególnie kogoś bliskiego, kto towarzyszy nam w wielu momentach życia? To znaczy: nie projektować jego odpowiedzi, zachowań, reakcji. Pozwolić mu być w każdej wersji siebie – sobą. Złości się? Śmiało, niech pokaże gniew i frustrację. Smuci się? Również niech śmiało to robi. Nie musimy mu od razu nieść ukojenia i pocieszenia, gdy tylko się o tym dowiemy. Niech czuje. Zarówno negatywne, jak i pozytywne emocje.

Wszystkie emocje potrzebują swego istnienia, aby nie zostały stłumione, aby od nich nie uciekać w pułapkę błogiej nieświadomości. Poznać kogoś to znaczy nie chcieć wiedzieć o nim wszystkiego, bo nie to jest wyznacznikiem tego, czy kogoś rzeczywiście znamy. Możemy znać czyjeś przyzwyczajenia, rytuały i nawyki, ale nierozsądnym byłoby stwierdzać, że znamy kogoś na wylot, tak po prostu. Tak pyszne zaślepienie nie pozwoli nam na prawdziwe poznanie drugiej osoby.

A czy siebie znamy wystarczająco?

Jak mamy poznać innych z otwartym umysłem pozbawionym uprzedzeń, jeśli nie włożyłyśmy wysiłku w poznanie samych siebie? Wydaje się to zupełnie niemożliwe, a co więcej, nawet nierozsądne. Potrzebujemy uważności, akceptacji, otwartości. Otwartości nie tylko umysłu, ale także serca. Te elementy pozwolą nam uwolnić się od oceny nas samych i innych. Takie odpuszczenie jest w stanie zapewnić lepszą komunikację, w której nie skupiamy się na krytykowaniu lub chwaleniu pewnych odpowiedzi, reakcji, zachowań, lecz przyjmujemy określoną formę rzeczywistości.

Czy istnieją sposoby na bliższe poznanie?

Wszystko zależy od konkretnej relacji, od tego na jakim etapie się znajduje, dokąd zmierza i w jakim tempie. Jednak istnieją pewne sposoby pozwalające zwiększyć uważność na drugą osobę, dotrzeć do wnętrza i stworzyć połączenie lub je odnowić, jeśli zostało zaniedbane przez codzienne obowiązki.

Kiedy ostatni raz patrzyłyście bliskiej osobie w oczy? Długo, uważnie i cierpliwie. Spojrzenie ma ogromną moc, którą warto wykorzystać w budowaniu relacji z drugim człowiekiem. Ukazuje się w tym nasza uważność oraz otwartość. Nie wystarczy zerknąć, na chwilę, tylko przelotnie. To zdecydowanie za mało, a co gorsze, może prowadzić do przykrego zaniedbania. Skoro zależy nam na szczęściu bliskiej osoby, to o nią dbamy, prawda?

Tutaj ciekawe ćwiczenie do obejrzenia:

Można dawać bez miłości, ale nie można kochać i nie dawać…

Dawanie bez oczekiwania czegoś konkretnego w zamian nie tylko potrafi cieszyć, ale jest w stanie wygenerować jeszcze więcej dobra. Relacje wymagają wysiłku, pewnych poświęceń, ustalenia priorytetów. Ale wciąż są tego wszystkiego warte, właśnie by być z kimś blisko w zdrowej, równoprawnej relacji, która pozwala rozwijać się obu osobom. Chcieć kogoś znać z każdej strony, to znaczy pozbawić go niezależności i przestrzeni, co w efekcie sprawia, że stoi przed nami ktoś, kto jest odpowiedzią na nasze założenia i projekcje, a nie osobną jednostką, która się w sobie realizuje.

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany