Dzisiejszy artykuł był dla mnie nie lada wyzwaniem, bo chyba każda z nas, podczas wykonywania makijażu stara się, aby był jak najpiękniejszy. Ja tym razem zrobiłam wręcz przeciwnie – wykonałam na sobie makijaż, który wygląda bardzo źle!

Nie ukrywam – bawiłam się świetnie! Po co to wszystko? Aby ustrzec Was przed błędami w makijażu, które ja sama kiedyś popełniałam lub zauważyłam na kimś innym. Zapraszam!

1. Podkład! Często widywanym przeze mnie przewinieniem wielu kobiet jest zły odcień podkładu. Zazwyczaj jest za ciemny lub w totalnie złym podtonie. Pamiętajcie, podkładu nigdy nie sprawdzamy na rękach.

Zawsze musimy nałożyć odrobinę na twarz i koniecznie obejrzeć się w świetle dziennym, nie drogeryjnych lustrach. Większości z nas pasować będą podkłady o żółtym lub beżowym odcieniu. Unikajcie różowych, świnkowych odcieni!

2. Za jasny korektor/za ciemny bronzer. Musicie przyznać, mamy czasami tendencję do przesady. Utarło się, że bronzer, to takie wakacje w puderniczce. Często sięgamy więc po ten najbardziej czekoladowy i nie szczędzimy słonka naszym polikom!

A gdyby tak sięgnąć po ten subtelniejszy i musnąć twarz delikatnymi promyczkami? Wręcz odwrotnie sprawa ma się z korektorem. Pamiętajmy, że zasinienia pod oczami zlikwiduje, a świeżość spojrzenia zapewni nam dobrze dobrany kolorem kosmetyk, nie ten najjaśniejszy z półki.

3. Brwiowy koszmar! Przyznaję się z ręką na sercu, wygląd moich brwi zmieniam i dopracowuję od lat. I widząc stare zdjęcia, często tak sobie myślę, że byłam bardzo odważna wychodząc tak z domu!

Od jakiegoś czasu panuje ogromny szał na punkcie brwi. Każda szanująca się marka ma w swojej ofercie cienie, pomady czy woski w wielu kolorach. Ja uważam jedno: mniej znaczy więcej. Nie zmieniajmy na siłę koloru czy kształtu. Dobierzmy takie produkty które podkreślą naszą urodę, a nie ją zakryją.

4. Usta! Szalejmy z kolorem, ale nie ilością produktu. Specjalnie dobrałam sobie za jasną pomadkę i obrysowałam przesadnie usta ciemną konturówką. Prawda, że kosmicznie? Wszystkie grzeszki na raz!

5. Oko! To chyba skupisko największej ilości błędów. Chętnie wydałabym książkę na ten temat, ale pokażę tu dwa, z którymi sama miałam coś wspólnego. Nałożyłam dużo ciemnego cienia, zupełnie nie rozcierając go. Dodatkowo rozmieściłam tak, by zupełnie nie pasował do budowy oka.

Całość podkreśliłam smutną kreską, która zamiast wyciągać oko w górę, schodzi w dół i przytłacza oko. Nie zapomniałam o czarnej kredce na dolnej linii wodnej, która zmniejsza oko. Rzęsy pomalowałam tak, aby wyglądały jak kilka polepionych nóżek pająka.

Voila! Czy dodałybyście coś jeszcze do mojej listy? Jakie grzeszki makijażowe zdarzało Wam się popełniać?

O Autorze

AUTOR DZIAŁU URODA

Często wzruszająca się z byle powodu istota, wystarcza jej zazwyczaj dobrze zmontowana reklama. Żywi się głównie kawą i mleczną czekoladą. Jeśli chcesz pozbyć się jej na cały dzień wpuść ja do Sephory. Do każdego spotkanego na ulicy pieska mówi: „Hej!”.

3 komentarze

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany