Często słyszę, że polscy rodzice są coraz bardziej nadopiekuńczy. Muszę się z tym, niestety, zgodzić. Ingerencja rodziców w życie ich dzieci obejmuje coraz więcej obszarów. Rodzice podejmują często gigantyczny wprost wysiłek, aby usunąć dziecku wszelkie problemy i trudności z drogi.

Aby było mu przyjemnie, aby się nie denerwowało, aby mu nie odbierać dzieciństwa, aby… zawsze można znaleźć kolejne „aby”. Co się za tym kryje?

  1. Nadopiekuńczość wobec dziecka to sposób na zaspokajanie potrzeb rodzica.

Nadopiekuńczy rodzic zapewnia sobie udział w większości spraw dziecka. Załatwia za nie te sprawy, rozwiązuje problemy. Sprawy dziecka stają się jego sprawami, jego światem. Dzięki temu czuje się ważny, niezbędny i niezastąpiony.

  1. Nadopiekuńczość to zachowanie, które dzień po dniu odbiera dziecku poczucie kompetencji, siły i kontroli nad własnym życiem.

    Sprawdzając lekcje, wykonując czynności obsługowe, które dziecko potrafi wykonać samodzielnie, załatwiając za nie sprawy, które jest w stanie samo załatwić, nadopiekuńczy rodzic daje dziecku sygnał „nie potrafisz”, „nie dasz rady bez mojej pomocy”. Dziecko nie ma możliwości uwierzyć w siebie, poczuć w sobie mocy i motywacji do działania.

  2. Nadopiekuńczość wobec dziecka opiera się na roztaczaniu kontroli nad jego życiem i zachowaniem.

    Nadopiekuńczy rodzic ma udział we wszystkich sferach życia swojego dziecka niezależnie od jego wieku. I to on podejmuje większość decyzji dotyczących jego życia. Kiedy dziecko odrabia lekcje, z kim się spotyka, jak rozwiązuje problemy. Rodzic chce wiedzieć wszystko o sprawach swojego dziecka, aby w odpowiednim momencie wkroczyć z niezbędną pomocą. Niezależnie od tego, czy pomoc ta jest rzeczywiście potrzebna. Niezależnie od tego, czy dziecko tego chce. W ten sposób rodzic kontroluje dziecko, łagodząc swój lęk o dziecko, lęk przed światem, przed niepowodzeniem w roli rodzica.

  3. Nadopiekuńczość wobec dziecka to droga do wychowania człowieka niesamodzielnego i niezaradnego życiowo.

    Życie pod kloszem ciągłej kontroli i wyręczania nie pozwala dziecku wziąć życia we własne ręce. Nie potrafi więc podjąć decyzji, co robić ani odpowiedzialności za swoje czyny. Staje się bezradne. Potrzebuje kogoś, kto poda instrukcję. A do tego przydatny jest rodzic. Powstaje błędne koło: niesamodzielne dziecko potrzebuje „przewodnika”, prowadzenie dziecka zaspokaja potrzebę rodzica, w interesie rodzica jest więc pozostanie nadopiekuńczym, dziecko pozostaje niezaradne i niesamodzielne, potrzebuje kogoś, kto nim pokieruje.

  4. Nadopiekuńczość to miękka forma przemocy wobec dziecka.

    Wzbudza negatywne emocje wobec samego siebie oraz niepożądane dla dobrostanu dziecka myśli i przekonania o sobie.

O Autorze

WYCHOWANIE

Pedagog z prawie dwudziestoletnim doświadczeniem, pracująca z dziećmi w wieku od przedszkolaka po gimnazjalistę. Trener kompetencji rodzicielskich. Racjonalna i logiczna. Marzycielka (ciekawe połączenie, pozorna sprzeczność ale możliwa, jest wszak kobietą). Niepoprawna optymistka i matka dzieciom (dorosłym). Kobieta pracująca, miłośniczka slowlife, pływania, czytania książek, oglądania filmów z Azji. Podróżniczka - póki co, tylko palcem po mapie bo wszystko przede nią w drugiej połowie życia!

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany