Tak, tak te historie męsko – damskie tak są różnorodne, skomplikowanie powikłane i zadziwiająco przypadkowe, że opowiadać by można długimi godzinami. Nie wspomnę już o zdarzeniach typu – na pierwszą randkę naiwna kandydatka zaprasza kawalera do siebie, ale i inne panny, zdawało by się rezolutne i  znające życie, popełniają błędy, z których nie sposób im się potem wykaraskać, często długimi latami.

Mam przyjaciółkę, która kilkadziesiąt (tak! kilkadziesiąt!) lat temu poznała pewnego osobnika płci męskiej. Fizycznie dość nijaki, żeby nie sprecyzować że  obrzydliwy, no ale nie uroda jest wszak najważniejsza. Małomówny, często siadywał ze skupioną miną, lekko podparty i ze zmarszczonym czołem, jakby rozwiązywał w myśli jakieś niezwykle skomplikowane zagadnienia z dziedziny wyższej matematyki abstrakcyjnej,  lub zastanawiał się nad teorią co najmniej względności – popatrywał niewidzącym wzrokiem, wbitym w jakąś bliżej nieokreśloną przestrzeń, i tylko lekko wzdychał od czasu do czasu. Przyjaciółka śledziła z niemym zachwytem niewidzący wzrok wybranego przez siebie po dobroci chłopa, wytrzymywała dzielnie te jego długie chwile nieobecności, tłumacząc je niezwykle wytężoną pracą intelektualno – umysłową, i zachwycała się, jakiego to inteligentnego osobnika ma zaszczyt posiadać. Patrzyła tak z niemym podziwem i patrzyła, minuty, godziny i dnie całe mijały, ona już całkiem w niego wsiąkła, tymczasem czas wciąż biegł i biegł nieubłaganie – aż wreszcie w którymś momencie odważyła się i spytała, o czym tak niezwykle pasjonującym jej partner długimi godzinami rozmyśla?

Ja? A bo co? E, o niczym, myślę tak tylko sobie, czy da się spać z otwartymi oczami i czy zasnę, czy nie zasnę, jak tak będę siedział?

Nie zasypiał, siedział tak całymi godzinami, po dłuższym upływie czasu już z półotwartą buzią, żeby nie powiedzieć gębą, i nadal stwarzał jakby mimochodem pozory, że niby tak coś sobie myśli, że jakby nad czymś się zastanawia.

W ten sposób minęło pięć, dziesięć  potem  dwadzieścia a obecnie i trzydzieści lat, on wciąż tak samo siedzi a ona w międzyczasie może i straciła złudzenia, no ale – przywiązała się, i tyle.

Jakże ja go teraz rzucę, przecież to by było nieludzkie, muszę się już nim opiekować do końca życia, przecież żadna go i tak nie zechce, a sam nie da rady żyć… Zresztą – mnie też już chyba żaden nie zechce, w każdym razie nie będzie to młody, inteligentny, wolny i przystojny młodzieniec…

Ano, chyba nie.
Ale – znam też wiele dziewcząt i kobitek, które – same wyzwolone, niezależne, dające sobie świetnie radę w meandrach życiowych, mające stanowisko, dobry zawód a co za tym idzie i  grubą kasę, stale mają za partnerów życiowych jakieś męskie niedołęgi, nędznych nieudaczników, niezdolnych ani do pracy ani do kołaczy bidaków. Czepiają się oni takich babek, owijają jak bluszcz dookoła silnej, zaradnej kobiety i nie ma mowy, żeby się od nich uwolnić, żeby się z tej matni wyplątać.

Dlaczego tak się dzieje?
Mężczyźni głoszą taką teorię, że to nasza, babska wina. Że tak chciałyśmy równouprawnienia, tak stawiałyśmy się, że powinnyśmy mieć te same prawa, że aż je zdobyłyśmy – i z rozpędu zajęłyśmy rzekomo niejako ich męską, nie wiedzieć czemu uzurpowaną przez samców pozycję, no i masz babo placek!
Taki placek w postaci sfrustrowanego męskiego egzemplarza siedzi,  usiłuje coś zrozumieć, i – podobno – nie wie, jak się w tej sytuacji zachować…

Dawniej były jasne wzorce – facet z maczugą chodził na polowanie, a jak wrócił, baba  czekała z ugotowanym obiadkiem, dzieci były oporządzone, jaskinia wymieciona, bohater mógł sobie dla rozrywki po-pociągać  swoją pokorną samiczkę  za włosy po okolicy, ewentualnie na bis wykonać jej następnego bachorka. Wszystko było jasne, wiedział, czego ma się trzymać. A teraz?  Baba ugotować nie zdąży bo ma zebranie, sprzątać nie chce, woli płacić za sprzątaczkę, dzieci se robi na żądanie, kiedy chce a nie kiedy jemu się akurat chce, mało tego, zamiast do łóżka jedzie na zagraniczną podróż służbową, jeszcze każe sobie towarzyszyć na różne koncerty, spektakle a nawet rauty. Kto by to zniósł?

Zabrałyście nam nasze prawa, uzurpowałyście naszą rolę, zajęłyście nasze stanowiska, teraz – my, mężczyźni nie wiemy, jak się zachować, w jakiej roli wystąpić

– wypominają nam skrzywdzeni panowie.

A znajdźcie sobie rolę, albo nie szukajcie roli, tylko żyjcie, jak ptak śpiewa, bądźcie na poziomie, postarajcie się, złapcie i za miotłę, jak trzeba, zmieńcie pieluszkę niemowlakowi, od tego wam korona z głowy nie spadnie!

 

Marzenia ściętej głowy??? Bez korony?

 


Pisała dla Was: Krystyna Mazurówna

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany