Poznań. Ciemno. Nie znamy miasta, a szukamy Sceny Nowej Teatru Nowego. Przed nami pan z panią też szukają. Dziękujemy Opatrzności, że nam ich zesłała. Wreszcie teatr. Wchodzimy. Sala pełna. Scena zasłonięta, na kurtynie odtwarzany film. Ciemnowłosy mężczyzna opowiada o swoim życiu. Mówi jak trafił do Polski, wysłany tu na studia w ramach wymiany przez rząd komunistycznego Wietnamu. Jak wybrano za niego kierunek – fizykę atomową. Jakie życie prowadził, jako student, jak poznał kobietę i zakochał się. Jak założyli rodzinę, mieli dziecko, jak się rozstali. A potem zaczyna się show.

Kobieta, którą widzę ma na sobie haftowaną, białą koszulę i długą spódnicę. Rozcięcie z przodu prawie po pachwinę. Buty na obcasach, rany, chyba z 17 centymetrów!!! Jasne włosy zaplecione w warkocze. I makijaż…jak buty, przerysowany nawet na standardy sceniczne. Długie rzęsy dostrzegam z czwartego rzędu. Porusza się bardzo sprawnie na tych obłędnie wysokich obcasach. I bardzo kobieco. Śpiewa, tańczy. Nagle ściąga spódnicę i zamienia się w przaśną dziewczynę z Bawarii, młodą, zdrową i rumianą. Potem pojawiają się kolejne wcielenia. Są pióra, gorsety, falbany, koronki. Wszystko przejaskrawione. Czy to kicz? A właściwie co to kicz? Gdzie jest granica kiczu i sztuki? Czy to przedstawienie to sztuka? Nie wiem. Ale podziwiam umiejętność przeistaczania się w kogoś skrajnie innego. Z mężczyzny w kobietę. I perfekcję tego przeistoczenia. Doskonałość każdego ruchu, pozy, gestu i miny. Kim Lee żartuje, czaruje, uwodzi widzów – mężczyzn. Ten uwodzony, który siedzi koło mnie, śmieje się, szczerze rozbawiony. A potem zaskoczenie. Coraz bardziej widać „kuchnię” występu, jesteśmy świadkami przygotowania przebieranek. Na koniec Kim Lee zakłada spodnie i męską koszulę. Staje przed widownią bez makijażu, peruk, kostiumu i maski. Jako mężczyzna. To najbardziej poruszający moment. Dla mnie. I dla aktora chyba też.

***

Drag queen to sceniczna postać tworzona przez artystów – mężczyzn parodiujących postacie kobiece. Postacie te pokazane są w sposób karykaturalny, przy pomocy przesadnych środków. Drag queen podobno po raz pierwszy pojawiła się w filmie „Piętro wyżej” z 1937r., w którym Eugeniusz Bodo przebrany za Meę West śpiewa piosenkę „Sex appeal”…

 

O Autorze

WYCHOWANIE

Pedagog z prawie dwudziestoletnim doświadczeniem, pracująca z dziećmi w wieku od przedszkolaka po gimnazjalistę. Trener kompetencji rodzicielskich. Racjonalna i logiczna. Marzycielka (ciekawe połączenie, pozorna sprzeczność ale możliwa, jest wszak kobietą). Niepoprawna optymistka i matka dzieciom (dorosłym). Kobieta pracująca, miłośniczka slowlife, pływania, czytania książek, oglądania filmów z Azji. Podróżniczka - póki co, tylko palcem po mapie bo wszystko przede nią w drugiej połowie życia!

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany