Czy kiedykolwiek zastanawiałaś się, czy jesteś uzależniona od telefonu? A może zastanawiałaś się, czy uzależnione jest Twoje dziecko? Być może o tym myślałaś, ponieważ coraz częściej się o tym mówi…

Byłam kiedyś na zebraniu przedobozowym: obóz harcerski, wyjazd do lasu.

W lesie, jak to w lesie: prądu brak, wodociągu brak, kanalizacji też. Zasięgu również często nie ma. Wiadoma sprawa. Spośród wielu pytań, które padły podczas spotkania, zapadło mi w pamięć jedno, zadane przez mamę siedmiolatka: ,,A czy syn będzie miał gdzie naładować telefon?”. Padła odpowiedź oczywista: ,,Niestety, nie. Jest, co prawda, generator prądu, ale mimo to nie ma możliwości ładowania komórek wszystkim, którzy o to poproszą. Rodzice mogą dzwonić w pilnych sprawach na telefon kadry”. Rodzice pokiwali głowami, a wtedy mama chłopca wykrzyknęła: ,,Ale on nie wytrzyma dnia bez telefonu! To nie obóz dla dzieci, tylko obóz koncentracyjny!”. Nie przesadzam.

Nikogo dziś nie dziwi widok małego dziecka w spacerówce, które rodzic próbuje zająć telefonem.

Kiedy przedszkolaki się nudzą, korzystają z komórek swoich rodziców. Obraz dziecka z telefonem w ręku wywołuje uśmiech i rozczulenie. Słychać niejednokrotnie: ,,No popatrz, takie małe, a już potrafi obsługiwać telefon jak dorośli’”. Dzieciaki rzeczywiście świetnie sobie radzą z nauką obsługi telefonu. Cóż, każde kolejne pokolenie jest w tym lepsze, mądrzejsze itd. Taka zasada rozwoju gatunku. Ale czy rzeczywiście jest się czym zachwycać?

Fonoholizm to zjawisko nowe, bo i powszechny dostęp do telefonu komórkowego mamy od stosunkowo niedawna. Dopiero pod koniec lat 80-tych ubiegłego wieku Polacy uzyskali dojście do telefonów stacjonarnych. Przełom wieków przyniósł ogólny dostęp do komórek. Dla naszej pamięci to może dawno, ale w skali zjawisk społecznych to zaledwie chwila. Jednakże przez tę chwilę pojawiło się uzależnienie od telefonów.

Czy my, dorośli, nie przyczyniamy się przypadkiem do uzależnienia u naszych dzieci?

Z całą pewnością jesteśmy pierwszymi, którzy nakręcają ten mechanizm. To przecież my dajemy dzieciom tę wspaniałą zabawkę, gdy chcemy je czymś zająć. Łatwiejsze to niż rozmowa z dzieckiem, czytanie mu albo wspólne spędzanie czasu. To my kupujemy dziecku telefon, często na komunię albo jeszcze wcześniej. Po co? Dziecko w tym wieku jest pod opieką. I to my, dorośli, śpimy z telefonem pod poduszką, a rano po przebudzeniu pierwszą rzeczą, jaką robimy, jest sprawdzenie, kto co napisał, wrzucił, zalajkował, skomentował. A potem dalej już idzie. Wystarczy wejść do dowolnej szkoły podczas przerwy i pójść na zebranie przed wyjazdem na obóz do lasu, a z pewnością usłyszy się pytanie: ,,A czy syn/córka będzie miał/a gdzie naładować telefon?”.

***

Fonoholizm – uzależnienie od telefonu komórkowego. U jego podstaw leży ten sam mechanizm, co przy uzależnieniu od alkoholu, papierosów, narkotyków. Nasilenie objawów może być różne, w zależności od stopnia uzależnienia.

Objawy:

  • nierozstawanie się z telefonem, nerwowa i chorobliwa potrzeba trzymania aparatu telefonicznego blisko siebie,
  • przywiązywanie ogromnej wagi do telefonu komórkowego – jego wygląd, ilość aplikacji staje się wyznacznikiem pozycji społecznej,
  • nerwowość lub nadpobudliwość w chwilach, kiedy nie masz telefonu przy sobie,
  • trudność z wyłączeniem telefonu w sytuacjach, które tego wymagają,
  • niepokój odczuwany w momentach, w których nie ma możliwości lub utrudnione jest skorzystanie z telefonu (np. na zebraniu, koncercie, w kościele, obiad rodzinny podczas rodzinnego obiadu),
  • bardzo częste sprawdzanie rejestru połączeń i skrzynki pocztowej, natychmiastowe sprawdzanie otrzymanej wiadomości bez względu na aktualną sytuację,
  • noszenie przy sobie zapasowej baterii (na wszelki wypadek),
  • stała potrzeba kontaktowania się z innymi przez telefon, przy równoczesnym unikaniu bezpośredniego kontaktu z innymi ludźmi,
  • wykonywanie dużej ilości połączeń lub SMS-ów odruchowo, w zasadzie bez uzasadnionej potrzeby – ot tak, aby porozmawiać o niczym.

Zagrożenia wynikające z fonoholizmu:

  • izolacja, odosobnienie lub osłabienie tradycyjnych więzi społecznych (relacji rodzinnych i towarzyskich),
  • w skrajnych sytuacjach alienacja prowadząca do depresji,
  • trudności w nawiązywaniu relacji bezpośrednich z innymi ludźmi,
  • zaburzenie języka komunikacji (zubożenie języka, błędy językowe, techniczny slang przez używanie języka skrótowego lub obrazkowego),
  • zaburzenie funkcji biologicznych (zaniedbywanie snu, wypoczynku, odżywiania),
  • utrata kontroli nad własnym zachowaniem (zaniedbywanie obowiązków rodzinnych i zawodowych),
  • problemy z koncentracją i uwagą (poza kontrolowaniem telefonu),
  • zanik zainteresowań i pasji.

O Autorze

WYCHOWANIE

Pedagog z prawie dwudziestoletnim doświadczeniem, pracująca z dziećmi w wieku od przedszkolaka po gimnazjalistę. Trener kompetencji rodzicielskich. Racjonalna i logiczna. Marzycielka (ciekawe połączenie, pozorna sprzeczność ale możliwa, jest wszak kobietą). Niepoprawna optymistka i matka dzieciom (dorosłym). Kobieta pracująca, miłośniczka slowlife, pływania, czytania książek, oglądania filmów z Azji. Podróżniczka - póki co, tylko palcem po mapie bo wszystko przede nią w drugiej połowie życia!

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany