Kiedy Ewelina15 zapytała na jednym z forów internetowych: Jak malować się na co dzień? Czy podoba się Wam mocny makijaż? Chodzi mi o grube kreski na powiekach. Co myślicie o wytapetowanych panienkach? , postanowiłam zapytać specjalistkę – Babcię Alinę.

Szczerze, nie pamiętam, żeby kiedykolwiek nie była umalowana, żeby nie miała pomalowanych paznokci, zrobionych włosów. Od ponad 60 lat każdy dzień zaczyna od zrobienia makijażu. Prawie 22 tysiące nocy przespała z wałkami na głowie.

Ewelinie15 doradziła szybko: Dziewczyno, maluj się z umiarem, ale zawsze!

 

Tylko, babciu, po co codziennie? Nie szkoda cery?

82-letnia Alinka ma zmarszczki, nie ma co się dziwić, ale jej cera cały czas jest świeża i jędrna.

 

Co w takim razie robiła, żeby nie zniszczyć skóry, a jednak każdego dnia mieć zrobiony makijaż?

Malować zaczęła się dopiero po swojej 18-stce. Gdyby zaczęła wcześniej, narobiłaby sobie i rodzinie wstydu. W tamtych czasach źle patrzono na młode dziewczyny, które chodziły z umalowanymi ustami – wyglądały przez to zbyt wyzywająco. Dlatego na początku tylko delikatnie podkreślała brwi kredką, a policzki różem. Po ślubie zaczęła używać szminki.

Uwaga! To może być dla Was ważna wskazówka – nigdy nie używała podkładu, czy fluidu! Rano i wieczorem nakładała krem nawilżający na twarz i zawsze zmywała makijaż przed snem.

 

Niby oczywiste, prawda?

To teraz niech każda z Was zajrzy do swojej kosmetyczki i zrobi rachunek sumienia z tego, ile ma w niej produktów. Ja mam około 20! Używam czterech, reszty teoretycznie nie potrzebuję, ale w sumie fajnie jest mieć ich więcej. Jeśli nagle zapragnę, to będą pod ręką. Tak sobie samej tłumaczę.

Alinka miała tylko czerwoną szminkę, kredkę do brwi, róż do policzków i srebrny lakier do paznokci. Tylko te cztery rzeczy. Dorastała w czasach, kiedy kolorowe kosmetyki były dużym luksusem. Dlatego zawsze bardzo szanowała to, co miała. Nigdy nie kupowała kilku szminek na raz. Pamiętam, że będąc małą dziewczynką, zajrzałam do jej kosmetyczki. W opakowaniu szminki była wsunięta zapałka. Służyła jej do wygrzebywania resztek szminki, które już nie mogły się wysunąć. Szkoda było wyrzucić i należało znaleźć sposób na zużycie do końca. I znalazła. Przez ponad 60 lat prawie nic się nie zmieniło. Zrezygnowała z malowania paznokci, bo ręce za bardzo jej drżą. Czasem da się wyciągnąć na manicure.

 

Najważniejsze jest dobre rozplanowanie dnia.

Podobno, zanim wyjdzie się z domu, zawsze powinno się zjeść śniadanie. Alinka wychodziła z założenia, że zjeść może w pracy, ale włosów i makijażu już tam nie zrobi. Oczywiście, miała trzech synów, którym musiała przygotować coś do jedzenia, coś do przegryzienia w szkole. Musiała ich wyszykować. Wprowadziła więc pewien system. Wieczorem przygotowywała warzywa, wędlinę, chleb – to, co mogła wcześniej pokroić. W nocy gotowała też jajka na twardo, robiła twarożek ze szczypiorkiem. Czy to już egoizm, żeby mieć poranek tylko dla siebie? Może słuszna logika?

 

To jest ważne, aby utrzymać męża w stanie wiecznego zakochania.

Dziadek bardzo rzadko widywał babcię bez makijażu i okazało się, że to było bardzo ważne dla ich związku. Ona zawsze chciała ładnie dla niego wyglądać. On miał czuć, że jest najpiękniejszą kobietą na świecie, najnowocześniejszą, najbardziej zadbaną.

To nie było z jej strony wyrachowanie. Przychodziło jej to zawsze naturalnie. Zabawne, że codziennie pomalowane usta mogły zapewnić jej rodzinie i małżeństwu stabilizację…

 

Ok, jeżeli będziemy się malować każdego dnia, to zatrzymamy przy sobie faceta?

To niby tylko makijaż, a rozmowę z babcią rozpoczęłam od bardzo, z mojego punktu widzenia, prozaicznego „problemu” – jak się malować?

Pod koniec dyskusji okazało się, że za banalnym pytaniem kryje się recepta na udany związek według mojej babci.

Mężczyźni są wzrokowcami – dziadek widział ją idealnie przygotowaną na każdy dzień. Ona wzmacniała swoją pewność siebie i to też było dla niego atrakcyjne. Była egoistyczna, może nawet nieświadomie – rano musiała poświęcać czas sobie, trochę dzieciom, bardzo niewiele mężowi. To też mogło go kręcić. Nie nadskakiwała mu, dbała, ale najpierw musiała zadbać o siebie. Trochę była przez to niedostępna. Wciąż do zdobywania.

Malujmy się zatem! Bądźmy wierne swojemu zdrowemu egoizmowi! Dajmy sobie szansę na stabilny związek!

Tak, babciu, ale z umiarem.

 

Kontrowersyjna teoria babci Alinki – co o niej sądzicie ? Czy to aktualne w dzisiejszych czasach?

 

Pisała dla Was: Agnieszka Grabarska

 

 

 

CZYTAJ: JAK TRAKTOWAĆ MĘŻA – RADY BABCI ALINKI

O Autorze

Przychodzi taki czas w życiu, że musisz zacząć pisać, bo inaczej to się udusisz. Więc zaczęłam jeszcze mocniej oddychać. Przychodzi też taki czas, kiedy wraca dziecięca ciekawość, już bez naiwności, uposażona w realizm. Zadajesz wtedy pytania, na które świat nie zna odpowiedzi, ale wierzysz, że ty dla świata je znajdziesz. Na co dzień związana jestem z produkcjami telewizyjnymi – od newsów po rozrywkę. Tam tworzę, czasem odtwarzam. Tu najchętniej zaprosiłabym Was – wspaniałe czytelniczki – do współtworzenia. Pytam seniorów o ich mądrości życiowe. Co chciałabyś wiedzieć? Oni znają prawdy, na które za często machamy ręką.

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany