Pytanie: Dokończ proszę i rozwiń: Kiedy mężczyzna kocha kobietę…


Piotr odpowiada: Trudno to jednoznacznie opisać.

To chyba jedno z najbardziej niesamowitych zjawisk jakie nas dotykają. Te sławne motylki, prawdopodobnie dotyczą też nas, może nie odczuwamy świdrowania w brzuchu, ale na pewno dopada nas błogostan. Wszystko przestaje się liczyć, problemy są albo nieistotne, albo wręcz nagle okazują się drobnostką nie wartą uwagi. Jedyne czego wtedy chcemy, to bliskość i kontakt z tą, która jest naszym sacrum. Wtedy liczy się tylko sprawianie przyjemności naszej Pani. Z reguły jesteśmy skłonni popełnić każde głupstwo na jej prośbę, czyli zrobić coś, czego w normalnej sytuacji nigdy byśmy nie zrobili. Normalny facet, jeśli nie powodują nim tak silne emocje, nigdy w życiu nie zdobyłby się na śpiewanie serenad, czy choćby branie udziału w karaoke…jeśli nie jest muzykiem.

To co się z nami dzieje w pewnym sensie pozbawia nas logiki i realnej oceny sytuacji, odziera z potrzeby zachowania zewnętrznych oznak męskości. Podejmujemy wyzwania, które są często czymś co wręcz urąga naszej samczej naturze. Co ciekawe, zupełnie nam to nie przeszkadza! Robimy to wszystko z radością i entuzjazmem. Najbardziej liczy się zaspokojenie potrzeb naszej Kobiety. Jeżeli jesteśmy w stanie sprawić żeby była szczęśliwa, odczuwamy dumę i chyba właśnie w ten sposób realizujemy swoją potrzebę bycia samcem alfa, a to z kolei powoduje, że nie zwracamy uwagi na (niekiedy) nasze irracjonalne zachowania.

Czasem zdarza się tak, że dla złych kobiet potrafimy popełnić przestępstwo. W historii bardzo często przewijają się kobiety, które umiały przekonać swoich partnerów do rzeczy nie tylko niegodnych, ale wręcz okrutnych. Zakochany facet jest jak oddany pies gotowy na największe poświęcenia.

Co ciekawe, inne kobiety wtedy okazują się aseksualne, nadal dostrzegamy ich powab i urok, ale nie wywołuje to już „kosmatych” myśli. One są jakby z innego wymiaru… Oczywiście potrafimy zwrócić na nie uwagę, ale to chyba tylko wewnętrzny atawizm kieruje nasze spojrzenie na inną i karze nam ją ocenić pod kątem urody i ewentualnej prokreacji, ale nie ma mowy o chęci zbliżenia. Raczej wychwytujemy defekty i porównujemy z zaletami naszej wybranki. Naturalnie nie zauważamy u naszej ukochanej żadnych wad – cellulit, zmarszczki czy jakiekolwiek inne niedoskonałości po prostu nie istnieją.

Z czasem tak silne zauroczenie ustępuje miejsca szczerej przyjaźni albo po prostu zanika. W pierwszym wypadku mówimy o miłości, w drugim o fascynacji. Bardzo dużo zależy od kobiety i jej podejścia do tej relacji. Nie zmienia to jednak faktu, że w pierwszym okresie po prostu szalejemy jak gówniarze, a to co się dzieje potem to już kwestia samej relacji i chyba naszych bardzo indywidualnych potrzeb i oczekiwań.

Dokończ proszę i rozwiń: Kiedy mężczyzna kocha kobietę…

Czy Piotr ma rację?

Dziękujemy za Twój głos!

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany