Koncepcja pierwszej miłości, która jako jedyna jest poddawana gloryfikacji, a nawet niekiedy dość przesadnemu wyolbrzymieniu… Dzieje się tak z kilku powodów, ale te najważniejsze dotyczą kultu miłości młodzieńczej, a ta rządzi się własnymi prawami.

Lecz co się dzieje, kiedy nasza pierwsza miłość pojawia się, gdy czasy względnej młodości są już za nami?

Pierwsza miłość. Fantazjujemy o niej od niepamiętnych czasów, wzdychamy i tęsknimy za nią. Umyka nam jednak pewien istotny element tego projektu. Ktoś stworzył pewne założenie, za którym my – nieświadomie – podążamy. Czy kiedykolwiek przyszło Ci do głowy, że pierwsza miłość to ta, którą powinnaś obdarzyć przede wszystkim siebie? Jeśli przyjmiemy, że miłość łączy ludzi dzięki temu, że dzielimy się różnymi rzeczami, emocjami, doświadczeniami… to czym chcemy się dzielić, skoro nie mamy miłości do nas samych? Z pustego to i Salomon nie naleje…

Sprawy szkolnych zauroczeń już są za nami. Tym razem skupmy się na miłości, którą otaczają: świadomość, otwartość oraz odwaga. Bo żeby się zakochać, nie potrzebujemy ani grama odwagi, zaś żeby kochać – potrzebujemy jej bardzo dużo. Kochać kogoś to niewątpliwie znaczy stanąć przed drugą osobą, tak ważną dla nas, zupełnie nago, bo bez żadnego muru i uprzedzeń. Obdarzamy kogoś zaufaniem, podejmujemy niemałe ryzyko. Ktoś, kto dostał nasze uczucia, może zrobić z nimi, co zechce, a my nigdy, bez względu na to, jak bardzo pewni jesteśmy naszego stanowiska oraz tej drugiej osoby, nie wiemy, co się później stanie. Komunikujemy: Proszę. Oto ja, z całym arsenałem zalet i wad, przepełniona uczuciami. Podejmuję decyzję, że to z Tobą chcę się sobą dzielić sobą oraz moim światem.

Pierwsza miłość. Nie pierwsze zakochanie. Tę zasadniczą różnicę można spostrzec w kwestii wyboru. Sprawa dosyć sporna, ponieważ potrzebna przestrzeń na zakochanie się jest znacząco mniejsza od tej potrzebnej do miłości stałej, świadomej, szczerej i z mniejszym pierwiastkiem egoizmu. Stan zakochania sprawia, że chcemy spędzać z daną osobą każdą wolną chwilę, to czas fascynacji, ogromnej namiętności i uniesień. Nie ma w tym absolutnie nic złego, to może być wspaniały czas, ale zastanówmy się nad jedną ważną sprawą: Komu służą uczucia?

Warto przyjrzeć się temu, co dokładnie czujemy. Czy kochasz kogoś i mówisz mu o tym, bo to TWOJE uczucia wobec tej osoby? Czy kochasz kogoś dla niego, traktując te uczucia jak kartę przetargową do prawa związku i partnerstwa. Kocham Cię dla Ciebie czy dla siebie? Dla swojego poczucia bezpieczeństwa, własnej wartości, samooceny? Czy moje uczucia są niezmącone moimi osobistymi deficytami? Warto pochylić się nad tymi pytaniami, wsłuchać w głos wnętrza i dzięki temu dojść do prawdy z samym sobą.

Sama miłość nie musi gwarantować udanego związku. Związek to praca w relacji, tworzenie więzi, uważność, zaufanie, szczerość i otwartość. Miłość to uczucie, zbiór różnych emocji, tego nie można jej odmówić. Lecz ujmując to z poziomu jej abstrakcyjności, nie jesteśmy w stanie tworzyć związku, który pozbawiony jest nieprawidłowości – na różnych poziomach – i zapewni zadowolenie obu stron. Próby racjonalizacji miłości nigdy nie skończą się sukcesem, ale świadome budowanie związku ma już w sobie ogromny potencjał. Nie zawsze warto te dwa elementy, miłość i związek, ze sobą utożsamiać, bo możemy odjąć im wiele wartościowych cech, charakterystycznych tylko w ujęciu jednostkowym, odizolowanym.

Każda miłość jest na swój sposób pierwsza. Uczucia są nowe, inaczej uformowane, na różnorodnych podstawach, czas jest zupełnie inny… Dajmy uczuciom przestrzeń, a dostaniemy szansę na ujrzenie ich wyjątkowości. Zarówno w miłości do nas samych, jak i do innych.

Kobieta po przejściach, mężczyzna z przeszłością – docenić mężczyznę.
Czytaj teraz.
Jeśli oczekujesz czegoś od mężczyzny… to mu o tym powiedz!
Czytaj teraz.

O Autorze

AUTOR DZIAŁU MODA

Kobieca jednostka z analitycznym umysłem pełnym sprzeczności. Zafascynowana relacjami interpersonalnymi, muzyką wszelkich gatunków, światem mody, wizażem i kinem. Studiuje życie, czasem filologię polską na Uniwersytecie Warszawskim. Nigdy się nie obraża. Typ osobowości: INFP. Niemalże idealnie realizuje założenia zodiakalnej Wagi. Uśmiecha się na widok każdego psa. Nawet tego niewyczesanego.

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany