Orgazm i płodność

Zastanawialiście się kiedyś jak się zapładnia świnie? Ja też nie, ale tymi informacjami muszę się z Wami podzielić. Trochę tu poświntuszymy…
Zacznijmy od tego, że to jest zawód – zapładniacze świń. Zowią się oni też inseminatorami. Ubierają się w białe kombinezony i białe buty. Mają również cel – i wcale nie chodzi o jak najwięcej zapłodnionych świń, tylko o zapładnianie ich lepiej. Liczy się cierpliwość oraz finezja, gdyż to właśnie podniecenie macior wpływa na wzmożoną płodność.

Jak się podnieca świnie?

U hodowców trzody chlewnej przyjmuje się, że skurcze macicy wywołane stymulacją lub nawet orgazmem wciągają spermę i przez to zwiększają prawdopodobieństwo zapłodnienia.

W jednej hodowli przygotowuje się samice począwszy od podniecenia ich obecnością knura. Samiec nie dość, że wabi je swoim zapachem, to serwuje dodatkowo nastrojowy soundtrack, składający się z głębokiego i przerażającego pochrząkiwania. Knur przechadza się przy boksach z maciorami, zahaczając o nie ryjem i pozostawiając na nich ślinę. Dlaczego? Bo jego ślina jest istnym feromonem. Knurze, Ty świnio…

Badania wykazują, że istnieje 6-procentowy wzrost płodności przy stymulacji seksualnej maciory podczas sztucznego zapładniania!

Wiekowe spekulacje o orgazmie

Hipokrates, uważał, że kobiecy orgazm wiąże się z wytryskiem nasienia – zachodzący głęboko w czeluściach jej ciała. Sądził zatem, że dopiero mieszanka wytrysku kobiety i mężczyzny jest w stanie dać szanse na potomstwo. Arystoteles natomiast wystąpił z tezą, że zajście w ciążę jest możliwe nawet bez kobiecych orgazmów. Teoria Hipokratesa na szczęście przetrwała, bo skoro szczytowanie mężczyzny jest fundamentalne w poczęciu nowego życia, to kobieta z pewnością posiada również kluczowy dar w tej kwestii. Przytoczę dodatkowo radę pewnego dworskiego medyka dla swojej cesarzowej, która nie mogła doczekać się dzieci: „Wedle mojej opinii srom Waszej Wysokości powinien być pieszczony przez dostatecznie długi czas przed stosunkiem”. Czy to podziałało w jej przypadku? Los wynagrodził jej to w postaci szesnaściorga dzieci.

Czy orgazm u samic ma znaczenie?

Orgazm powoduje wydzielanie się oksytocyny tzw. hormonu radości, a on wpływa na skurcze macicy. Jednak żaden badający, eksperymentujący, nie jest w stanie potwierdzić, że to rozkosz samicy spowodowała skurcze, które mają zadaniowo wciągnąć spermę w głąb. Bo przecież może to wynikać z zupełnie innej zależności kopulowania. Poza tym ludzka sperma, zawiera hormony (prostaglandyny), które w kontakcie z macicą powodują jej silne skurcze – przy sztucznym zapładnianiu lekarze wprowadzają plemniki do macicy kobiety bez spermy.

Wracając do teorii zasysania, która istnieje u macior, układ rozrodczy u człowieka jest jeszcze znacznie mądrzejszy niż sądzicie. W czasie owulacji, kiedy kobieta jest płodna, macica działa wciągająco, a podczas menstruacji wypychająco.

Czy można zatem stwierdzić, że samice mają orgazm? Czy faktyczne skurcze macicy mogą to sugerować?

Niejednokrotnie zdarza się, że ludzie są świniami, natomiast świnie nie będą nigdy ludźmi – i przy tym zostańmy. Jeśli pragniemy się dowiedzieć, w jaki sposób sperma trafia do kobiecej macicy i czy orgazm gra w tym znaczącą rolę, powinniśmy badać kobiety, a nie maciory…

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany