Niezłomnie razem, każdy w swoją stronę albo coś po środku. Czy rodzice powinni mieć takie same, inne czy podobne zasady wobec dziecka?

 

Kacper

Ma 9 lat. Bardzo pragnie poklasku ze strony rówieśników, popisuje się, błaznuje, im głupiej, tym lepiej. Często przeklina, tak dla efektu. Gdy mu coś nie wychodzi obraża się, wycofuje. Gdy się zdenerwuje wrzeszczy, czasem rzuca przedmiotami. Rodzice nigdy nie mieszkali razem. Zawsze darli koty.

Agata, mama Kacpra, jest bardzo wymagająca. Chcę, żeby miał najlepsze stopnie – mówi. Chodzi do szkoły, nauka to jego jedyny, najważniejszy obowiązek. Nie ma nic ważniejszego. Jeśli chce się spotykać z kolegami, to proszę bardzo, ale dopiero jak odrobi lekcje i nauczy się na tyle, żeby dostać piątkę a najlepiej szóstkę. Pytam, o czym chłopiec może decydować. O niczym – mówi Agata. – Przecież to dziecko.

Marek, ojciec Kacpra – Kacper to jeszcze dziecko, potrzebuje pobawić się, podokazywać. Jak będzie w starszych klasach będzie się uczył, a teraz po szkole powinien mieć czas na zabawę i na jakieś rozwijające zajęcia. Wszyscy jego koledzy chodzą gdzieś, na piłkę, komputery, albo coś innego. Ja bym posłał go na programowanie, to ma przyszłość. Ale to on decyduje. Pytam, o czym Kacper może decydować. O wszystkim – mówi Marcin.

 

Bartek

Rodzice rozwiedli się, gdy miał 7 lat. Teraz, po dwóch latach, gdy jego tata związał się z inną kobietą, Bartek ma mamę i patchworkową rodzinę taty. A w tym patchworku siostrę, czyli pasierbicę ojca. Bartek mówi, że jest fajna, że się zaprzyjaźnili. Chodzą razem na zajęcia poza szkołą, bo do szkół chodzą innych. Bartek jest spokojny, trochę flegmatyczny. Taki temperament, ale chyba nie tylko. Rzadko się denerwuje, ma taki dystans do różnych zdarzeń, zupełnie jak nie dziewięciolatek. Jest otwarty i ciekawy, wie co lubi. Adam opowiada jak to było, kiedy rozstał się z mamą Bartka.

Na początku było trudno, bo mieliśmy do siebie wiele pretensji, wiele emocji. Czasem miałem ochotę Kaśce łeb urwać. No, ale był Bartek, więc nie mogłem. Sąd przyznał jej opiekę, więc jakbym ją zamordował i poszedł do więzienia, to co by z nim było? – śmieje się. Bardzo pomógł nam mediator sądowy w czasie rozwodu. Ja wtedy zrozumiałem, że była i będzie matką mojego syna do końca życia i dla jego dobra powinienem się z nią dogadać. Ustaliliśmy podstawowe sprawy. Bardzo się pilnowałem, żeby nie wkładać w sprawy rodzicielskie emocji wobec Kaśki jako byłej żony. Pomogła mi Aneta, moja aktualna żona. No i jest dobrze.

– Co ustaliliście? – pytam.

– Zaczęliśmy od tego, co najbardziej namacalne, czyli spraw wokół szkoły. Jak Bartek spędzał u mnie weekend to pilnowałem, żeby zrobił lekcje. Umówiliśmy się, że będziemy na zmianę chodzić na zebrania do szkoły. Potem nauczyliśmy się z Kaśką dogadywać i w innych sprawach. Nie znaczy to wcale, że zawsze jesteśmy zgodni. Ale w większości spraw, szkoły, rytmu dnia, jedzenia, spędzania wolnego czasu, staramy się postępować tak samo. Nie spodziewałem się tego, ale łatwiej mi, dzięki temu, układać sobie inne sprawy z Kaśką.

 

***

Rodzice nie muszą być jednomyślni, nie muszą silić się na to, aby być monolitem myślącym i mówiącym tak samo. To nienaturalne, dziecko wyczuje fałsz. Będzie więc wystawiać monolit na próbę, aby dowiedzieć się co nie gra. I prędzej czy później monolit pęknie a dziecko przekona się, że rodzice to oszuści. Straci zaufanie. Kiedy każdy rodzic ciągnie w swoją stronę i nie ma między nimi zgody w sprawach podstawowych, dziecko nie wie kogo słuchać, kto ma rację. Zmieniające się wymagania sprawią, że będzie skołowane, sfrustrowane, podenerwowane.
Z czasem nauczy się „obsługiwać” oboje rodziców i meandrować w ich niespójnych zasadach. Nauczy się manipulować. A po system wartości zwróci się do kogo innego. Rodzice zgodni w sprawach fundamentalnych wytyczają jedną, widoczną ścieżkę. Łatwiej po niej iść przez dziecięce życie niż kluczyć od jednego do drugiego rodzica lub obijać się o skałę, którą próbują tworzyć.

CZYTAJ: MEDIACJE. NA RODZINNYM RINGU

O Autorze

WYCHOWANIE

Pedagog z prawie dwudziestoletnim doświadczeniem, pracująca z dziećmi w wieku od przedszkolaka po gimnazjalistę. Trener kompetencji rodzicielskich. Racjonalna i logiczna. Marzycielka (ciekawe połączenie, pozorna sprzeczność ale możliwa, jest wszak kobietą). Niepoprawna optymistka i matka dzieciom (dorosłym). Kobieta pracująca, miłośniczka slowlife, pływania, czytania książek, oglądania filmów z Azji. Podróżniczka - póki co, tylko palcem po mapie bo wszystko przede nią w drugiej połowie życia!

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany