Skrót BDSM pochodzi od następujących słów:

Bondage – Fizyczne zniewolenie, skrępowanie i poddanie się pełnej kontroli partnera, bycie pod jego rozkazami
Domination – Dominacja, jako przejęcie władczej roli i kontroli nad partnerem
Sadism – Sadyzm, rozumiany, jako odczuwanie podniecenia seksualnego z powodu zadawanego bólu fizycznego i psychicznego partnerowi lub upokarzania
Masochism – Masochizm, rozumiany, jako odczuwanie podniecenia seksualnego z powodu otrzymywanego bólu fizycznego i psychicznego przez partnera

Sadyzm oraz Masochizm to zaburzenia preferencji seksualnych, ale w prawidłowym zamyśle działań i form, na jakich opierają się relacje BDSM, wygląda to zupełnie inaczej.

Co? Ale jak to?
Spokojnie, wszystko po kolei.

Z czym Ci się kojarzy BDSM?
O czym myślisz, gdy słyszysz ten skrót? W przeprowadzonej ankiecie, wychodzi na to, że w większości, bo aż 70% ludzi przychodzą na myśl gadżety oraz przebrania, a 36% osób jednoznacznie stawia znak równości: BDSM = BÓL. Natomiast kluczowym skojarzeniem dla BDSM jest trylogia 50 twarzy Greya, którą ma 46% ankietowanych osób.
O czym to świadczy?

O tym, że świat Greya otworzył nas na BDSM? Tak.
O tym, że BDSM jest tym, co przedstawił świat Greya? Nie.

Jaki jest świat BDSM?
Jest to bardzo szeroki zakres zachowań, działań i form relacji międzyludzkich. Charakteryzuje się tym, że osoby uczestniczące ustalają między sobą podział na partnera dominującego i uległego. W głównej mierze osoby te odgrywają scenki, a każde działania mają z góry ustalone zasady – „Anastasio, dowiesz się jak podpiszesz kontrakt”, jakoś tak to leciało w tym Greyu, prawda?

Wracając do sadyzmu i masochizmu, bo jeszcze ktoś naprawdę się przestraszy bądź obrzydzi, dewiacje te, a więc zadawanie cierpienia jak i doświadczanie jego nie muszą być otwarcie i wyrozumiale przyjmowane przez społeczeństwo. Zaburzenia te wymagają interwencji seksuologicznej lub psychiatrycznej wtedy, kiedy ma miejsce zagrożenie życia, bądź partner w ogóle na owe praktyki nie wyraził zgody.

BDSM nie jest formą molestowania seksualnego. BDSM opiera się na obopólnej zgodzie poprzedzonej ustaleniem zasad.

Pozwól rozwiać wszystkie Greyowe wątpliwości, które niosą wizje bólu, zboczenia, braku miłości oraz wierności w całej otoczce BDSM:

Mit #1 BDSM to tylko ból i przemoc

Nie ma tu miejsca na ranienie drugiej osoby bądź zmuszanie jej do robienia rzeczy wbrew jej woli. Tutaj chodzi o zabawę mocą, jaka powstaje między osobą dominującą, a uległą. Zabawa ta wcale nie musi obejmować bólu. Jednakże każda perwersja WYMUSZONA na partnerze jest nadużyciem, a nie praktyką BDSM.
Jak według Was było w 50 twarzach Greya?

Mit #2 BDSM dotyczy tylko seksu

Przekonanie, że BDSM wiąże się jedynie z kontaktem płciowym jest więcej niż błędne. Większość zwolenników tych praktyk czerpie przyjemność np. z samej możliwości skrępowania, czy faktu dominacji niżeli doprowadzeniem do pełnego stosunku seksualnego. A jak się kończyły gry wstępne u Pana Greya?

Wiecie, że aż 40% osób lubi być wiązanych?

Mit #3 Osoby dominujące są częściej skłonne do przemocy

W prawidłowym społeczeństwie BDSM osoby takie, wykazują się umiejętnością samokontroli, wiedzą doskonale gdzie jest granica w zaspokajaniu swoich potrzeb i potrzeb partnera. Nie można mierzyć każdego miarą Greya. To, że jego preferencje narodziły się z powodu doznanych krzywd w dzieciństwie nie stawia BDSM w świetle patologii. Nie ma tu miejsca na przemoc, a jeśli się znajdzie to mowa wtedy już o przestępstwie.

Ciekawym i przerażającym faktem jest, że motyw Greya jest coraz częściej wykorzystywany przez sprawców przemocy domowej, argumentując: „Naoglądała się tego Greya i sama chciała żebym ją uderzył”.

Mit #4 Najważniejsza jest przyjemność Pana

Po co Anastasia miała się zgadzać na udział w tak nietypowych fantazjach? Bo Pana Greya to zadowoli – tak odpowiadał, ale o zadowoleniu Anastasi nie wspomniał. Jasne, czerpała ona z tych form seksualnych przyjemność, jednakże jej satysfakcja tudzież wewnętrzna bogini były ukazane, jako efekt uboczny, a nie oczywisty. Relacje BDSM biorą pod uwagę spełnienie pragnień obu stron.

Fakt #1 Słowo bezpieczeństwa

Uczestnicy BDSM zgadzając się na odgrywanie scen seksualnych z użyciem gadżetów bądź nie, ustalają słowa lub znaki bezpieczeństwa. Są to sygnały, którymi alarmujesz partnerowi, iż nie masz już ochoty na taką aktywność lub granica została / zostanie zaraz przekroczona. Często oznacza się takie znaki po prostu kolorami, zastosował taką metodę sam Grey uwzględniając ją w umowie. Czemu nie wystarczy najprostsze „Nie”? Myślę, że powodem używania mniej jednoznacznych znaków jest ich zmniejszone skojarzenie z definitywną odmową, zaprzestaniem. Kiedy partner zafunduje Ci za mocnego klapsa, mniej gaszące pożądanie, wydaje się słowo „Czerwony” niżeli „STOP”.

Fakt #2 Uległa ma władze

Pan trzyma bicz, więc ma władzę. Nie, nie, nie. Osoba dominuje tylko w nazwie, w rzeczywistości to osoba uległa kieruje sytuacją i ma nad nią pełną kontrolę – jeśli chce zacząć ruch daje znak, jeśli chce przerwać ruch daje znak.

Powiedz mi teraz, co cenisz w związku?

Szczególną wartością według nas jest zaufanie, bo aż 76% ludzi tak uznaje, miejsce drugie to wierność, wybierana w 72% oraz w 60% bycie sobą. Wspominam tu o tym, gdyż chcę zwrócić uwagę na to, że relacje, na jakich budują się związki BDSM nie różnią tak bardzo od relacji nieopierających się na wyżej już wymienionych praktykach. W zdrowej relacji każdemu partnerowi chodzi o zaspokojenie fantazji erotycznej drugiego, a nie świadome wykorzystywanie i nadużywanie.
Szacunek to jest nieodłącznym elementem zabawy BDSM, ale najważniejszym i bezwzględnym jest ZAUFANIE!

A ja powiem jak zawsze…
Baw się, Babo baw. Byle bezpiecznie i za obopólną zgodą.

 

Jedna odpowiedź

  1. Va

    Kłamstwo. Żyje w tym na co dzień. Hasło bezpieczeństwa? Tak, ale u osoby na tysiąc. Uległa kontroluje sytuację? Nie. Osoba Dominująca jest, a przynajmniej powinna być odpowiedzialna za drugą osobę. Wie co robi. A, że boli trochę za bardzo to co poradzić? Ból nie zawsze musi być do zniesienia. Nie zawsze może się to nam podobać. To przykre, że BDSM tak wielu osobą kojarzy się z przebraniami. Dla mnie przebrania są sztuczne. W zasadzie to widziałam tylko dominujące kobiety z przebraniami, a one same w sobie są sztuczne. Współczuję osobą, które że względu na orientację muszą z nimi być. Grey nawet w małym stopniu nie jest powiązany z BDSM. To jest żenujące. Ten film nie powinien istnieć, narobił tylko zamieszanie w społeczności BDSM.

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany