Tak się jakoś złożyło, że wdałam się w kłótnię.

Niby nic wielkiego, dosłownie wymiana zdań ale dla mnie zaskoczenie.

Od tak dawna towarzyszy mi spokój, a tu pojawiła się stara Iza…

Zniecierpliwiona, rozżalona…

Oj… byłam swoją postawą rozczarowana…

Zabrałam się za porządki aby rozładować napięcie.

Zmyłam talerze, przetarłam szafki i zabrałam się za podłogę, a umysł ciągle klekocze…

Jak tak mogła do mnie powiedzieć! Czemu to zrobiła? Czemu ja tak odpowiedziałam? Mogłam inaczej…

I tak w kółko…

– Nie szkoda Ci czasu Izabelo? – szepnęła dusza – Nie lepiej zająć się dzisiaj sobą? Tym co jest piękne, radosne, ciche… Tym w czym wzrastasz?

Aż mną wstrząsnęło! To Ci dopiero! Nie dość, że stara Iza wróciła to jeszcze umysł klekocze jak wściekły! Nie szkoda czasu? Pewnie, że szkoda!

– Skup więc energię na samej sobie. Już nie zasilaj złości i gniewu. Włączyłam radio i prosto z mopem po kuchni taniec swój zatańczyłam, a myśli moje wnet zamieniłam na to co piękne, co jutro tworzy. Dzięki Ci lekcjo! Poczułam w ciele ogrom różnicy!

Jak spinam ciało, gdy trzymam spięcie i jak wspaniale się wtedy czuję, gdy moje czucie z miłością wielką, mnie samą tuli…

W tańcu miłości… tańcu uwagi tego, co piękne…

 

Pisała dla Was: Izabela Trędowicz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany