Dziś rano wybrałam się jak zwykle do pracy. Fryzura, makijaż, torebka i już pędzę samochodem przez wąskie uliczki.

Pogoda piękna, słoneczko świeci i uśmiecha się do mnie…

Minęło parę godzin i o 15-tej prosto do domu…

Wychodzę przed budynek, a tu jak nie lunie… Istne oberwanie chmury…

Szybko zaglądam do torebki, a parasolka i owszem ale została w tej drugiej, tej w kwiaty…

Pędem do auta! Makijaż i włosy spłynęły wraz z deszczem… Wreszcie schowana spoglądam do lustra… No horror jakiś!

I nagle tuż obok przechodzi para… Trzymają się za ręce, a deszcz strumieniami zalewa im ciała… Lecz oni tego nie widzą… Tylko ta chwila liczy się dla nich, tylko ich miłość rozpala im serca…

Idą i mokną, a świat razem z nimi się czule uśmiecha… Ach poczuć to znowu, zatracić się w chwili…

Tak kochać, tak płynąć w radości, doznaniu… By życie już zawsze tym deszczem pachniało… Tym szczęściem…

Pomimo burz, wichrów i słoty… Ty w szczęściu, miłości, radości po brzegi…

Wyszłam więc z auta, uniosłam twarz w górę…

Witam Cię deszczu! Jestem gotowa zatopić się w tobie! Jestem gotowa zakochać się znowu…

 

Pisała dla Was: Izabela Trędowicz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany