Zawiozłam, jak co ranek, córkę do szkoły. Dzień był ciepły jak na styczeń ale deszczowy.

Jechałam zadowolona. Wyjechałyśmy dużo wcześniej, co mogło się przydać, bo pod szkołą od piątku, trwał remont drogi.

Zajechałyśmy na miejsce, a ja jak zwykle rozejrzałam się zdumiona… Droga była skończona.

– Jak to możliwe? – myślałam – W trzy dni wyremontować tak długą drogę?

– A przecież byłam już świadkiem takich historii. Dwa, góra trzy dni, a ulica ta czy inna była gotowa. Wymieniony cały asfalt, nowe linie namalowane, nowe oznaczenia zrobione. Mały cud…

Pomyślałam o naszym życiu…

Ileż to razy wierzymy, że to jest trudne, że długo potrwa jak będziemy naprawiać, zmieniać…

 A przecież to myśl tylko. A jeśli człowiek w swej sile potrafi wszystko?

Nie dzień, nie dwa, a w tej oto chwili po prostu zmieniam!

Już nie ma starej Izy, co kiedyś tak w pocie czoła zmieniała życie.

Teraz tu mieszka inny koleżka. Co z życia czyni plac zabaw…

Nie chcę tego czy tamtego, to biorę nowe i już nie myślę kiedy to będzie.

Bo to się dzieje od razu w sercu, każdego poranka…

Wystarczy zechcieć…

 

 

Pisała dla Was: Izabela Trędowicz

 

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany