Dotykam…

Zamykam wciąż w dłoni…

Te myśli

Co trudne się stały…

Gotowa…

Nareszcie gotowa…

By być

By szybować…

Na nieba błękicie…

A sny niczym…chmury

Rozkoszą popłyną

I szczęściem rozbłysną

Bym klatek mych drzwiczki

Nareszcie strzaskała

I już tak bez strachu

Z sercem co śpiewa

Wnet zawołała

Żegnaj!

Zapomnij!

I wybacz mi, proszę…

Że wcale nie taka…

Dla Ciebie się stałam…

Bo nigdy nie byłam…

Choć bardzo wierzyłam

Że jeśli swe oczy tak mocno zacisnę

To sprostam…

To zdołam…

A teraz odfrunę…

A teraz wymarzę wszystkie te drogi

Co wiodły mnie w głuszę

I pójdę tą ścieżką

Co nadzieją płonie

Co ciągle zakręca

Co ciągle gdzieś…kiedyś…

Bym biegła

Bym chciała

Odnaleźć się wreszcie…

Pisała dla Was: Izabela Trędowicz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany