Jak w każdy poniedziałek wieczorem tak i wczoraj miałam lekcje angielskiego.

Nauczyciel dwoił się i troił aby nauczyć nas nowych słówek, gramatyki, pisowni…

Robiłam szczegółowe notatki, aż długopis odmówił mi posłuszeństwa…

Ja jednak cały czas próbowałam go ,,rozpisać”…

Co nowe słówko, długopis pisze i przestaje w połowie…

– Długopis mi nie pisze – powiedziałam w końcu na głos i dalej próbowałam nim pisać z uporem maniaczki… – Nauczyciel sięgnął do torby i wyciągnął nowy…

– Proszę! Dostałem go wczoraj. Chyba dla Ciebie?

Pomyślałam – Jak często nie umiemy odpuścić… Z uporem maniaka trzymamy się tego co stare i chore, co dawno nie pisze… A my od nowa i nowa trzymamy się tego, bo takie wygodne, bo znane, bo lata służyło…

I nawet gdy inny człowiek nową drogę nam pokaże… to my się cofamy…

A przecież wystarczy zawierzyć swej duszy, która się wierci… nie daje nam zostać…

I czujesz już ciałem…

Więc zostaw co trzeba…

I złap mocno rękę co do Ciebie przyjaciel wyciąga, pokazuje co możesz uczynić by drzwi stare zamknąć, a życie wspanialszym uczynić…

 

Pisała dla Was: Izabela Trędowicz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany