Usłyszałam u fotografa: Rozluźnij się! Wypuść powietrze!

Pomyślałam: Ale się spinam! No i dlaczego? Czy warto w życiu być ciągle na wdechu?

Jakby mym płucom brakowało siły… Wzięłam więc oddech w tej chwili i w życiu…

Oddech radości, miłości, skupienia nad tym, co ważne dla mnie, co mnie buduje…

A to co tłamsi i oddech odbiera, wrzucam do kosza! Niech wreszcie znika. Szkoda mi czasu na te głupoty…

Chcę życia, chwili, radości, nieba…

Niech zawsze dusza po prostu śpiewa…

 

6 dzień za nami 🙂

 

 

Pisała dla Was: Izabela Trędowicz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany