Wybrałam się dziś na spacer do okolicznego parku.

Wysiadłam z samochodu, a tu jak nie… grzmotnie!

– Oj burza! – pomyślałam – lepiej wrócić do domu!

– Idź! Idź na spacer! Będziesz bezpieczna… – słyszę w mej głowie głosik cichutki… To dusza szepcze, gdy tylko słucham…

Cóż było robić?

Poszłam do parku… Wokół tak pięknie pachniało wiatrem, burzą i deszczem…

A ja po prostu szłam, szłam przed siebie…

Liście szumiały zielenią trawy, ptaki witały mnie swoim śpiewem…

Cudne te chwile, bo tylko dla mnie… A wokół burza straszyła grzmotem…

To z prawej, z lewej błyskała strzała, a ja szłam dalej, z ufnością w sercu…

Park opustoszał, ludzie ze strachu skryli się w domach.

Zostałam sama…

Tylko ja z zapachem parku, a wokół burza.

Lecz im szłam dalej, tym rosła w sercu cudowna pewność…

DOBRZE ZROBIŁAŚ BO ZAUFAŁAŚ!

A burza grzmiała, lecz ani kropla na mnie nie spadła…

Godzina minęła niczym minuta i wtedy przyszła do mnie myśl taka, że grzmoty burzy są jak lęki nasze….

Próbują, straszą byś zwolnił, abyś zawrócił ze swojej drogi.

Lecz jeśli ufność serce Twe syci, to nich błyskają, niech sobie straszą!

Uśmiech im poślij! Krzyknij też głośno!

MAM ZAUFANIE! MAM WIARĘ W SIEBIE!

A wtedy pękną jak z mydła bańka bo Twoje lęki są w Twojej głowie!

To tylko myśli i nic to więcej!

Śmiało zaufaj i idź do przodu! Bo chociaż zwykle droga ta w samotności…

Miej pewność taką: do szczęścia prosto Cię zaprowadzi…

Wystarczy w sercu mieć zaufanie, odwagę, siłę na to co przyjdzie…

Więc zawołałam:

Prowadź mnie góro! Ja wierzę Tobie! I ufam sobie!

 

 

Pisała dla Was: Izabela Trędowicz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany