Ależ miałam niezwykły dzień… a przecież zaczął się od awantury…

Usiadłam na łóżku zaraz po przebudzeniu i zaczęłam się kłócić…

– Czego ty, moja duszo chcesz?!?! Idę w każdą drogę, którą mnie prowadzisz! A Ty? Pokazujesz mi i … odbierasz! Każda ze ścieżek jest ślepa! Z każdej każesz mi zawrócić! O co Ci chodzi? Pokaż mi wreszcie czego ode mnie chcesz!

Byłam rozgoryczona…

Poprzedniego dnia kolejny mój plan, rozwiał się jak mgła… Już sama nie wiedziałam co robić więc zaczęłam się z duszą kłócić…

Po śniadaniu odwiedziła mnie koleżanka. Tego mi było trzeba… cudownego czasu bycia z drugą istotą…

Poczułam jak przepełnia mnie radość…

Moja dusza zaczęła szeptać…

Pomysły, rozwiązania sprawy z dnia poprzedniego, sypały się jak z rękawa…

Wystarczyło parę chwil i… już wiedziałam co mam robić… jak wszystko załatwić…

Wypełniło mnie szczęście…

A dusza dalej szeptała… jak pomóc i siedzącej naprzeciw koleżance…

Wieczorem zadzwonił telefon.

– Chciałam Ci podziękować! – świergotała do słuchawki ,,poranna” koleżanka – Rozmawiałam z mężem… to idealne rozwiązanie dla mnie! Dziękuję! Dziękuję! Dziękuję! Wreszcie jest coś, co pasuje do mnie!

A ja? A ja byłam szczęśliwa…

Oto dostałam w prezencie radość, z bycia z człowiekiem a ja oddałam… nadziei kroplę…

A wystarczyło Duszy zaufać… już ona wie, co dla nas lepsze!

Powie nam zawsze, co rzucić trzeba, a co odnaleźć, by dojść do siebie, do swojej prawdy.

Więc się nie kłócę, koniec awantur Dusiu ty moja!

Prowadź mnie, prowadź… już się nie chowam!

Ufam, że zawsze znajdziesz anioła, co mnie pocieszy, co sprawi byciem, radością słowa, że znajdę wyjście…

Londyn 05.09.2018

 

Pisała dla Was: Izabela Trędowicz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany