Świt zastał mnie na maleńkiej stacji kolejowej w północnej Polsce.

Kiedyś to było ważne miejsce dla mnie…

Malutka stacyjka z poczekalnią i kasą… miejsce skąd ruszałam w różne strony świata…

Gdzie wiele moich dróg się zaczynało…

Teraz wszystko w tym miejscu zostało zamknięte…

Został tylko ten peron… gdzieś w szczerym polu…

Pomyślałam, że to tak jak w życiu. Pewien etap się skończył i choćbyś nie wiem jak chciała… nie ma powrotu…

Musisz zostawić nawet złudzenia…

Nawet wspomnienia owiewa już tylko wczorajszy wietrzyk…

I to cud życia właśnie największy… wszystko jest drogą… wszystko rozwojem…

I idziesz dalej ze świadomością, że ciągle nowe na Ciebie czeka…

Nowe i … świeże… pachnie już jutrem…odmianą kusi…

Odwróć więc głowę, pomachaj czule…

Dzięki, że byłaś chwilo w mym życiu!

Byłaś i znikłaś…

Dziś idę do jutra…

 

Pisała dla Was: Izabela Trędowicz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany