Wczoraj jechałam z córką na warsztaty malarskie…

– Mamusiu mam kłopot z koleżankami… Spojrzysz proszę? – Jakoś tak się złożyło, że często jeździmy razem samochodem i wtedy ćwiczymy jasnowidzenie…

– Dobrze kochanie, podaj imię.

– Julia… – Poczułam jakiś taki smutek…

– Wiesz ma problemy w domu…

– Też to czuję mamusiu…

– Nie będziemy do tego zaglądać… to jej sprawy. Popatrzmy jak Ty przy niej się czujesz… Jesteś też smutna. Nie wzrastasz…

– Luna… 

– O!!! A to Ci iskierka! Ale przy niej kwitniesz…

– Zara…

– Silna ale jesteś przytłoczona…

– Lina…

– Nie kochanie… Sama czujesz doskonale i na tym się skup! Czuj w ciele… Skup się na tym co pokazuje Ci ciało… Spotykasz Linę i jak się poczujesz? Zarę i gdzie ciśnie? Od dziś to Twoje nowe zadanie, odkrycie co dla Ciebie a co najlepiej łukiem minąć…

I to kochani zadanie też dla Was! Czujcie, słuchajcie co ciało szepcze…

Niech będzie niczym nowy drogowskaz…

Do siebie i tego co jest prawdziwe…

Najlepsze dla mnie…

 

Pisała dla Was: Izabela Trędowicz

Jedna odpowiedź

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany